„- Związki zawodowe podgrzewają atmosferę wśród zatrudnionych - mówi Janusz Jankowiak, główny ekonomista Polskiej Rady Biznesu. Narastanie presji na zwiększenie płac zauważa również wicepremier Zyta Gilowska, która kilka dni temu w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej”, mówiąc o obniżeniu składki rentowej, podkreśliła: - Cięcie składki ma umożliwić uzyskanie podwyżek wynagrodzeń osób zatrudnionych w sferze budżetowej. To jest wyprzedzenie głównej fali presji płacowej, z którą w Polsce mamy do czynienia. Żeby ta główna fala nie miała charakteru tsunami i żeby nie otworzyła serii przetargów na rozmiary podwyżek, proponujemy redukcję klina, która oznacza de facto wzrost wynagrodzeń netto - mówiła wicepremier. Dla przedsiębiorców zaś konieczność podnoszenia płac oznacza zwiększenie kosztów działalności” – napisała „Rzeczpospolita”.
„Czy zatem firmy zaczną szybko podnosić ceny? W przypadku przedsiębiorstw produkcyjnych jest to mało prawdopodobne. [...] W przemyśle szybciej niż płace rośnie wydajność pracowników, zatem jednostkowe koszty pracy spadają. [...] Jednak część ekonomistów uważa, że to nie przedsiębiorstwa przemysłowe będą odpowiadać za wzrost cen, lecz te działające w branży usług” – dalej w „Rzeczpospolitej”.
„W Radzie Polityki Pieniężnej pojawia się coraz więcej zwolenników podniesienia stóp procentowych. Zwiększając koszt kredytu, Rada będzie chciała ostudzić popyt coraz lepiej zarabiających konsumentów” – czytamy w „Rzeczpospolitej”.
Przedsiębiorcy częściowo uzależniają wzrost wynagrodzeń od zmniejszenia klina podatkowego, tzn. różnicy pomiędzy kosztami zatrudnienia a kwotą, jaką pracownik otrzymuje „na rękę”. Obecnie wynosi ona około 40 procent pensji brutto. Firmy część z odzyskanych pieniędzy przeznaczyłyby właśnie na podwyżki dla pracowników. Ministerstwo Finansów zapowiedziało obniżenie klina podatkowego poprzez zmniejszenie składki na ubezpieczenia społeczne. O ile związki zawodowe chętnie wznoszą postulaty dotyczące podwyżek płac, o tyle nie zgadzają się na ograniczenie rent oraz na rezygnację z wcześniejszych emerytur, które są bardzo kosztowne. Rozprawa z klinem podatkowym musi być poprzedzona kompleksową reformą świadczeń społecznych. Wynagrodzenia jak na razie muszą poczekać... Oby nie za długo.
Więcej w dzisiejszym wydaniu „Rzeczpospolitej” w artykule autorstwa Ignacego Morawskiego o Elżbiety Glapiak pt. „Nadciąga tsunami płacowe”
A.W.































































