Uruchomienie KSeF wywołało w sieci falę nieprawdziwych informacji, m.in. że system miałby służyć inwigilacji podatników, umożliwiać obcym służbom dostęp do danych lub pozwalać na ich sprzedaż przez urzędników. Z analizy przepisów i opinii ekspertów wynika, że są to fałszywe narracje.


Jedna z dezinformacji, która pojawiła się w mediach społecznościowych, sugeruje, że część infrastruktury Krajowego Systemu e-Faktur (KSeF), która należy do systemu z USA, miałaby umożliwić amerykańskim służbom dostęp do danych polskich podatników. Jak ustalił „Dziennik Gazeta Prawna”, chodzi o amerykańską spółkę Imperva, należącą do francuskiego koncernu Thales, która oferuje rozwiązania WAF (Web Application Firewall) – zaporę sieciową chroniącą aplikacje i strony WWW poprzez filtrowanie, monitorowanie i blokowanie złośliwego ruchu oraz ochronę przed atakami DDoS.
Amerykańska zapora i klucze szyfrujące
Niezależny konsultant i badacz z Department of War Studies na King’s College London dr Łukasz Olejnik powiedział PAP, że „ochrona przed DDoS to konieczność, więc nie ma możliwości, by takiego krytycznego systemu nie chronić”.
ReklamaZobacz także
Dostawcy technologii ochrony anty-DDoS mają dostęp do ruchu sieciowego. W dobrze zaprojektowanym systemie nie obejmowałoby to jednak treści wrażliwych, takich jak np. faktury – wyjaśnił PAP.
Dodał, że nawet inspekcja ruchu sieciowego w postaci odszyfrowanej nie powinna dawać możliwości wglądu w faktyczną treść danych. – Potrzebne jest więc dodatkowe szyfrowanie w warstwie wyższej, którego nie da się „zdjąć” po drodze w sieci – zaznaczył, podkreślając, że jest to technicznie możliwe, choć nie może potwierdzić, czy zostało wdrożone również w KSeF.
Komentarz w tej sprawie przekazało Ministerstwo Finansów „Dziennikowi Gazecie Prawnej” 26 stycznia. – Żadne systemy bezpieczeństwa, w tym rozwiązania typu WAF Cloud (Web Application Firewall), nie mają dostępu do treści faktur, ponieważ widzą jedynie zaszyfrowane dane i nie posiadają kluczy do ich odszyfrowania. Klucze mamy tylko my. Tylko system KSeF posiada możliwość odszyfrowania faktury przy użyciu metod szyfrowania stosowanych przez Ministerstwo Finansów z wykorzystaniem unikatowego klucza – głosi stanowisko MF.

„To nie jest narzędzie do inwigilacji”
Inną powtarzaną w sieci dezinformacją jest twierdzenie, że KSeF rzekomo służy inwigilacji. Informacjom tym zaprzeczył 28 stycznia wiceminister finansów i zastępca szefa Krajowej Administracji Skarbowej Zbigniew Stawicki podczas konferencji prasowej poświęconej systemowi.
Dane w KSeF nie ulegną zmianie w porównaniu z tym, do czego organy mają dostęp obecnie. Zmienia się wyłącznie sposób ich gromadzenia i przetwarzania, a nie zakres – podkreślił.
Z kolei, jak podaje Ministerstwo Finansów w swoim komunikacie dostępnym na stronie internetowej, KSeF ma pomóc państwu chronić przedsiębiorców przed nieuczciwą konkurencją bez konieczności przeprowadzania kontroli w firmach i żądania od nich dodatkowych dokumentów. Dane w KSeF pozwolą administracji skarbowej działać szybciej, a jednocześnie skuteczniej chronić uczciwych przedsiębiorców. – KSeF nie jest narzędziem służącym do inwigilacji – deklaruje resort.
Plotki z TikToka a kontrola urzędników
Narracje przekazywane w sieci na temat KSeF sugerują również, że urzędnicy mieliby możliwość sprzedawania danych podatników. Szczególną popularność zdobyło nagranie opublikowane 23 stycznia na TikToku. Autor materiału twierdzi w nim, że „zna Pana, co chce składać oferty urzędnikom” rzekomo w celu zakupu danych firm. Jak mówi, „Pan jest z Białorusi i czeka, aż wejdzie KSeF”, aby kupować dane od urzędników „którzy za chwilę chcą odejść na emeryturę”. Wideo na TikToku zdobyło niemal 38 tys. wyświetleń, a udostępnione na jednym z wpisów na platformie X – 58,5 tys. Materiał był również powielany na Facebooku.
Dr Olejnik wytłumaczył, że „każde logowanie i wgląd w dokumenty muszą być odnotowane”. – Technicznie urzędnik musi mieć możliwość wglądu w dane, bo inaczej obieg gospodarczy lub śledztwa nie byłyby możliwe – powiedział PAP ekspert z zakresu cyberbezpieczeństwa. Dodał, że podobna kontrowersja jest obecnie we Francji, gdzie podejrzewano urzędniczkę tamtejszego fiskusa o wgląd w deklaracje i udostępnianie tych danych przestępcom. – Tutaj konieczna jest audytowalność. Przedsiębiorcy powinni więc wierzyć, że tak to działa i że ewentualne próby nadużyć zostaną wykryte – podkreślił.
Dyrektor Centrum Informatyki Resortu Finansów Roman Łożyński powiedział w rozmowie z PAP, że dostęp do danych będą mieli tylko ci pracownicy KAS, którzy przejdą określone procedury w zakresie udostępniania danych, np. w związku z prowadzonym przez nich postępowaniem. – Ruch oczywiście jest logowany; zapisywany po to, aby było wiadomo, kto uzyskał dostęp i co robi w systemie – podkreślił szef CIRF.
Również według informacji zamieszczonych na oficjalnej stronie internetowej Krajowego Systemu e-Faktur administracja skarbowa nie ma stałego wglądu w działalność podatników. Dostęp pracowników KSeF do danych będzie możliwy wyłącznie za zgodą przełożonego i tylko w ściśle określonych sytuacjach, takich jak czynności sprawdzające lub kontrolne. Każdy taki dostęp ma być ponadto monitorowany i podlegać audytowi.
Krajowy System e-Faktur w pierwszym etapie obejmuje wyłącznie największe firmy, czyli te, które w 2024 r. miały obroty przekraczające 200 mln zł. Według szacunków Ministerstwa Finansów takich firm jest około 4,2 tys. W drugim etapie, który rozpocznie się 1 kwietnia br., system obejmie pozostałe przedsiębiorstwa – z wyjątkiem najmniejszych, które mają zostać objęte KSeF od 1 stycznia 2027 r.
Weronika Moszpańska (PAP)
wm/ bst/ pś/ mhr/































































