Mimo powtarzanych od miesięcy prognoz o rychłym spowolnieniu i piętrzących się przeszkód eksport z Chin nadal rośnie. W lipcu był największy w historii.


W lipcu eksport z Państwa Środka wyniósł 282,66 mld dol. - poinformował tamtejszy urząd celny. Względem analogicznego okresu 2020 r. sprzedaż towarów za granicę zwiększyła się o 19,3 proc., nieco rozczarowując analityków, którzy spodziewali się ponad 20-proc. wzrostu, ale i tak wspinając się na nienotowany wcześniej poziom.
Import piąty miesiąc z rzędu rósł szybciej od eksportu, ale 28-proc. tempo w skali roku było wyraźnie niższe od oczekiwanych 33 proc. Wartość rzędu 226 mld dol. jest trzecim rezultatem w historii - w czerwcu wartość sprowadzonych za Mur towarów zbliżyła się do historycznych 230 mld dol.
Skala chińskiego handlu jest imponująca, szczególnie zważywszy na okoliczności. Eksport nadal rośnie, mimo że analitycy od miesięcy wyglądają spowolnienia w efekcie spadku globalnego popytu na towary wytwarzane za Murem czy zmniejszenia podaży w wyniku problemów w łańcuchach dostaw.
Tymczasem konsumenci i producenci za granicą nadal sięgają po chińskie produkty i materiały, tj. komputery, odzież czy półprzewodniki. Zniesienie częściowych lockdownów na razie nadal nie spowodowało, że ludzie masowo rezygnują z zakupów towarów, by więcej wydać na ponownie otwarte usługi. Z kolei odradzające się inwestycje przedsiębiorstw wymagają "uzbrojenia" w odpowiedni sprzęt. Nabywców nie zniechęcają nawet specjalnie nieco rosnące ceny. A te i tak mogłyby zwiększać się dużo szybciej, gdyby sprzedawcy zza Muru nie brali istotnej części wzrostu kosztów produkcji (surowców, materiałów, pracy) "na siebie".

Eksportu nie są w stanie zatrzymać również problemy po stronie podażowej. Obok wspomnianych kosztów biznes w Chinach boryka się m.in. z wąskimi gardłami w globalnych łańcuchach dostaw (czyli niedoborami niektórych półproduktów, np. chipów), efektami bezwzględnej walki władz z kolejnymi ogniskami koronawirusa, rosnącymi cenami transportu międzynarodowego czy wyjątkowo niekorzystnymi zjawiskami atmosferycznymi (powodzie, tajfuny) i czasowymi brakami prądu.
Import napędza potężny apetyty "chińskiego smoka" na surowce. W lipcu za Mur sprowadzono więcej ropy, miedzi i chipów niż w czerwcu. Za "czerwony metal" i "czarne złoto" zapłacono więcej niż miesiąc wcześniej, więcej kosztowała także mniejsza ilość rudy żelaza. Z kolei mniej wydano na wydano na chipy, mimo że kupiono ich o 7,5 proc. więcej niż w czerwcu.
Przeczytaj także
Nadwyżka handlowa wzrosła w lipcu po raz czwarty z rzędu i wyniosła 56,6 mld dol. - wynika z danych chińskiego urzędu celnego.
Maciej Kalwasiński































































