Wakacyjne wyjazdy były w tym roku szczególnie drogie z powodu rekordowych cen, jakie osiągnęła ropa na rynkach światowych. W połowie lipca cena ropy sięgnęła nowego rekordu wszech czasów na poziomie 78,4 dolarów za baryłkę.
Teraz cena ropy stabilizuje się nieco ponad poziomem 70 dolarów, jednak Hiroyuki Sato z Japa Energy Corp prognozuje, że w ciągu 6 miesięcy cena ropy powinna spaść do poziomu 65 dolarów. JEC jest renomowaną firmą i jej prognozy zawsze zyskują szczególną uwagę na rynkach paliwowych. Taki spadek cen ropy oznaczałby, że paliwo na polskich stacjach mogłoby stanieć o 20 do 30 groszy na litrze. Dzięki temu cena benzyny 95-oktanowej mogłaby znaleźć się z powrotem pod poziomem 4 zł za litr.
Dlaczego ropa miałaby zacząć tanieć, skoro jeszcze niedawno analitycy nie wykluczali jej wzrostu ponad 80 dolarów za baryłkę, a pojawiały się nawet prognozy przekroczenia poziomu 100 dolarów? Wszystko z powodu informacji o tempie rozwoju największych gospodarek świata oraz rezygnacji Chin z części kontraktów na import ropy.
Ze Stanów Zjednoczonych nadchodzą wyraźne sygnały osłabienia wzrostu gospodarczego. A to oznacza mniejsze zapotrzebowanie na ropę z największej gospodarki świata. Analitycy twierdzą nawet, że to wysoka cena ropy zaczęła wreszcie odbijać się na rozwoju gospodarczym USA, a amerykańska gospodarka będzie pierwszą ofiarą drogiej ropy. Wstępne prognozy mówią, że zapotrzebowanie na ropę w USA może spaść o 1%.
Także Chiny, o których mówiło się, że zanotują dwucyfrowy wzrost konsumpcji ropy, rozwiązują cześć kontraktów na dostawy, co może oznaczać, że azjatycki gigant przeliczył się z zamówieniami na „czarne złoto”.
W sukurs prognozom JEC przychodzą prognozy OPEC, którego przedstawiciele twierdza, że czas wysokich cen ropy mamy już za sobą. Podobnie sądzi amerykański Departament Energii.
Ważna jest także opinia ekspertów z Międzynarodowej Agencji ds. Energii (IEA), która nie owijając w bawełnę oświadcza, że to sami eksporterzy są winni spadkom cen, które następują. Zdaniem IEA ekonomiści już wcześniej ostrzegali, że cena ropy przekraczająca 62 dolary spowoduje spowolnienie rozwoju gospodarczego na świecie i to właśnie następuje. O ile wzrost gospodarczy w 26 krajach przemysłowych wyniesie w tym roku 4,7%, to w przyszłym spadnie do 4,2%.
M.D.
Na podstawie: „Gazeta Wyborcza”, Dariusz Malinowski, „Benzyna stanieje poniżej 4 złotych na litr”


































































