Chiny o dwóch twarzach: silne i słabe, bogate i biedne

Chiny chlubią się potężną gospodarką, silną armią i znakomitą infrastrukturą. Na globalnej arenie rywalizują z mocarstwem numer 1 - Stanami Zjednoczonymi. Równocześnie wciąż są kwalifikowane jako kraj rozwijający się, któremu przysługuje specjalne wsparcie finansowe organizacji międzynarodowych. To nie może podobać się w Waszyngtonie.

(Dale De La Rey / FORUM / Bankier.pl)

Pod rządami Xi Jinpina Chiny wcielają w życie koncepcje Pasa i Szlaku, chińskiego snu czy renesansu narodu chińskiego. Na arenie krajowej władze budują wizerunek państwa już potężnego, a wciąż szybko rozwijającego się pod rządami partii komunistycznej, podsycając nacjonalistyczne nastroje. Równocześnie Pekin prowadzi coraz bardziej asertywną politykę międzynarodową - Xi zrzucił maskę noszoną przez poprzednich liderów, którzy (zgodnie z zaleceniem Deng Xiaopinga) ukrywali możliwości Państwa Środka.

Tymczasem Chiny, z PKB per capita poniżej 10 tys. dolarów w 2018 r., pozostają ogromnym krajem relatywnie niezamożnych ludzi (dla porównania: w Polsce to 15 tys. dol.). Bank Światowy klasyfikuje Państwo Środka jako kraj o średnio-wysokim poziomie dochodów. Daje to spore pole do rozwoju, gwarantuje również wsparcie organizacji międzynarodowych. Pomimo że Chiny dysponują ogromnymi zasobami i inwestują setki miliardów dolarów rocznie w zagraniczne aktywa (jest trzecim na świecie kredytodawcą z międzynarodową pozycją inwestycyjną netto przekraczającą 2 bln dol.), to wciąż należą im się finansowe zastrzyki, więc ten fakt wykorzystują. Bank Światowy ogłosił właśnie, że w kolejnych 5 latach Pekin będzie otrzymywał pomoc w formie nisko oprocentowanych pożyczek w wysokości 1 do 1,5 mld dol. rocznie.

Kwota jest śmiesznie niska, ale decyzja wzbudziła gniew Amerykanów. "Bank Światowy, wykorzystując dolary od amerykańskich podatników, nie powinien udzielać pożyczek bogatym krajom, które naruszają prawa człowieka swoich obywateli i próbują zdominować słabsze kraje pod względem wojskowym lub gospodarczym" - powiedział przewodniczący senackiej komisji ds. finansów Charles Grassley, którego cytuje agencja Reutera. Formalny sprzeciw wyraził również sekretarz skarbu USA Steven Mnuchin.

Jak ocenić decyzję Banku Światowego? Oczywiście można się oburzać na niesprawiedliwość, czyli uprzywilejowaną pozycję bogatych w makroskali Chin, i odebrać im prawo do finansowej pomocy. Można też wykorzystać decyzję jako pretekst do kolejnej eskalacji konfliktu na linii Waszyngton-Pekin i pogłębienia alienacji Państwa Środka wśród najpotężniejszych krajów świata.

Być może warto jednak dać Chińczykom satysfakcję i poczucie przynależności (bo parę miliardów dolarów to naprawdę w tym przypadku "drobne"). Dlaczego? Żeby nie zniechęcać ich do organizacji międzynarodowych stworzonych wszak pod dyktando Zachodu i nie zachęcać do tworzenia własnej alternatywy. Sceptycy powiedzą, że to mrzonka, przecież reorganizacja obecnego porządku globalnego przez Chińczyków dokonuje się na naszych oczach. To prawda, proces ten może być jednak szybszy albo wolniejszy, bardziej pokojowy albo bardziej konfliktowy. Pewnie znajdą się tacy, którzy powiedzą, że lepiej te relacje zerwać wcześniej niż później, a pewnie i tak już jest na to za późno, bo Chiny wyrosły na potęgę. To jednak prosta droga do gorącego starcia Zachodu ze Wschodem czy Północy z Południem, którego mało kto by chciał.

To nie pierwszy spór o formalny status Chin na arenie międzynarodowej i wynikające z niego korzyści. Przed kilkoma miesiącami Donald Trump nalegał, by Światowa Organizacja Handlu (WTO) przestała uznawać Państwo Środka za kraj rozwijający się.

Z kolei przed kilkoma laty, po 15 latach obecności Chin w WTO, między Pekinem a UE rozgorzał spór o miano "gospodarki rynkowej". Chińskie władze domagały się przyznania tego statusu, co miało ograniczyć Europejczykom pole manewru w ograniczaniu import zza Muru.

W kontekście dzisiejszych doniesień warto również zwrócić uwagę na inny aspekt - narastające niezadowolenie Waszyngtonu z działalności organizacji międzynarodowych, których USA od lat są filarem - Banku Światowego czy WTO. Jeśli w najbliższych dniach amerykańskie władze nie zezwolą na wybór nowych członków Organu Apelacyjnego WTO, międzynarodowy mechanizm rozstrzygania sporów handlowych zostanie zablokowany, co będzie mieć fatalne konsekwencje dla globalnego handlu.

Maciej Kalwasiński

Źródło:
Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 2 grab

Niesłusznie, jest wiele krajów bardziej potrzebujących takich jak Laos, Birma czy Bangladesz!

! Odpowiedz
12 25 talmud

makulatura $ jest narzucana innym krajom pod grozba militarna & ekonomiczna jako "waluta rezerwowa" - to tylko dzieki drukowaniu utrzymują przewagę - cale to raportowanie & inne bzdury nie ma żadnego sensu....
a propos "amerykanskiego podatnika" .....to mało kto placi podatki....

! Odpowiedz
30 45 grzegorzkubik

W Polsce część społeczeństwa myśli, że będziemy bogaci jak w pełni zaakceptujemy kartę LGBT i otworzymy się na podejrzaną tolerancję i paru ładnych aferzystów.

! Odpowiedz
35 25 jkendy

a inni myślą że bogactwo buduje się prywatyzując sądy żeby ukrywać Misiewiczów, Pisiewiczów i innych kryształowych kolegów.

! Odpowiedz
11 20 anty12

Wylazles gresiu z nory. Ni z gruszki ni z ietruszki dowaliles o LGTB. Widze ze to nowy wrog PICu na nastepene 4 lata. Za dlugo na tym nie zajedziecie

! Odpowiedz
29 56 zan

Dwie uwagi.

1. Chiny robią odwrotnie niż Polska. Polska nadyma się, puszy, politycy mówią o zielonych wyspach, o dolinach krzemowych (w planach), cieszymy się z przyznawania ratingów. Chińczycy robią swoje. To jak porównać patusa kupującego drogie auto na kredyt i człowieka majętnego który woli nie rzucać się w oczy.

2.
" podsycając nacjonalistyczne nastroje."

W ogóle, to ci Azjaci bardzo dziwni. Japończycy, Chińczycy, Koreańczycy. Sami nacjonaliści. Nas Europejczyków nauczono już, że nacjonalizm jest be, i że nawet nasz widok w lustrze je be. A uczą nas tego ci którzy w Palestynie prowadzą państwo skrajnie nacjonalistyczne.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
30 33 jacyna2017

Niektórzy robią odworotnie niż piszą - jeśli Chiny tak super wypadają na tle Polski to czemu tam jeszcze nie jesteś? Skala zakompleksienia w Polsce jest niespotykana (dziedzictwo PRL czy jaka choroba?), a leczenie tego narzekaniem na własny kraj tkwiąc w nim to jakiś paranoiczny sport!

! Odpowiedz
12 22 ajwaj odpowiada jacyna2017

""Chiny chlubią się potężną gospodarką, silną armią i znakomitą infrastrukturą""

Maja do tego podstawy. Od 1990 chinscy przyjaciele z panstwa IV swiata (smierci glodowych) jest czolowa potega swiatowa tez HighTec, PL okradziona i okradana przez Magdalenke POPISów itd. sprzedaje np. buraki, palety czy inna stolarke budowlana. "Promy morskie" PISy Morawietz & Co. buduje w monitorach TVP juz 3 lata itd.

Chiny sa jeszcze b. zróznicowane, zachodnia-srodkowa strefa intensywnie goni reszte.
Jesli daja kase Chinom to niech daja. Kiedy nie za calkiem dlugo Jankesi beda dostawac miedzynarodowe zapomogi, to i Chiny cós doloza.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
18 11 marianpazdzioch

Nacjonalizm jest chory. Japończykom zwalił na łeb dwie bomby atomowe. To wykolejona forma patriotyzmu - życzenia swojemu krajowi jak najlepiej. Pół biedy jeśli wpada w to rolniczy, zacofany kraj jak PL - wtedy jest to siłą rzeczy nieco śmieszne, ale niegroźne. Ale wpadają też Niemcy, Japończycy...

! Odpowiedz
1 30 sdcs odpowiada jacyna2017

Jak Amerykanie zaczną wyjeżdżać do pracy w Chinach to będzie oznaczać że Chiny stały się supermocarstwem.

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne

Wskaźniki makroekonomiczne

Inflacja rdr 3,4% XII 2019
PKB rdr 3,9% III kw. 2019
Stopa bezrobocia 5,2% XII 2019
Przeciętne wynagrodzenie 5 213,27 zł X 2019
Produkcja przemysłowa rdr 1,4% XI 2019

Znajdź profil