Ceny ropy z kwartału na kwartał będą wolno rosły, z ok. 49 USD za baryłkę w IV kw. 2016 r. do ok. 60 USD za baryłkę w IV kw. 2018 r. Ropa nie będzie jednak drożała jednostajnie. Przyspieszenie wzrostu możliwe będzie po 2018 r. - ocenia Adam Czyżewski, główny ekonomista w PKN Orlen.
"Podtrzymuję (...) moje oczekiwania, że w kolejnych latach ropa zdrożeje" - informuje Czyżewski w swoim blogu.
Jego zdaniem ceny będą rosły wolno z kwartału na kwartał.
"Cena ropy (średnia kwartalna) w horyzoncie ośmiu kwartałów wzrośnie o ponad 10 USD, czyli o 22 proc." - zapowiada.
W efekcie w IV kw. 2018 r. za surowiec trzeba będzie płacić ok. 60 USD za baryłkę wobec ok. 49 USD za baryłkę w ostatnim kwartale bieżącego roku.

Ekonomista zastrzega, że wzrost cen nie będzie jednostajny.
Miesiąc temu zawarto porozumienie OPEC. Wejdzie ono w życie od 1 stycznia 2017 r. i doprowadzi do obniżenia wydobycia ropy w krajach kartelu w pierwszym i drugim kwartale 2017 roku (w planie o 1,2 mln baryłek dziennie, w rzeczywistości - jak pisze Czyżewski - pewnie w mniejszym stopniu. Według ekonomisty, porozumienie ograniczy ryzyko spadku cen w najbliższych dwóch-trzech kwartałach.
"Do porozumienia mają dołączyć między innymi Rosja, Meksyk i Kazachstan. Skutki porozumienia są już zdyskontowane w cenach ropy, ale rynek uwzględnia mniejsze cięcia, niż planowane. Wyższe ceny ropy zmobilizują wydobycie w USA i po dwóch-trzech kwartałach na rynek trafi zwiększona podaż ropy, która nieznacznie obniży cenę. Na rynek wejdą producenci, którym opłaca się wydobycie przy wyższej cenie z rosnącą perspektywą" - ocenia Czyżewski.
Wskazuje, że producentom tym nie będzie zależeć na tym, by swoją ofertą zepchnąć w dół ceny ropy.
"Jeśli cena ropy silnej spadnie, tempo wzrostu wydobycia w USA odpowiednio spowolni. Reakcja nastąpi z opóźnieniem kilku kwartałów (producenci zabezpieczają się na kilka kwartałów wprzód przed ryzykiem spadku cen ropy)" - uważa.
Jego zdaniem czynnikiem spowalniającym wzrost cen będzie stopniowe uwalnianie zapasów ropy naftowej i paliw płynnych.
Według Czyżewskiego, umiarkowany wzrost cen ropy nie powinien ograniczyć popytu konsumpcyjnego. Przyrost globalnego popytu na ropę naftową w 2017 roku wyniesie ok. 1,6 mln baryłek dziennie, podczas gdy w 2016 r. przyrost wyniósł 1,3 mln baryłek.
"W przeliczeniu na dane roczne, w 2017 roku spodziewamy się ceny nieco poniżej 55 USD za baryłkę, a w 2018 nieco powyżej 55 USD za baryłkę" - pisze ekonomista.
Pewnym czynnikiem ryzyka jest wydobycie w Libii i Nigerii, krajach OPEC wyłączonych z uzgodnionej obniżki wydobycia.
"Obydwa kraje mają wolny potencjał wydobycia, który może być zwiększony (lub dalej ograniczony) o paręset tysięcy baryłek dziennie pod wpływem zażegnania lub eskalacji domowych konfliktów zbrojnych" - zauważa Czyżewski.
Nie wyklucza kolejnej interwencji OPEC na rynku ropy w drugiej połowie 2017 roku.
"Podjęciu kolejnej interwencji będzie sprzyjał wzrost cen ropy w wyniku pierwszej interwencji. Gdyby cena ropy spadła, na kolejną interwencję ze strony OPEC poczekamy znacznie dłużej" - informuje.
Nie wiadomo, ile projektów wydobywczych o przeciętnym horyzoncie realizacji od 3 do 5 lat zostało w latach 2015-2016 skreślonych lub odłożonych i czeka na usankcjonowanie.
"Ich brak odbije się na przyroście wydobycia w latach 2018-2020, które może być mniejsze od obecnie szacowanego. Wydobycie z już eksploatowanych złóż, bez inwestycji stymulujących, spada bowiem z roku na rok o około 2,5 mln baryłek dziennie. Utracony potencjał w wyniku niezrealizowanych projektów wydobywczych jest sporą niewiadomą, która może doprowadzić do przyspieszenia wzrostu cen po 2018 r." - informuje Czyżewski. (PAP)
morb/ jtt/































































