Właściciele New World Resources chcą prosić czeski rząd o pomoc w ratowaniu spółki - donosi Bloomberg. Sytuacja NWR jest podbramkowa.


W NWR liczą na wtorkowe spotkanie ostatniej szansy z czeskim ministrem finansów Andrejem Babisem. Ewentualne bankructwo spółki pozostawiłoby bez pracy 13 000 górników i 8 000 powiązanych pracowników, stąd w NWR mają nadzieję, że rząd wyciągnie pomocną dłoń. Aby odsunąć scenariusz bankructwa porozumienie musi zostać zawarte najpóźniej 13 kwietnia.
- Sytuacja jest tragiczna - powiedział Bloombergowi Roman Parkik, rzecznik AHG, grupy, która pojawiła się w akcjonariacie NWR po wycofaniu się z niego łączonego z prywatyzacją Ciechu Zdenka Bakali. - Niewypłacalność byłaby najgorszym scenariuszem z ekonomicznego, fiskalnego, ale także i socjalnego punktu widzenia - dodał.
Agencje nie wierzą w NWR
To nie pierwsze problemy NWR. W 2014 spółkę uratowała wielka emisja akcji. Główne agencje ratingowe uznają Czechów za teoretycznego bankruta, S&P niedawno ścięło ocenę do "CCC-", Moody's z kolei ocenia NWR na "Caa3" z perspektywą negatywną. Głównym problemem spółki jest surowcowa bessa.
- Sytuacja płynnościowa spółki może się pogorszyć w przyszłym roku z powodu bardzo wymagającego rynku węgla energetycznego i, w mniejszym stopniu, węgla koksowego - informowała agencja w grudniowym komunikacie.

Gigant tnie zatrudnienie
NWR to gigant na czeskim rynku wydobycia węgla. Działa przede wszystkim w kraju morawsko-śląskim, gdzie stopa bezrobocia jest na jednym z najwyższych poziomów w całych Czechach. Stąd ewentualne bankructwo spółki, byłoby tym boleśniejsze dla społeczeństwa.
Większość działalność NWR jest obecnie nierentowna. Spółka już zdążyła zapowiedzieć zamknięcie w tym roku generującego największe straty aktywa - kopalni Paskov. Zatrudnienie zostanie ścięte o 1 300 etatów.
Adam Torchała





























































