Chińska armia, po zakończeniu trzech dni manewrów na dużą skalę wokół Tajwanu, poinformowała w poniedziałek, że jest "gotowa do walki". Ćwiczenia symulowały blokadę wyspy i nastąpiły po wizycie prezydent Tajwanu w USA.


"Wojsko jest gotowe i może walczyć w każdej chwili, aby zdecydowanie zdławić każdą formę 'niepodległości Tajwanu' i próby zagranicznej ingerencji" - przekazała chińska armia.
Agencja AP pisze, że manewry były podobne, choć na nieco mniejszą skalę, do tych, które Chiny przeprowadziły w sierpniu ubiegłego roku, po wizycie w Tajpej ówczesnej spikerki Izby Reprezentantów USA Nancy Pelosi.
Ćwiczenia armii chińskiej rozpoczęły się dzień po powrocie prezydent Tsai Ing-wen z 10 dniowej wizyty w Ameryce Środkowej. W drodze do Gwatemali i Belize samolot prezydent międzylądował w Nowym Jorku, a w drodze powrotnej w Los Angeles, gdzie Tsai spotkała się ze spikerem Izby Reprezentantów Kevinem McCarthym. Pomimo braku stosunków dyplomatycznych między USA a Tajwanem Waszyngton przez lata pozwalał prezydentom Tajwanu na „międzylądowania” w USA podczas ich podróży do krajów Ameryki Łacińskiej lub Karaibów.
W czasie manewrów z udziałem dziesiątek myśliwców i bombowców chińska armia symulowała precyzyjne uderzenia i blokadę Tajwanu. W poniedziałek wokół wyspy aktywnych było 91 samolotów wojskowych, co tajwańska agencja prasowa CNA określiła jako rekord.

Chińskie ćwiczenia wzbudziły zaniepokojenie również w Japonii. Minister obrony Yasukazu Hamada określił je we wtorek jako „zastraszający trening” przejmowania kontroli nad wodami i przestrzenią powietrzną wokół Tajwanu. Jego zdaniem Chiny wykazały „bezkompromisowe podejście” w tej kwestii.
Mimo chińskich manewrów życie na Tajwanie toczyło się normalnie, bez oznak paniki, a cywilne loty wokół wyspy, w tym przez Cieśninę Tajwańską, nie były zakłócone – zaznacza agencja Reutera. Partia rządząca i opozycja na Tajwanie wydały wspólne oświadczenie potępiające ćwiczenia.
Komunistyczne władze w Pekinie uznają demokratycznie rządzony Tajwan za część terytorium ChRL i dążą do przejęcia nad nim kontroli, nie wykluczając możliwości użycia siły.
Chiny ogłosiły zakończenie manewrów, ale ich samoloty i okręty pozostały w pobliżu Tajwanu
Chińska Armia Ludowo-Wyzwoleńcza (ALW) rozpoczęła manewry w sobotę, po powrocie Caj z USA, gdzie spotkała się ze spikerem Izby Reprezentantów Kevinem McCarthym. Pekin, który uznaje Tajwan za część ChRL, groził odwetem za to spotkanie.
Choć ćwiczenia zakończyły się oficjalnie w poniedziałek, tajwańskie ministerstwo obrony wykryło dziewięć chińskich okrętów i 26 samolotów, w tym myśliwców J-16 i Su-30, wykonujących patrole wokół wyspy we wtorek przed południem.
Tajwańskie siły powietrzne, marynarka i wojska rakietowe bacznie śledzą ruchy chińskich obiektów – dodano.
Rząd Tajwanu wielokrotnie potępiał chińskie manewry, ale zapewnił, że nie będzie eskalował sytuacji ani prowokował.
W nocy z poniedziałku na wtorek Caj napisała na Facebooku, że „reprezentuje swój kraj na świecie”, a Tajwańczycy oczekują od niej wizyt zagranicznych, w tym przystanków w USA. „Jednak Chiny wykorzystały to, by rozpocząć ćwiczenia wojskowe, powodując niestabilność na Tajwanie i w regionie. To nie jest odpowiedzialna postawa dużego kraju w regionie” – dodała.
anb/ mms/
mma/ arch/


























































