Silna Europa i mocne relacje z USA – to wciąż jest możliwe, ale osiągniecie tego celu nie będzie łatwe – mówi Daniel Fried w wywiadzie udzielonym „Gazecie Wyborczej”.


Daniel Fried w latach 1997-2000 był ambasadorem USA w Warszawie, później doradcą prezydenta George’a W. Busha i doradcą sekretarza stanu ds. Europy i Eurazji.
„W swoim długim życiu byłem świadkiem zbyt wielu kryzysów w stosunkach między USA i Europą. Spójrzmy, co jest przed nami. Możemy zbudować jeszcze mocniejsze relacje, których fundamentem będzie bardzo silna Europa, a europejski głos będzie o wiele bardziej słyszalny. Osiągniecie tego nie będzie łatwe, ale jest możliwe” - mówi.
Podkreśla, że „jest wielu spadkobierców doktryny Reagana pośród Republikanów, w Kongresie i w administracji. Dlatego Europa, zamiast narzekać na Trumpa, powinna szukać wśród nich sojuszników. Niech Europejczycy nie szukają pretekstu, by się na Amerykanów obrazić”.
Daniel Fried odnosi się także do reakcji obecnego ambasadora USA na odmowę wsparcia wniosku o „pokojowego Nobla” dla Donalda Trumpa przez polskiego marszałka Sejmu. „To, co się stało, było niefortunne i niepotrzebne(...). Uważam, że ambasador Rose, który jest przecież oddanym przyjacielem Polski i wspiera dobre relacje między naszymi krajami, kiepsko zareagował na sytuację, którą uznał za atak na prezydenta Trumpa. No i wybuchło mu to w rękach” - mówi.

„Oczywiście, że rozumiem polską reakcję i oburzenie. Ale to nie koniec świata. Są sposoby, by to naprawić” - dodaje. (PAP)
bal/wr/




























































