Obecnie płaca minimalna wynosi 1600 zł brutto, co daje 1181 zł miesięcznie. Żeby pracodawca mógł wypłacić takie wynagrodzenie, musi na jednego pracownika przeznaczyć 1931 zł. Najprawdopodobniejsza podwyżka wyniesie ok. 88 zł brutto, bo takie jest minimum ustawowe. Oznacza to, że płaca netto wzrośnie o 58 zł, a całkowite koszty wynagrodzenia wyniosą 2030 zł.
![]() | » Bezrobocie spadło. Resort pracy się cieszy |
Zdaniem pracodawców to zbyt duża podwyżka, która w żaden sposób nie przełoży się na poprawienie koniunktury, a może doprowadzić do zmniejszenia liczby zawieranych umów o pracę. Obecnie najniższe wynagrodzenie otrzymuje ok. 800 tysięcy Polaków. Podwyżka w wysokości 88 zł brutto przełoży się zwiększenie łącznych kosztów przedsiębiorców o prawie 760 mln zł w ciągu roku.
Związki od dawna apelują, by płaca minimalna wynosiła 50% przeciętnego wynagrodzenia. Oznaczałoby to jej wzrost o ponad 200 zł brutto. Obecnie najniższa płaca stanowi ok. 43% przeciętnej krajowej. Podobny stosunek panuje w większości krajów UE.
Czas na głębsze zmiany
Nie da się ukryć, że mamy do czynienia z pogorszeniem koniunktury. Słabe wyniki w gospodarce to dobry pretekst, by utrzymać wzrost minimalnego wynagrodzenia na najniższym możliwym poziomie. Równocześnie to i tak więcej, niż wynosi wzrost przeciętnej krajowej. Nie jest to też łatwa decyzja dla rządu, który chce, by pracodawcy płacili swoim pracownikom jak najwięcej, bo wtedy rosną wpływy z tytułu podatków i składek, a z drugiej strony wiele świadczeń socjalnych uzależnionych jest od wartości minimalnego wynagrodzenia.
![]() | » Eurostat mówi prawdę o Europie |
Trzeba też pamiętać, że wysokie wzrosty sprawiają odpływ pracowników na umowy cywilnoprawne lub do szarej strefy. Stąd warto się zastanowić nad zreformowaniem płacy minimalnej. Po pierwsze, najniższe wynagrodzenie nie powinno być wskaźnikiem, bo ewentualne wzrosty mogą być hamowane przez kiepską kondycję budżetową. Po drugie, należy uwzględnić rozwój gospodarczy poszczególnych regionów i branż – płaca minimalna w Warszawie i Sulechowie jest dokładnie taka sama. To samo rozróżnienie powinno dotyczyć poszczególnych branż. Podobne rozwiązania funkcjonują w Niemczech.
Łukasz Piechowiak
Bankier.pl






























































