Zwykli ludzie są najlepsi na świecie: oto powód, dlaczego Bóg uczynił ich tak wielu - powiedział Abraham Lincoln. Wydaje się, że słowa republikańskiego prezydenta stały się kluczem do zwycięstwa demokraty - Baracka Obamy.
Chociaż w propozycjach gospodarczych Barack Obama i Mitt Romney nie różnili się w znaczący sposób, Amerykanie uwierzyli, że wywodzący się z ubogich środowisk Obama, który wprowadził pierwsze w historii obowiązkowe ubezpieczenie zdrowotne dla obywateli USA (tzw. Obama Care), skuteczniej wprowadzi reformy, niż oderwany od szarego życia, miliarder Romney.
USA odchodzą od ideałów?
![]() | » Najlepiej zarabiający lekarze i horrendalne ceny leków: co zmieni się w USA po wyborach? |
Czy powolne odchodzenie od pierwotnych ideałów, przenoszenie produkcji do Chin zamiast wzmacniania rodzimego rynku, kryzys zadłużenia i rezygnacja z purytańskiej moralności to początek końca potęgi Stanów Zjednoczonych, jaką znamy?
Rozdawnictwo i upadek moralny
W historii świata mocarstwa upadały zazwyczaj z dwóch powodów. Pierwszym było rozdawnictwo państwa powiązane z brakiem rzeczywistej siły produkcyjnej społeczeństwa, drugim - upadek moralny społeczeństw. W dużym uproszczeniu, koronnym przykładem takiego upadku jest Cesarstwo Rzymskie. Stany powoli wydają się wchodzić na tę drogę, ale w skali świata i tak pozostają ewenementem.
Chociaż Chiny są już teraz potęgą produkcyjną, nie ma tam mowy o wolności w takim rozumieniu, jakie stało się kluczem do sukcesu Stanów Zjednoczonych. Z drugiej strony, gdyby zmiany, które w USA uchodzą za socjalne, zastosować w Europie, mógłby to być dla jej mieszkańców liberalny szok. Publiczna służba zdrowia wydaje się być nam czymś tak oczywistym, że Obama Care mogłaby wywołać protesty europejskich społeczeństw.
Kraj, w którym trzeba pracować
Jak podaje ośrodek badawczy Pew Research Center, w 2010 roku do Stanów Zjednoczonych przybyło więcej Azjatów niż Latynosów. Wszystko za sprawą kryzysu ekonomicznego i ostrzejszej polityki imigracyjnej prowadzonej przez Obamę. Gospodarka na tym zyskuje - przybysze z Azji radzą sobie zdecydowanie lepiej, niż ci z Ameryki Łacińskiej. Jednak dyskusja na ten temat w USA jest tematem tabu.
Wbrew pozorom jest to dowód na to, że Stany cały czas są krajem, w którym trzeba pracować - nie działa tam znany w Europie model "emigracji bezrobocia", polegający na zmianie kraju na taki, który gwarantuje lepsze zabezpieczenia socjalne osób niepracujących.
Purytański wzór i dyskusje o aborcji
Okazuje się, że w USA tylko niecałe 20% deklaruje się jako niezwiązani z żadnym kościołem (sondaż Pew Research Center i telewizji PBS), ale w tej grupie aż 68% deklaruje wiarę w Boga. To oznacza, że mniej niż 10% populacji to agnostycy i niewierzący.

PAP/DPA
Choć poziom zaangażowania Amerykanów w religię wydaje się być niewiarygodnie wysoki na tle pozostałych krajów rozwiniętych, nie przeszkadza to toczyć dyskusji na temat aborcji, eutanazji, małżeństw homoseksualnych czy legalizacji marihuany. Tutaj szanuje się jednostkę, jej prawo do decydowania o swoim życiu. USA nie są krajem wolnym od hipokryzji, ale jej stężenie tutaj jest znacznie mniejsze niż w praktycznie zniewolonej pod tym względem Polsce.
Wynika to z wyjątkowej specyfiki amerykańskiej religijności. W kraju występują głównie protestanci, choć nie są to jedynie reprezentanci kościołów luterańskiego czy ewangelicko-augsburskiego. W Stanach Zjednoczonych modne są małe wspólnoty, które, choć zazwyczaj pozostają w protestanckim nurcie, mają bardzo różnorodne podejście do kwestii etycznych. Naturalnie, nie wszędzie tak jest. Klasyczny, purytański WASP (White-Anglo-Saxo-Protestant) nadal jest traktowany jako wzór zwłaszcza w stanach popierających Republikanów.Jezus przedstawiany jak hipis na deskorolce nie jest tutaj jednak niczym szokującym. Ta różnorodność i kolorowość ma jednak drugie dno. Pewnych granic nie wolno przekroczyć. Amerykanie pozwalają sobie na więcej, ale potrafią być poważni. Wszystko zależy od wspólnoty do której się należy. Czy jest to społeczeństwo klasowe? Wielu twierdzi, że tak.
Dlaczego zatem Ameryka w głównym nurcie polityki skupia się na gospodarce, a nie na kwestiach etycznych? Odpowiedź jest prosta ta pierwsza zależy od kondycji całych Stanów Zjednoczonych. Kwestie etyczne załatwia się na poziomie stanowym, gdzie ludzie często są o wiele mniej zróżnicowani.
Po pierwsze gospodarka
![]() | » Obama przynosi bessę |
O sile Stanów Zjednoczonych świadczy poziom zaangażowania społeczeństwa. Frekwencja wyborcza sięgająca 80% oraz, co najważniejsze, żywe zainteresowanie życiem politycznym, występuje w mało którym państwie na świecie.
Amerykanie kochają swój kraj i patriotyzm jest tam zjawiskiem powszechnym, a kandydat, którego nie popieramy, zazwyczaj nie jawi się nam jako wróg, ale po prostu mniej skuteczny polityk. Nadal są w stanie umierać za demokrację i za swoim prezydentem mówić z dumą, że kochają swój kraj.
Największym zagrożeniem dla Stanów Zjednoczonych jest w tej chwili silne uzależnienie kraju od Chin, ale zmiana takiego stanu rzeczy to jeden z priorytetów polityki fiskalnej i zagranicznej. Jeżeli Barack Obama dobrze wykorzysta zamieszanie związane z wyborami w Chinach, Stany powinny jeszcze na długo zachować swoją pozycję.
Mateusz Szymański
Bankier.pl





























































