Tym razem może się udać stworzenia największego producenta miedzi na świecie, a zarazem najdrożej górniczej spółki świata. Wyceniany na przeszło 130 mld dolarów Rio Tinto oraz warty ponad 70 mld dolarów Glencore wrócili do rozmów o fuzji. Ich połączenie jest możliwe bardziej niż kiedykolwiek, napędzana przez hossę na rynku miedzi, ale we wszystko może się wmieszać obecny lider branży, wyceniany na ponad 160 mld dolarów BHP.


Hossa na miedzi jeszcze potrwa
Rio Tinto stara się zwiększyć swoją ekspozycję na miedź w obliczu sprzyjających prognoz rynkowych. Glencore posiada w aktywach duże kopalnie miedzi m.in. w Chile i w Peru. Według Międzynarodowej Agencji Energetycznej (IEA) globalny popyt na miedź w 2030 r. wyniesie ponad 31 mln ton, rosnąc o jedną czwartą w ciągu dekady, w scenariuszu ogłoszonych zobowiązań dotyczących emisji gazów cieplarnianych (APS). Prognozowana dynamika wzrostu zapotrzebowania na surowiec jest jeszcze większa w scenariuszu zero emisji netto (NZE) dla roku 2050.
Chociaż za tonę miedzi trzeba już teraz płacić rekordowe ponad 13 tysięcy dolarów, popyt napędzany przez globalną transformację energetyczną, rozwój elektromobilności i zapotrzebowania na centra danych, powinien sprzyjać utrzymaniu się trendu wzrostowego, zwłaszcza przy jednoczesnych deficytach po stronie podaży. Miedź zatem jest głównym katalizatorem wszczętych na powrót rozmów między Rio Tino a Glencore.
Powrót do rozmów Rio z Glencore w nowych okolicznościach
Przypomnijmy, że już rok temu obie firmy sondowały możliwość połączenia. Według obserwatorów fiasko poprzedniej rundy negocjacji było spowodowane niechęcią Rio Tinto do zapłacenia wysokiej premii za przejęcie Glencore. Ponadto Glencore naciskało na to, aby jego prezes Garry Nagle pokierował połączoną firmą, na co chciał przystać większy Rio Tinto i ówczesny jego szef Jakob Stausholm.
Jednak Rio Tinto latem 2025 r. zmieniło swojego CEO głównie z powodu narastających napięć strategicznych między radą nadzorczą a Jakobem Stausholmem, dotyczących m.in. podejścia do kosztów i dużych przejęć. Rada była bardziej otwarta na duże transakcje akwizycyjne. Stausholm preferował podejście ostrożniejsze. 25 sierpnia 2025 r. funkcję CEO przejął Simon Trott, wcześniej szef kluczowego segmentu Rio Tinto związanego z rudą żelaza.

Ponadto analitycy wśród przeszkód w doprowadzeniu wcześniejszych rozmów do finału wskazywali na duże zaangażowanie Glencore w węgiel energetyczny, z którego Rio Tinto wycofało się w ostatnich latach. To jednak także się zmieniło, gdy głośne „NIE” podporządkowaniu gospodarki wymaganiom klimatycznym powiedział Donald Trump obejmując po raz drugi urząd prezydenta USA. Inwestorzy szybko wyczuli skąd teraz wieje wiatr.
BlackRock, największa na świecie firma zarządzająca aktywami, zdecydowała o wycofaniu się z Net-Zero Asset Managers initiative – organizacji skupiającej firmy inwestycyjne, które zobowiązały się do lokowania środków zgodnie z celami klimatycznymi. Z inicjatywy wycofały się też wielkie amerykańskie banki, w tym Bank of America, Morgan Stanley, Citigroup, JP Morgan i Goldman Sachs. Inni poszli jeszcze dalej i np. bank Wells Fargo całkowicie zrezygnowała ze swojego celu osiągnięcia zerowej emisji netto we wszystkich finansowanych przez siebie portfelach do 2050 r.
Zmiana nastawienia inwestorów do wydobycia węgla oznacza, że Rio Tinto mogłoby kupić Glencore w całości bez konieczności skomplikowanego wyodrębniania segmentu węglowego w obawie przez rynkową reakcją. Agencja Bloomberga donosił nawet, że Rio Tinto jest otwarte na zachowanie węglowego inwentarza Glencore.
Umowa Rio Tinto z Glencore bliżej niż kiedykolwiek
Według osób zaznajomione ze sprawą, na które powołuje się branżowy mining.com, powrót do rozmów o połączeniu Rio Tinto z Glencore, sprawia że umowa jest bliżej niż kiedykolwiek. „Obecna runda rozmów o stworzeniu największej na świecie firmy górniczej, jest najpoważniejsza w historii, zastrzegając jednocześnie, że wciąż znajduje się na wczesnym etapie” – czytamy na portalu mininig. com
|
Największe giełdowe spółki górnicze pod względem kapitalizacji rynkowej (w mld USD) |
|||
|---|---|---|---|
| Ranking | Nazwa | Kapitalizacja | Kraj |
| 1 | BHP Group | 162,005 USD | Australia |
| 2 | Southern Copper | 143,764 USD | United States |
| 3 | Zijin Mining | 142,092 USD | China |
| 4 | Rio Tinto | 134,560 USD | United Kingdom |
| 5 | Newmont | 123,696 USD | United States |
| 6 | China Shenhua Energy | 119,282 USD | China |
| 7 | Agnico Eagle Mines | 98,451 USD | Canada |
| 8 | Barrick Gold | 84,534 USD | Canada |
| 9 | Freeport-McMoRan | 83,657 USD | United States |
| 10 | Grupo Mexico | 81,898 USD | Mexico |
| 11 | Glencore | 73,862 USD | Switzerland |
| 12 | Ma'aden | 69,856 USD | Saudi Arabia |
| 13 | CMOC | 69,720 USD | China |
| 14 | Vale | 59,899 USD | Brazil |
| 15 | Wheaton Precious Metals | 58,764 USD | Canada |
| Dane: companiesmarketcap.com | |||
O tym, że rozmowy w tym celu są prowadzone potwierdziły w ubiegły czwartek 8 stycznia same zainteresowane strony. Dwaj giganci górniczy zakomunikowali inwestorom, że prowadzą wstępne rozmowy na temat „możliwego połączenia części lub całości swoich działalności, co mogłoby obejmować fuzję akcyjną Rio Tinto i Glencore”.
Transakcja może więc obejmować połączenie „części lub całości” aktywów obu grup, w tym pełną fuzję w systemie „akcja za akcję”. Podkreślono również, że nie ma pewności, czy oferta zostanie złożona, ani na jakich warunków, jeśli już zostanie złożona. Zgodnie z brytyjskimi przepisami dotyczącymi przejęć, Rio Tinto ma czas do 5 lutego, aby złożyć formalną ofertę przejęcia Glencore lub wycofać się z rozmów.
Po tym komunikacie, cena akcji Glencore zyskała na giełdzie w Londynie 9,6 proc. Z kolei walory Rio Tinto potaniały o 3 proc. Na przestrzeni ostatniego roku inwestorzy podnieśli kursy obu spółek niemal w tej samej skali. Glencore podrożał o 29 proc., z kolei Rio Tinto wart jest więcej o 26 proc. To jednak ogólny trend widoczny w górnictwie w ostatnim czasie.
Nowa fala i górnicze porządki
Analitycy zauważają wzbierającą falę konsolidacji w branży wydobywczej. We wrześniu ubiegłego roku Anglo American ogłosiło przejęcie wycenianego na 53 mld dolarów Teck Resources z Kanady. W wyniku fuzji ma powstać piąty co do wielkości producent miedzi na świecie. W 2023 r. roku chrapkę ten sam Teck Resources miał Glencore w oferowanej transakcji wartej 23 mld dolarów, ale do transakcji nie doszło. Z kolei ostatecznie odrzuconą ofertę przejęcia Anglo American w 2024 r. złożyła największa spółka górnicza świata BHP. Udało się natomiast w 2024 roku Rio Tinto przejęcie za 7 mld dol. Arcadium Lithium.
Co ciekawe połączenia Rio Tinto z Glencore to nie tylko temat dwóch ostatnich lat. Pomysł po raz pierwszy pojawił się przed globalnym kryzysem finansowym w 2008 roku. Następnie powrócił w 2014 roku, kiedy Rio Tinto odrzuciło propozycję Glencore. Ponownie wrócił pod koniec 2024 r.
Obie firmy to zdywersyfikowane konglomeraty górnicze, zajmujące się w różnej skali wydobyciem m.in. rud, żelaza czy miedzi, ale też węgla, złota, diamentów oraz ropy. Jak wspomniano, szczególnym obszarem zainteresowania, na kanwie którego prowadzone są rozmowy, jest rynek miedzi. Potencjalna fuzja Rio Tinto z Glencore oznaczałaby powstanie najmiększego koncernu górniczego świata o wartości przekraczającej 200 mld dolarów i najwiekszego producenta miedzi na świecie.
Rio Tinto potrzebuje więcej ekspozycji na miedź. Chociaż firma jest znaczącym graczem na rynkach surowcowych, to ruda żelaza nadal odpowiadała za ponad połowę jej zysków według ostatniego raportu, a inwestorzy uważają, że żelazo stoi przed długoterminową presją cenową. Zakup aktywów miedziowych miałby być lepszy niż czekanie latami na budowę nowych kopalni.
Co jednak ciekawe, inicjatywa w sprawie fuzji miała wyjść od Glencore. Jego prezes, Gary Nagle od dłuższego czasu głosi, że sektor górniczy potrzebuje konsolidacji, a samo połączenie z Rio Tinto miał nazwać „najbardziej oczywistą transakcją w branży górniczej”. Co więcej, Bloomberg donosił we wrześniu ubiegłego roku, że to właśnie Glencore kontynuował zakulisowe prace ze swoimi bankierami nad zarysem potencjalnej umowy.
Zatem biorąc pod uwagę oczekiwania obu stron i to, że Rio Tinto oraz Glencore sygnalizują, że są bardziej skłonne do kompromisów niż jeszcze rok temu, ogromna transakcja faktycznie ma spore szanse powodzenia. „Wydaje się, że obie strony chcą porozumienia” – powiedział George Cheveley, zarządzający portfelem w firmie Ninety One, która posiada akcje Glencore. Z drugiej strony analitycy BMO twierdzą, że spółki mają ze sobą niewiele wspólnego, poza apetytem na rozwój na rynku miedzi, a synergia poza funkcjami marketingowymi i korporacyjnymi jest niewielka.
Analitycy kreślą różne scenariusze
Jednakl we wszystko wmiesza się numer jeden na świecie, wśród górniczych firm, czyli wyceniany na około 160 mld dolarów koncern BHP, wynika z opinii analityków i ekspertów, do których dotarł Reuters. „Zasadniczo, biorąc pod uwagę, że transakcja jest napędzana przez miedź, uważamy, że BHP mogłoby rozważyć przejęcie Glencore w konkurencyjnej ofercie, zatrzymać miedź i prawdopodobnie pozbyć się reszty” - powiedział Richard Hatch, analityk Berenberg, cytowany przez Agencję.
Inni analitycy twierdzą, że BHP może uznać, że lepiej nie robić nic. „BHP ma bardziej przejrzysty profil wzrostu w segmencie miedzi niż połączona spółka Rio/Glencore, więc nie sądzę, żeby musieli cokolwiek robić” – skomentował Kaan Peker, analityk RBC. Reuters informuje, że jeśli BHP nie złoży kontroferty, może rozważyć inną transakcję, aby zachować pozycję lidera. „Jest to najbardziej prawdopodobny efekt spojrzenia BHP na zróżnicowane aktywa Glencore”, - powołuje się na swoje źródło Agencja.
Jeśli Rio Tinto i Glencore podejmą próbę fuzji, obie firmy także będą musiały liczyć się kontrolą reagulatorów, w dodatku wielu jurysdykcji. Rio Tinto jest koncernem brytyjsko-australijskim, z kolei Glencore to koncern szwajcarsko-brytyjski. Biorąc pod uwagę globalne znaczenie ich działalności, każda umowa prawdopodobnie zostanie rozpatrzona przez organy ochrony konkurencji w Australii, Wielkiej Brytanii, Unii Europejskiej i innych kluczowych rynkach. Dodajmy, że w 2008 r. próbę przejęcia Rio Tinto podjęło samo BHP, jednak załamanie na rynkach surowców oraz właśnie postawa regulatorów zakończyła temat.
Strach czy chciwość? Sprawdź nasz nowy wskaźnik nastrojów na rynku!

Nasz nowy indeks agreguje dane rynkowe oraz zachowania inwestorów, aby odpowiedzieć na kluczowe pytanie: czy na rynku przeważa obecnie euforia i żądza zysku, czy może ostrożność i obawy przed spadkami.
Jest to polski odpowiednik popularnego amerykańskiego Fear and Greed Index. Narzędzie zostało jednak w pełni dostosowane do specyfiki lokalnego rynku. Obejmuje nie tylko notowania z GPW, ale także rynek długu oraz dane na temat aktywności społeczności Bankier.pl, największego forum inwestorskiego w Polsce.
Metodologia Indeksu Strachu i Chciwości Bankier.pl opiera się na analizie sześciu komponentów: impetu, siły, szerokości i zmienności rynku, awersji do ryzyka, a także aktywności społeczności Bankier.pl.



























































