Notowania ropy crude na nowojorskiej giełdzie NYMEX spadły wczoraj o 71 centów (1,2%) - na zamknięciu sesji baryłka wyceniana była na 56,98 USD. Dziś cena baryłki w obrocie elektronicznym spadła o kolejne 2 centy do 56,96 USD.
Cena ropy na wczorajszym zamknięciu była najniższa od 20 lipca i o 20% niższa niż 30 sierpnia - za baryłkę trzeba było wtedy zapłacić rekordowe 70,85 USD. Czarny kruszec jest jednak ciągle o około 24% droższy niż przed rokiem.
Według analityków poziom zapasów ropy crude w USA mógł w zeszłym tygodniu wzrosnąć o 0,6%. Byłby to szósty z rzędu tydzień przynoszący zwyżki rezerw. Analitycy tłumaczą taką sytuację rosnącym ciągle importem surowca, którego nie zdążają przerobić amerykańskie rafinerie. Od czasu ataków huraganów Katrina i Rita rafinerie w USA zdążyły uruchomić tylko 85% mocy przerobowych.
Eksperci prognozują, że zapowiedziany na dziś na godzinę 16:00 raport może przynieść wiadomość o wzroście kluczowych przed zbliżającą się zimą zapasów oleju opałowego nawet o 450.000 baryłek. Byłby to pierwszy zanotowany od 8 tygodni wzrost poziomu rezerw.
Według najnowszych prognoz zapotrzebowanie na olej opałowy w generujących 80% amerykańskiego popytu na ten surowiec północno-wschodnich stanach może do 22 listopada ukształtować się na poziomie o 1% wyższym niż normalnie.
BaP































































