Agencja Bloomberga powołując się na swoich anonimowych informatorów podaje, że państwowa firma China Petroleum & Chemical Corp. (zwana w skrócie Sinopec) zamierza ograniczyć produkcję paliw o 10% i nie wyklucza kolejnych redukcji. Sinopec przetwarza przeszło 4 mln baryłek ropy dziennie i dostarcza ponad połowę paliw zużywanych w Chinach. Sinopec ogranicza produkcję pomimo wzrostu marż rafineryjnych.
Informacja ta stawia pod znakiem zapytania dalszy wzrost chińskiego popytu na ropę, który w ostatnich latach podbijał ceny „czarnego złota”. Tymczasem recesja zawitała już do Europy Zachodniej i najprawdopodobniej także do Japonii i USA. Tak więc zużycie paliw będzie malało we wszystkich znaczących gospodarkach świata.
W ten sposób nawet kolejne cięcia limitów produkcyjnych przez OPEC mogą nie zmienić sytuacji, w której powstałaby globalna nadprodukcja ropy. Ponieważ budżety wielu państw członkowskich kartelu opierają się na eksporcie ropy, wiele rządów może być przeciwnych głębokim o cięciom produkcji – takie decyzje tylko zmniejszą ich dochody.
Tymczasem w piątek o godzinie 12:50 baryłka ropy Brent kosztowała 55,56$ i była o 2,7% tańsza niż na wczorajszym zamknięciu notowań. Baryłkę amerykańskiej ropy gatunku Light Crude można było kupić za 57,60$, a więc o 3% taniej niż wczoraj.
Na nowojorskiej giełdzie towarowej (NYMEX) coraz większą popularność zyskują lutowe opcje sprzedaży ropy po... 30$ za baryłkę. Wczoraj liczba otwartych pozycji na tym instrumencie wyniosła 1.407 sztuk – był to drugi najaktywniejszy kontrakt na rynku.
K.K.






























































