REKLAMA

UE i Wielka Brytania zgodziły się na przedłużenie brexitu do 31 października

2019-04-11 04:25
publikacja
2019-04-11 04:25
Dodaj Bankier.pl w Google

27 krajów UE i Wielka Brytania zgodziły się na unijnym szczycie w Brukseli na przedłużenie brexitu do 31 października br.. Odroczenie ma być elastyczne, co oznacza, że Zjednoczone Królestwo będzie mogło opuścić UE przed tą datą.

fot. Susana Vera / / Reuters

Przywódcy ustalili też, że w czerwcu odbędzie się przegląd postępu w pracach nad brexitem. Jeśli porozumienie rozwodowe zostanie ratyfikowane przez obie strony, to wyjście Zjednoczonego Królestwa z UE nastąpi pierwszego dnia następnego miesiąca.

Rozmowy, które rozpoczęły się w środę po godz. 18, skończyły po godz. 2 w nocy. Przywódcy nie mogli przez wiele godzin znaleźć porozumienia w sprawie daty odroczenia brexitu. Brytyjska premier wnioskowała o przełożenie daty wyjścia na koniec czerwca. Część państw członkowskich była gotowa zaakceptować propozycję szefa Rady Europejskiej Donalda Tuska, która zakładała elastyczne przedłużenie procesu brexitu do wiosny 2020 r. Na to nie było jednak zgody Francji, stąd ostateczna kompromisowa data 31 października 2019 r.

Wakacje na giełdzie

Tusk mówił dziennikarzom po spotkaniu, że po raz kolejny udało się uniknąć chaotycznego brexitu. Jak zaznaczył, chciał, żeby termin brexitu został możliwe najbardziej odroczony w czasie, "bo to uprawdopodobniłoby bardziej optymistyczne rozwiązania". Przekonywał, że przedłużenie o 6 miesięcy daje szanse na zalezienie "możliwie najlepszego rozwiązania" i wystarczający czas dla Londynu, by "przemyśleć swoją strategię brexitową".

Szef Rady Europejskiej wyraził też nadzieję, że być może w ogóle uda się zapobiec wyjściu Wielkiej Brytanii z UE. Przyznał, że to jego "ciche, prywatne marzenie". Wskazał jednocześnie, że taką decyzję łatwej będzie uzyskać w rezultacie przedłużenia brexitu.

Tusk zaznaczył, że obecnie wyraźna większość parlamentarzystów brytyjskich jest w dalszym ciągu za brexitem. "Chociaż warto pamiętać, że w tych niekończących się głosowaniach w Izbie Gmin akurat głosowanie nad ewentualnym, kolejnym referendum przepadło, jeśli dobrze pamiętam, 12 głosami. Było bardzo blisko remisu. Jednak nie jest moją rolą organizowane, czy nawet kibicowanie zwolennikom drugiego referendum. To nie może być rola szefa Rady Europejskiej, ale mogę mieć swoje osobiste nadzieje, że być może Brytyjczycy zdanie zmienią" - powiedział.

Jak dodał, na pewno taką decyzje łatwiej będzie uzyskać w ciągu sześciu miesięcy niż sześciu dni. "To jest trochę mniej, niż chciałem, ale o wiele więcej niż wydawało się to możliwe jeszcze kilka tygodni temu" - dodał.

Tusk ocenił, że przedłużenie brexitu do końca października przyniosło brytyjskiej premier Theresie May ulgę. "Fakt, że uzyskała naszą zgodę na przedłużenie terminu wyjścia, co było jej intencją, na pewno sprawiło jej ulgę. Wiedziałem od samego początku, że jeśli moja propozycja przedłużenia, bardziej niż tego chciała pani premier, się ziści, to ona także to przyjmie bez poczucia krzywdy, czy bez irytacji" - wskazał.

May: Musimy opuścić UE tak szybko, jak to możliwe

Podczas krótkiej konferencji prasowej po zakończeniu szczytu UE, May zwróciła w szczególności uwagę na to, że Unia Europejska zgodziła się, iż w razie wcześniejszego poparcia przez parlament porozumienia ws. opuszczenia Wspólnoty możliwe jest przyspieszenie daty wyjścia z UE do pierwszego dnia kolejnego miesiąca po dniu ratyfikacji, co - jak zaznaczyła - "było jej kluczowym wnioskiem".

"To oznacza, na przykład, że jeśli przyjmiemy umowę w pierwszych trzech tygodniach maja to nie będziemy musieli brać udziału w europejskich wyborach (do Parlamentu Europejskiego, które są zaplanowane na 23 maja - PAP) i oficjalnie opuścimy Unię Europejską w sobotę, 1 czerwca" - tłumaczyła.

Ten zapis może mieć szczególne znaczenie polityczne dla brytyjskiej debaty publicznej, bo wielokrotnie sprzeciwiała się udziałowi Brytyjczyków w procesie wyboru nowych europosłów, a przed kilkoma tygodniami May złożyła nawet deklarację, że "jako premier" nie byłaby gotowa opóźnić brexitu poza 30 czerwca br.

Odpowiadając po środowym szczycie na pytania o te słowa, premier zwróciła uwagę, że zgodnie z przyjętymi warunkami przedłużenia tego procesu wciąż możliwe jest opuszczenie Wspólnoty przed tym terminem.

Szefowa rządu przyznała jednocześnie, że rozumie "frustrację" związaną z dalszym opóźnieniem i podkreśliła, że w jej ocenie "Wielka Brytania powinna już do tej pory była wyjść (z UE). Serdecznie żałuję, że nie byłam w stanie przekonać do tego parlamentu" przyznała May.

Jak podkreśliła, brytyjscy politycy stoją teraz przed "jasnym wyborem" i mają "klarowny harmonogram" dotyczący kolejnych kroków, podkreślając, że - w jej ocenie - osiągnięcie porozumienia i przyjęcie umowy wyjścia z Unii Europejskiej "leży w interesie narodowym" Wielkiej Brytanii.

"Nie będę udawała, że kolejne tygodnie będą łatwe lub, że istnieje łatwy sposób na przełamanie impasu w parlamencie, ale jest naszym obowiązkiem jako polityków, aby znaleźć sposób na zrealizowanie podjętej w referendum demokratycznej decyzji, doprowadzenie do brexitu i posunięcie naszego kraju naprzód" - powiedziała.

May potwierdziła także, że planuje kontynuowanie rozmów z opozycyjną Partią Pracy w sprawie ewentualnego kompromisu dotyczącego brexitu, a także zapowiedziała, że w czwartek wygłosi oświadczenie w sprawie przebiegu szczytu UE w Izbie Gmin.

Na szczycie podkreślono, że przedłużenie nie może podważyć funkcjonowania unijnych instytucji. Zapis ten to odpowiedź na obawy niektórych stolic, że Wielka Brytania będzie utrudniać funkcjonowania UE, np. blokować decyzje. Tusk zapewniał, że jest przekonany, iż Londyn nie ma takich intencji. "Szczerze mówiąc wykluczam to ryzyko" - powiedział.

Dodał, że jest zadowolony, iż prezydent Francji Emmanuel Macron, który chciał krótszego odroczenia brexitu, ostatecznie zgodził się kompromis.

Przywódcy powtórzyli, że nie ma mowy o renegocjacji umowy rozwodowej, która zawarta została w listopadzie ub.r., a przedłużenie brexitu nie może być wykorzystywane, aby rozpocząć kolejne rozmowy na temat przyszłych relacji.

Wielka Brytania zobowiązała się też do działania w "konstruktywny i odpowiedzialny sposób podczas okresu przedłużenia, w zgodzie z obowiązkiem lojalnej współpracy". Unijna "27" oczekuje, że Londyn będzie wypełniał zobowiązania traktatowe, w sposób odzwierciedlający fakt, iż opuszcza UE.

UE zastrzegła sobie prawo do spotkań w gronie "27" w okresie przedłużenia.

Z Brukseli Łukasz Osiński i Krzysztof Strzępka (PAP)

luo/ stk/ jm/

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (22)

dodaj komentarz
nostromo25
Uwielbiam jak Tusk z rozbrajajaca szczeroscia mowi, ze "byc moze w ogole da sie zapobiec demokracji". Przez dekady Unia udawala, ze nie jest mafia, nawet stworzyla Artykul 50 dla iluzji wolnosci odejscia, w rzeczywistosci nie sniac nawet ze artykul zostanie kiedykolwiek uzyty.
Teraz, kiedy mrzonka prysla, Unii nie chce
Uwielbiam jak Tusk z rozbrajajaca szczeroscia mowi, ze "byc moze w ogole da sie zapobiec demokracji". Przez dekady Unia udawala, ze nie jest mafia, nawet stworzyla Artykul 50 dla iluzji wolnosci odejscia, w rzeczywistosci nie sniac nawet ze artykul zostanie kiedykolwiek uzyty.
Teraz, kiedy mrzonka prysla, Unii nie chce sie juz niczego udawac. Grozby, szantaz, ublizanie wyborcom i okazywanie wprost, ze sa tak demokratyczni jak Demokratyczna Republika Ludowa Korei Pln.
glos_rozsadku
pamiętam jak nas germanizowali w gimnazjum. Apele i lekcje poświecone UE jaka to ona dobra i że "wchodzimy do Europy". Ta germanizacja nazywałą się "integracja europejska".
histeryk
cóż za dobry przykład zindoktrynowanego pisowca - słyszy to co chce usłyszeć. Ewentualne zapobieżenie Brexitowi może nastąpić tylko w wyniku drugiego referendum - a więc jak najbardziej demokratycznie.
nostromo25 odpowiada histeryk
Bylem juz wyzywany na wszelkie mozliwe sposoby - od czerwonego bolszewickiego pajaka az po korwinowskiego kuca z pryszczami. Ale od pisowca jeszcze nigdy nie mialem pojechane, dzieki histeryk, poprawiles mi humor.
histeryk odpowiada nostromo25
jeśli pisowiec to dla ciebie wyzwisko to może bardzie pasowałoby "zindoktrynowany eurosceptyk"
nostromo25 odpowiada histeryk
Nie mam nic przeciwko drugiemu referendum. A zeby moglo sie ono odbyc, wpierw to pierwsze referendum musi byc wdrozone. O tym szczegole kolega zapomnial.
histeryk odpowiada nostromo25
Wielka Brytania nie chce wdrożyć, nie Tusk.
komentator1962
A oprócz jadu w strone Unii to masz coś jeszcze do powiedzenia? Twoje wypowiedź wygląda jak byś się wlaśnie "urwał z choinki" i kompletnie nie wiedział co się w sprawie Brexitu dzieje...
Chcą wyjść, to proszę pojutrze już mogą być wolni, tylko mają problem z odcięciem się od rynku i dlatego proszą o przedłuenie. A jeśłi
A oprócz jadu w strone Unii to masz coś jeszcze do powiedzenia? Twoje wypowiedź wygląda jak byś się wlaśnie "urwał z choinki" i kompletnie nie wiedział co się w sprawie Brexitu dzieje...
Chcą wyjść, to proszę pojutrze już mogą być wolni, tylko mają problem z odcięciem się od rynku i dlatego proszą o przedłuenie. A jeśłi myśleli, że będą mieli dostęp do takiego rynku tak zupełnie za friko, to trochę się pomylili.
komentator1962 odpowiada glos_rozsadku
Kolego nie pitol, ludzie tak długi nie zyją....
psokal odpowiada glos_rozsadku
Jeżeli tyle zrozumiałeś z tych lekcji to mamy koronny dowód na to że polski system oświaty jest rozpaczliwie niedoinwestowany a jego poziom jest tragiczny. Swoją drogą twój punkt widzenia jest podejrzanie zbieżny z linią Russia Today i innych machin propagandowych Kremla.

Powiązane: Wielka Brytania

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki