W pozaseryjnym handlu ropą na New York Mercantile Exchange, które odbywają się w Singapurze, cena wrześniowych kontraktów na ropę crude spadła o 23 centy do poziomu 76,75 dolarów za baryłkę. W poniedziałek cena ropy crude wzrosła w ciągu dnia o 3,4% do poziomu 77,3 dolara za baryłkę, co było najwyższym poziomem śródsesyjnym od trzech tygodni.
Tymczasem notowania ropy brent na giełdzie w Londynie osiągnęły wczoraj rekordy zarówno śródsesyjne, jak i na zakończenie sesji. Wrześniowe kontrakty notowane były wczoraj na poziomie nawet 78,64 dolarów za baryłkę by na zakończenie sesji spaść do 78,3 dolara za baryłkę. Cena ropy brent w Singapurze spadła w porannych notowaniach do 77,97 dolarów.
Impulsem, który wywołał poniedziałkowe wzrosty na rynku była informacja podana przez paliwowego giganta, koncern BP. Poinformował on, że był zmuszony zamknąć wydobycie na największym amerykańskim złożu naftowym Prudhoe Bay na Alasce z powodu skorodowanego ropociągu transportującego ropę z tego złoża.
„To nie jest właściwy czas na problemy z dostawami surowca” – zwraca uwagę Naohiro Niimura z Mizuho Corporate Bank Ltd. w Tokio.
Zamknięte przez BP złoże dostarczało 400 tys. baryłek dziennie ropy, czyli 8% amerykańskiego wydobycia i 0,5% produkcji światowej. Koncern nie umie na razie podać dokładnej daty usunięcia awarii, twierdzi, że może to zająć raczej miesiące, niż tygodnie.
Analitycy Societe Generale prognozują, że jeszcze w tym tygodniu cena ropy brent może osiągnąć poziom 79,8 dolara za baryłkę. W swoim raporcie piszą, że „byk powrócił na rynek ropy”.
M.D.




























































