Jeżeli szukasz obecnie pracy lub zamierzasz ją w najbliższym czasie zmienić, z pewnością zastanawiasz się nie tylko nad tym, do kogo wysłać swoje CV, ale też, jak powinno ono wyglądać. Podpowiadamy, które doświadczenia życiowe pominąć i czego lepiej nie zamieszczać w życiorysie.
Foto: Thinkstock
Oczywiście wszystko zależy od tego, jakiej pracy szukasz i jakimi kwalifikacjami możesz się pochwalić. Jeżeli jesteś zdesperowanym absolwentem bez doświadczenia, który musi dorobić i jest gotowy zatrudnić się jako pracownik fizyczny w hipermarkecie, lepiej daruj sobie informowanie przyszłego szefa o dyplomie MBA. W innych przypadkach liczy się tylko prawda, ale nie wszystkie fakty należy wpisywać do CV.
Prezesowanie mi się znudziło
Byłem CIO, CMO i CEO, a później innym CBDO, ale ta praca mnie znudziła i teraz chcę zostać Junior Call Center Operatorem. Naprawdę myślisz, że ktoś uwierzy, iż chcesz zamienić skórzany fotel prezesa na najwyższym piętrze przeszklonego biurowca na boks w chłodnej hali na poziomie -1? Raczej w to wątpimy, dlatego odradzamy chwalenie się fałszywym doświadczeniem. Jeśli ktoś cię poprosi o świadectwo pracy, nie będzie tak zabawnie.
Slodka_anulka@rozowe-ksiezniczki.pl
Kiedy już podejmujesz trud znalezienia pracy, poświęć minutę na założenie skrzynki pocztowej w domenie godnej dojrzałego człowieka. Rozumiemy, że swoją pierwszą pocztę zakładałeś w czasach liceum i jesteś z nią emocjonalnie związany. Zachowaj ją jednak do kontaktów ze znajomymi. Niech twój przyszły szef widzi w tobie osobę dorosłą – zwiększy to szansę na otrzymanie pracy.
Last minute all inclusive
| Zobacz także: | |
![]() Interwencja Bankier.pl: jak mam wyliczyć swoje wynagrodzenie | |
Rozpiera cię duma na samą myśl o twoim boskim ciele w bikini. Dodatkowo chcesz się pochwalić, że na ostatnich wakacjach byłaś w Egipcie. W jaki sposób zakomunikować światu, że należy cię podziwiać? Najlepiej pokazać wszystko na jednym zdjęciu. Ale twój przyszły szef raczej nie będzie zachwycony, lecz rozbawiony, kiedy zobaczy w twoim CV zdjęcie z ostatnich wakacji, zlotu miłośników gwiezdnych wojen albo z imienin u cioci Krysi.
Unikatowy egzemplarz
Jeżeli masz oryginalne hobby, to świetnie. Jeśli nie, to jeszcze nic straconego, zawsze przecież możesz wpisać, że twoją pasją jest czytanie książek, gotowanie albo jazda samochodem. Próbujesz jednak postawić na oryginalność, bo przecież nic tak nie wyróżnia człowieka z szarego tłumu jak wiedza z zakresu akwarystyki, gemmologii czy lepidopterologii. Gorzej, jeśli jej faktycznie nie posiadasz, a rekruter przypadkowo też interesuje się motylami. Lepiej również nie bądź zbyt szczery – upijanie się na umór w piątkowe wieczory i denerwowanie kota nie są uznawane za prestiżowe hobby.
To skomplikowane
Mimo że wpisywanie swojego stanu cywilnego do CV jest trochę passe, to wciąż wiele osób stosuje tę praktykę. I tutaj zaczynają się schody. Może myślisz, że status singla zwiększy twoją szansę na pracę, bo jesteś bardziej dyspozycyjna niż mężatka, a poza tym twój szef może właśnie szuka żony. Z drugiej strony jeśli wpiszesz, że jesteś mężatką z dwójką odchowanych dzieci, to wydasz się bardziej ustabilizowana życiowo. Nie wiesz, co zrobić i wpisujesz „To skomplikowane”. W końcu jesteś optymalizatorem produkcji i wyszukiwanie najlepszych rozwiązań to twoja specjalność.
Osiągnięcia
![]() | »Interwencja Bankier.pl: szef nie wypłaca mi całego wynagrodzenia |
Konkurencja na rynku pracy jest ogromna, więc trzeba się czymś wyróżniać. Do tego celu służy w CV rubryka „Osiągnięcia”. Nic nie przychodzi ci do głowy, więc wracasz pamięcią do czasów studenckich. O właśnie, na juwenaliach dostałeś złoty medal za liczbę spożytych piw na czas albo tytuł mistera mokrego podkoszulka. Obecnie możesz pochwalić się jedynie tytułami mistrza karaoke w zaprzyjaźnionym pubie i działkowca roku 2008.
Jeśli zatem nie ubiegasz się o pracę menedżera kapeli disco dance, lecz o poważną pracę dla poważnego człowieka, radzimy podejść do sprawy w sposób całkowicie poważny. Ewentualne poczucie humoru zostawmy sobie do czasu rozmowy kwalifikacyjnej, kiedy już będziemy pewni, że możemy go użyć.
Justyna Niedbał
Bankier.pl
j.niedbal@bankier.pl

































































