Najwyższa Rada Bezpieczeństwa Narodowego Iranu potwierdziła we wtorek wieczorem, że nie żyje jej przewodniczący Ali Laridżani. Wcześniej o śmierci szefa organu, który m.in. kształtuje irańską politykę nuklearną, poinformował Izrael.


W specjalnym komunikacie Rada poinformowała, że wraz z Laridżanim zginął jego syn oraz inny członek tej instytucji, a także kilku ochroniarzy.
O ataku na Laridżaniego, który przeprowadziła izraelska armia, media w tym kraju informowały jeszcze we wtorek przed południem. Długo Iran nie odnosił się do tych doniesień.
Laridżani był jednym z najważniejszych przedstawicieli irańskich władz; należał do bliskich współpracowników najwyższego przywódcy duchowo-politycznego kraju, ajatollaha Alego Chameneiego, który zginął 28 lutego, w pierwszym dniu wojny Izraela i USA przeciwko Iranowi. Po jego śmierci Laridżani uchodził za osobę de facto kierującą krajem.
Irańska Najwyższa Rada Bezpieczeństwa Narodowego powstała w 1989 r.; do jej zadań należy m.in. określanie polityki obronnej i bezpieczeństwa narodowego kraju, koordynowanie szerokiego wachlarza działań od polityki i wywiadu przez gospodarkę, na kulturze skończywszy, które mają związek z polityką obronną i bezpieczeństwa narodowego.
Zabójcy Laridżaniego muszą za to zapłacić
Nowy najwyższy przywódca Iranu Modżtaba Chamenei zapowiedział w środę, że zabójcy sekretarza Rady Bezpieczeństwa Narodowego Iranu Alego Laridżaniego będą musieli za to zapłacić – poinformowała agencja prasowa Tasnim.
„Bez żadnych wątpliwości zabójstwo takiej osobistości świadczy o jej znaczeniu i o nienawiści do niej wrogów islamu” – ocenił Modżtaba Chamenei w pisemnym oświadczeniu przekazanym przez media w środę, w dniu pogrzebu Laridżaniego w Teheranie.
Odnosząc się do innych zabitych członków kierownictwa Iranu, dodał: „Każda przelana krew ma swoją cenę i zabójcy tych męczenników wkrótce będą musieli ją zapłacić”.

(PAP)
piu/
































































