W ostatnich miesiącach Chińczycy wyraźnie zwiększyli wydobycie węgla i planują już kolejne inwestycje w rozbudowę możliwości produkcyjnych oraz budowę zapasów. Cele klimatyczne schodzą na dalszy plan - ważniejsze, po raz kolejny, okazuje się bezpieczeństwo narodowe definiowane przez Pekin.


W pierwszych dwóch miesiącach roku w Chinach wyprodukowano blisko 690 mln ton węgla, o ponad 10 proc. więcej niż w analogicznym okresie roku poprzedniego - podał tamtejszy urząd statystyczny. To przeszło 4 razy więcej niż wydobywa się rocznie w Polsce, która jest jednym z 10 największych producentów węgla na świecie. Państwo Środka odpowiada za ponad połowę globalnej produkcji, w ubiegłym roku wydobywając ponad 4 mld ton węgla.
Chińscy statystycy tradycyjnie raportują dane makroekonomiczne za dwa pierwsze miesiące roku łącznie ze względu na ruchome obchody Nowego Roku księżycowego, które utrudniają porównywalność statystyk. Tradycyjnie jest to również okres (co najmniej) tygodniowej przerwy w pracy i wielkich migracji pracowników w rodzinne strony, więc aktywność gospodarcza jest wówczas mniejsza niż w pozostałych miesiącach.
W ostatnich dwóch latach tląca się pandemia koronawirusa nieco zmieniła ten obraz i Państwo Środka nie "zatrzymało się" na kilka dni. Tak było choćby w sektorze wydobywczym. Ze względu na wysokie ceny węgla w ostatnich miesiącach, wysokie zapotrzebowanie na surowiec w okresie zimowym, wzmacniane przez pracującą na wyższych obrotach niż zwykle "fabrykę świata", kopalnie zwiększały wydobycie przed świętami, a te państwowe nawet w ich trakcie nie zrobiły sobie przerwy. W efekcie produkcja spadła w stosunku do grudnia mniej niż zwykle - z 12,4 mln ton dziennie do 11,6 mln ton.
W porównaniu do ubiegłego roku produkcja wzrosła o ponad 10 proc., tymczasem import spadł o 14 proc., do raptem 35 mln ton. Chiny sprowadzają więc z zagranicy tylko tyle węgla, ile produkują w kraju w ok. 3 dni. Mimo to zamierzają zmniejszyć zależność od zagranicznych dostaw. Narodowa Komisja ds. Rozwoju i Reform planuje rozbudowę zdolności produkcyjne sektora o 300 mln ton rocznie - donosi Bloomberg. Ponadto Państwo Środka ma zwiększyć rezerwy surowca o 620 mln ton.

Pekin od lat promuje inwestycje w odnawialne źródła energii czy atom, ale to węgiel pozostaje głównym źródłem energii elektrycznej za Murem, odpowiadającym za ok. 60 proc. produkcji. Jeszcze niecały rok temu chińskie władze starały się redukować uzależnienie od "czarnego złota", ale niedobory prądu, szybujące ceny węgla i niewydolność OZE w obliczu mocno przyspieszającego przemysłu zmusiły je do rewizji polityki. Realizacja ambitnych celów klimatycznych zeszła na dalszy plan, zastąpiona przez konieczność realizacji bieżących potrzeb gospodarki i społeczeństwa.
Ponadto, w obliczu nasilających się sporów międzynarodowych w Zhongnanhai umocniło się przekonanie, że kluczowe jest zabezpieczenie bezpieczeństwa narodowego (definiowanego przez władze partii) i dążenie do samowystarczalności, także w obszarze surowców energetycznych. Chiny muszą importować ropę czy gaz, dlatego polityczny sens ma rozbudowa krajowych możliwości produkcyjnych: energetyki atomowej, OZE, ale i wydobycie węgla.
To ostatnie kłóci się jednak nieco z potrzebami chińskiego społeczeństwa, które władze biorą pod uwagę. Chodzi oczywiście o zanieczyszczenie środowiska, w tym przede wszystkim smog. Sytuacja jest już na tym odcinku - nomen omen - o niebo lepsza niż przed kilkoma laty, ale powrót do większego uzależnienia od węgla może zatrzymać poprawę jakości powietrza w miastach.
Naturalnym rozwiązaniem byłoby przeniesienie części energochłonnej i zanieczyszczającej środowisko produkcji za granicę. Tak uczyniły gospodarki rozwinięte, które dzięki importowi ograniczyły "brudną" produkcję w kraju i poprawiły jakość życia mieszkańców, kosztem uzależnienia się od zagranicy. W przypadku dążącego do samowystarczalności Państwa Środka, podkreślającego kwestie bezpieczeństwa narodowego, także gospodarczego, będzie to trudniejsze. Szczególnie że lista sektorów uważanych przez władze za strategiczne jest szeroka, a kontrola nad biznesem zlokalizowanym za granicą - z oczywistych względów trudniejsza.



























































