REKLAMA
Początek gorący, a to dopiero rozgrzewka! Ruszyły Wakacje na giełdzie

    Czy Ameryka pozostanie mocarstwem?

    Mateusz Szymański2012-11-08 11:00
    publikacja
    2012-11-08 11:00

    Zwykli ludzie są najlepsi na świecie: oto powód, dlaczego Bóg uczynił ich tak wielu - powiedział Abraham Lincoln. Wydaje się, że słowa republikańskiego prezydenta stały się kluczem do zwycięstwa demokraty - Baracka Obamy.

    Chociaż w propozycjach gospodarczych Barack Obama i Mitt Romney nie różnili się w znaczący sposób, Amerykanie uwierzyli, że wywodzący się z ubogich środowisk Obama, który wprowadził pierwsze w historii obowiązkowe ubezpieczenie zdrowotne dla obywateli USA (tzw. Obama Care), skuteczniej wprowadzi reformy, niż oderwany od szarego życia, miliarder Romney.

    USA odchodzą od ideałów?

    Najlepiej zarabiający lekarze i horrendalne ceny leków: co zmieni się w USA po wyborach?» Najlepiej zarabiający lekarze i horrendalne ceny leków: co zmieni się w USA po wyborach?
    Skarga w sprawie Obama Care nie przypadkiem trafiła do Sądu Najwyższego. Chociaż Partia Demokratyczna uchodzi w USA za bardziej socjalną, obowiązkowe ubezpieczenie dla wielu było zamachem na wolność, która w Stanach Zjednoczonych jest świętością.

    Czy powolne odchodzenie od pierwotnych ideałów, przenoszenie produkcji do Chin zamiast wzmacniania rodzimego rynku, kryzys zadłużenia i rezygnacja z purytańskiej moralności to początek końca potęgi Stanów Zjednoczonych, jaką znamy?

    Rozdawnictwo i upadek moralny

    W historii świata mocarstwa upadały zazwyczaj z dwóch powodów. Pierwszym było rozdawnictwo państwa powiązane z brakiem rzeczywistej siły produkcyjnej społeczeństwa, drugim - upadek moralny społeczeństw. W dużym uproszczeniu, koronnym przykładem takiego upadku jest Cesarstwo Rzymskie. Stany powoli wydają się wchodzić na tę drogę, ale w skali świata i tak pozostają ewenementem.

    Chociaż Chiny są już teraz potęgą produkcyjną, nie ma tam mowy o wolności w takim rozumieniu, jakie stało się kluczem do sukcesu Stanów Zjednoczonych. Z drugiej strony, gdyby zmiany, które w USA uchodzą za socjalne, zastosować w Europie, mógłby to być dla jej mieszkańców liberalny szok. Publiczna służba zdrowia wydaje się być nam czymś tak oczywistym, że Obama Care mogłaby wywołać protesty europejskich społeczeństw.

    Kraj, w którym trzeba pracować

    Jak podaje ośrodek badawczy Pew Research Center, w 2010 roku do Stanów Zjednoczonych przybyło więcej Azjatów niż Latynosów. Wszystko za sprawą kryzysu ekonomicznego i ostrzejszej polityki imigracyjnej prowadzonej przez Obamę. Gospodarka na tym zyskuje - przybysze z Azji radzą sobie zdecydowanie lepiej, niż ci z Ameryki Łacińskiej. Jednak dyskusja na ten temat w USA jest tematem tabu.

    Wbrew pozorom jest to dowód na to, że Stany cały czas są krajem, w którym trzeba pracować - nie działa tam znany w Europie model "emigracji bezrobocia", polegający na zmianie kraju na taki, który gwarantuje lepsze zabezpieczenia socjalne osób niepracujących.

    Purytański wzór i dyskusje o aborcji

    Okazuje się, że w USA tylko niecałe 20% deklaruje się jako niezwiązani z żadnym kościołem (sondaż Pew Research Center i telewizji PBS), ale w tej grupie aż 68% deklaruje wiarę w Boga. To oznacza, że mniej niż 10% populacji to agnostycy i niewierzący.

    Barack Obama
    PAP/DPA

    Choć poziom zaangażowania Amerykanów w religię wydaje się być niewiarygodnie wysoki na tle pozostałych krajów rozwiniętych, nie przeszkadza to toczyć dyskusji na temat aborcji, eutanazji, małżeństw homoseksualnych czy legalizacji marihuany. Tutaj szanuje się jednostkę, jej prawo do decydowania o swoim życiu. USA nie są krajem wolnym od hipokryzji, ale jej stężenie tutaj jest znacznie mniejsze niż w praktycznie zniewolonej pod tym względem Polsce.

    Wynika to z wyjątkowej specyfiki amerykańskiej religijności. W kraju występują głównie protestanci, choć nie są to jedynie reprezentanci kościołów luterańskiego czy ewangelicko-augsburskiego. W Stanach Zjednoczonych modne są małe wspólnoty, które, choć zazwyczaj pozostają w protestanckim nurcie, mają bardzo różnorodne podejście do kwestii etycznych. Naturalnie, nie wszędzie tak jest. Klasyczny, purytański WASP (White-Anglo-Saxo-Protestant) nadal jest traktowany jako wzór zwłaszcza w stanach popierających Republikanów.Jezus przedstawiany jak hipis na deskorolce nie jest tutaj jednak niczym szokującym. Ta różnorodność i kolorowość ma jednak drugie dno. Pewnych granic nie wolno przekroczyć. Amerykanie pozwalają sobie na więcej, ale potrafią być poważni. Wszystko zależy od wspólnoty do której się należy. Czy jest to społeczeństwo klasowe? Wielu twierdzi, że tak.

    Dlaczego zatem Ameryka w głównym nurcie polityki skupia się na gospodarce, a nie na kwestiach etycznych? Odpowiedź jest prosta ta pierwsza zależy od kondycji całych Stanów Zjednoczonych. Kwestie etyczne załatwia się na poziomie stanowym, gdzie ludzie często są o wiele mniej zróżnicowani.

    Po pierwsze gospodarka

    Obama przynosi bessę» Obama przynosi bessę
    Amerykanie pytani, czego oczekują od nowego prezydenta, mówią o ratowaniu podupadających sektorów gospodarki i tworzeniu nowych miejsc pracy. Za przykład podaje się upadek Detroit stolicy amerykańskiej motoryzacji. Gdy ceny nieruchomości tutaj znów zaczną rosnąć, to będzie najlepszą oznaką sukcesu prowadzonej polityki gospodarczej. Amerykanie wierzą w to, że ich zaangażowanie i kondycja gospodarki narodowej to wzajemnie napędzające się koła napędowe. Hasło: nie myśl, co twój kraj może zrobić dla ciebie, ale co ty możesz zrobić dla swojego kraju nie straciło na aktualności.

    O sile Stanów Zjednoczonych świadczy poziom zaangażowania społeczeństwa. Frekwencja wyborcza sięgająca 80% oraz, co najważniejsze, żywe zainteresowanie życiem politycznym, występuje w mało którym państwie na świecie.

    Amerykanie kochają swój kraj i patriotyzm jest tam zjawiskiem powszechnym, a kandydat, którego nie popieramy, zazwyczaj nie jawi się nam jako wróg, ale po prostu mniej skuteczny polityk. Nadal są w stanie umierać za demokrację i za swoim prezydentem mówić z dumą, że kochają swój kraj.

    Największym zagrożeniem dla Stanów Zjednoczonych jest w tej chwili silne uzależnienie kraju od Chin, ale zmiana takiego stanu rzeczy to jeden z priorytetów polityki fiskalnej i zagranicznej. Jeżeli Barack Obama dobrze wykorzysta zamieszanie związane z wyborami w Chinach, Stany powinny jeszcze na długo zachować swoją pozycję.

    Mateusz Szymański

    Bankier.pl

    Źródło:

    Tematy
    Ranking najtańszych kont firmowych dla JDG z premią dla aktywnych – czerwiec 2026 r.
    Ranking najtańszych kont firmowych dla JDG z premią dla aktywnych – czerwiec 2026 r.

    Komentarze (7)

    dodaj komentarz
    ~iavohp
    artykul jak wypracowanie licealisty, zenada....
    ~Jacek W.
    Ameryka byla i pozostanie mocarstwem.
    Obama, zwrot na lewo - to tylko chwila, ktora szybko minie i "olbrzym" sie obudzi.
    a idealy powroca.

    Jacek W.
    ~binbaden
    tu gosc opisuje jak ameryka wyglada naprawde (a nie w mediach) - poprostu szok
    polskaresztaswiata.blogspot.com
    ~Floryda
    Panie Mateuszu,
    Wynik ostatnich wyborów w USA oznacza początek końca wielkiej Ameryki. Dlatego tak ważne dla Polski są: silna Europa i dobre stosunki z Rosją. Czy nam się to podoba , czy nie.
    ~leto
    "Z drugiej strony, gdyby zmiany, które w USA uchodzą za socjalne, zastosować w Europie, mógłby to być dla jej mieszkańców liberalny szok. Publiczna służba zdrowia wydaje się być nam czymś tak oczywistym, że Obama Care mogłaby wywołać protesty europejskich społeczeństw."

    czy cos ze mna jest nie tak czy to nie ma sensu?
    ~mariomed
    Strasznie cukierkowy ten artykuł. Proponuję wobec tego się tam przenieść i pracować ciężko dorabiając korporację. Bogactwo murowane.
    Dla mnie to kraj, który sprzedał dach nad głową za chiński podkoszulek. Taki kolos na glinianych nogach. Jedyną ich zaletą jest to, że chociaż są słabi, to nadal nie mają konkurencji, bo inni są
    Strasznie cukierkowy ten artykuł. Proponuję wobec tego się tam przenieść i pracować ciężko dorabiając korporację. Bogactwo murowane.
    Dla mnie to kraj, który sprzedał dach nad głową za chiński podkoszulek. Taki kolos na glinianych nogach. Jedyną ich zaletą jest to, że chociaż są słabi, to nadal nie mają konkurencji, bo inni są ciągle nadal słabsi. Europę zżera biurokracja i socjał, Rosję oligarchowie. A co do chińczyków, to rzeczywiście, dać im czas i jeszcze trochę takiej polityki a Ameryka będzie lennikiem ChRL i to na wniosek swoich własnych obywateli - nowych "chińskich" amerykanów.
    ~fitprzemek
    Czyli wszystko w stanach jest dzięki ludziom i ich pracy... a nie jak u nas czy się stoi czy się leży 2 tys sie należy... Grecy też powinni się uczyć od nich

    Powiązane: Chiny

    Polecane

    Najnowsze

    Popularne

    Ważne linki