W ocenie Andrzeja Kaźmierczaka z Rady Polityki Pieniężnej istnieją wątpliwości czy obniżenie stóp procentowych spowoduje wzrost popytu na kredyt.

Źródło: Thinkstock
"Mechanizm działania kanału stopy procentowej mówi, że jeżeli obniża się cena kredytu, to powinno to zachęcić przedsiębiorstwa i gospodarstwa domowe do zaciągania pożyczek. Trzeba pamiętać, że kredyt to dodatkowy dochód dla tego, kto go zaciąga. W przypadku przedsiębiorstw, jeżeli wzrosłaby akcja kredytowa, to fundusze te zostałyby przeznaczone na rozwój, w ślad za tym wzrosłoby zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw, które obecnie spada" - powiedział Kaźmierczak w rozmowie z "Naszym Dziennikiem"
"Natomiast jeżeli chodzi o gospodarstwa domowe, w przypadku wzrostu popytu na kredyty, chociażby mieszkaniowe, oznaczałoby to np. rozwój budownictwa mieszkaniowego. A to pociągnęłoby z kolei wzrost popytu na kredyty konsumpcyjne, wzrost sprzedaży detalicznej np. artykułów AGD i innych dóbr. Wzrost akcji kredytowej banków jest więc bardzo pożądany. Jest jednak wątpliwość, czy rzeczywiście obniżenie stopy procentowej spowoduje wzrost popytu na kredyt" - dodał.
W ocenie członka RPP wątpliwości związane z możliwością wzrostu akcji kredytowej wynikają z tego, że w przypadku przedsiębiorstw popyt na kredyty kształtowany jest nie tylko przez cenę kredytu.
"Kredyt trzeba spłacić, a jeżeli tak, to trzeba mieć dochody i dodatkowe zyski. Tu niestety perspektywy rysują się dość pesymistycznie. Mamy bowiem spowolnienie gospodarcze. Jeżeli nie ma perspektywy wzrostu sprzedaży wytwarzanych dóbr, to obniżka stóp procentowych nic tu nie pomoże, bo nie ma źródła spłaty kredytu" - uważa Kaźmierczak.
| »Raty kredytów niższe o kilkadziesiąt złotych |
"Jeżeli zaś chodzi o gospodarstwa domowe, to obniżka stopy procentowej też nie zwiększy popytu na kredyty. Jeżeli bowiem płace spadają, to zaciągniętego kredytu tak czy inaczej nie będzie z czego spłacić, bo wydatki na żywność i utrzymanie mieszkania rosną. Nie ma pewności, że jak obniżymy stopę procentową, to tym samym rozwiniemy akcję kredytową banków i ożywimy gospodarkę. Można mieć tylko nadzieję, że tak będzie, ale pewności niestety nie ma" - dodaje.

Jego zdaniem banki w dużej mierze ograniczają dostęp do kredytów bez względu na wysokość stopy procentowej.
Te ograniczenia wypływają m.in. z żądań dotyczących bardzo wysokich zabezpieczeń, których często potencjalny kredytobiorca nie posiada. Ponadto Komisja Nadzoru Finansowego narzuca na banki wyśrubowane regulacje i zaostrzenia, jeżeli chodzi o udzielanie kredytów" - podkreśla członek Rady.
Kaźmierczak uważa również, że inflacja będzie się stopniowo obniżała. "W polskiej gospodarce mamy do czynienia z inflacją, która - jak przewidujemy - będzie się stopniowo obniżała. Stąd Rada Polityki Pieniężnej podjęła decyzję o stopniowym obniżaniu stóp procentowych. Prognozy na najbliższe dwa lata pokazują, że mniej więcej w połowie 2013 r. zbliżymy się do celu inflacyjnego, gdzie inflacja będzie wynosiła ok. 2,5 procent. Zresztą w końcu br. może to już być poniżej 3 procent" - ocenia.
| »Które mieszkania nie cieszą się zainteresowaniem? |
Zdaniem członka RPP 2013 rok przyniesie raczej zahamowanie tendencji spadkowej tempa wzrostu PKB niż ożywienie.
"Optymizmu nie widać i moim zdaniem, jest się czego obawiać. W ożywieniu, które występuje w prognozach, nie widać niestety istotnego kroku naprzód. Jest to ożywienie śladowe, niewielkie - mam oczywiście na myśli rok 2013, bo trudno mówić o perspektywach roku 2014. Będzie to raczej zahamowanie tendencji spadkowej i odwrócenie niekorzystnych trendów" - ocenia Kaźmierczak.
"(...) Prognozy, które mówią, że będziemy się rozwijać w tempie 1,5-2 proc., oznaczają czołganie się i dalszy wzrost bezrobocia w Polsce, które z całą pewnością przekroczy 13 procent" - dodaje.
"Spadać będą również inwestycje sektora publicznego, a konsumpcja społeczeństwa będzie rosnąć w sposób śladowy i absolutnie niezadowalający. To z kolei oznacza stagnację, jeżeli chodzi o poziom życia gospodarstw domowych. Jedyne, na co możemy liczyć, to ewentualnie nadzieja w inwestycjach przedsiębiorstw, ale to też bardzo optymistyczne założenie" - podkreśla członek Rady. (PAP)
bg/






























































