Polska gospodarka kolejny raz zaskoczyła. Solidne dane o produkcji przemysłowej w pewnym stopniu niwelują złe przeczucia dotyczące rozwoju sytuacji nad Wisłą, lecz nie zmieniają zasadniczych tendencji.
Wzrost produkcji o 5,2 proc. rok do roku przy oczekiwaniach na poziomie około 4 proc. jest niewątpliwie dobrą wiadomością. Natomiast dane o produkcji budowlano-montażowej niestety studzą optymizm. Spadek w tej kategorii sięgnął aż 8,8 proc. Takie dane nie zaskakują, gdyż kryzys w sektorze budowlanym nie ulega już wątpliwości. Jednak skala spadku w okresie letnim nie rokuje zbyt dobrze na przyszłość.
Dzisiejsze dane nie zmieniają oceny dotyczącej tendencji w najbliższych kwartałach. Polska gospodarka będzie hamować, a skala spowolnienia będzie znacząca, lecz nad Wisłą nie zobaczymy recesji. W takich okolicznościach presja na obniżenie stóp procentowych wciąż będzie silna, co będzie negatywnie oddziaływać na kurs złotego. Polska waluta mimo to pozostaje wciąż stosunkowo silna.
Około 14.30 kurs złotego kształtował się stabilnie wobec najważniejszych walut. Za euro płacono nieznacznie powyżej 4,06 złotego a za dolara ponad 3,30 złotego. Frank szwajcarski kosztował ponad 3,38 złotego a funt brytyjski niemal 5,19 złotego.
Na przeszkodzie do wykorzystania przez złotego solidnych danych do umocnienia stanęły negatywne komentarze przedstawione przez Bundesbank. Niemiecki bank centralny wypowiedział się negatywnie w kwestii skupu obligacji przez Europejski Bank Centralny. Kupowanie długu państwa zagrożonych niewypłacalnością powinno zostać zastąpione wysiłkami rządów skierowanymi na stabilizowanie finansów publicznych.
Dotychczas wydawało się, że Niemcy złagodziły stanowisko w kwestii interwencji EBC na rynku obligacji. Takie stanowisko prezentował jednak rząd, a nie bank centralny. Dzisiejsze doniesienia ponowie otwierają dyskusję na tą kwestią.
Piotr Lonczak
Bankier.pl
p.lonczak@bankier.pl





























































