Student medycyny pozwał swojego wspinaczkowego partnera. Podczas ćwiczeń na ściance ten puścił linę asekurującą. W wyniku upadku z 9 metrów doznał on poważnych obrażeń kręgosłupa. Teraz domaga się ponad 1 mln zł.


Przeczytaj także
To jeden z nielicznych tego typu procesów. Wspinacze cenią w sobie to, że mogą zaufać partnerom. Tutaj niestety braterstwo liny zawiodło, a szkody zostały dokładnie wycenione.
Ross Smith jest sparaliżowany od pasa w dół. Porusza się na wózku po tym, jak cztery lata temu odpadł od ściany, bo pośliznął się na jednym z uchwytów w centrum wspinaczkowym w Sunderland Wall w Anglii. Być może samo wydarzenie nie miałoby tak katastrofalnych skutków, gdyby, jak twierdzi Smith, jego kolega nie trzymał zbyt luźno liny asekuracyjnej. Za to domaga się od niego ponad 1 mln zł (200 tys. funtów).
Złota zasada braterstwa liny, która m.in. mówi o tym, że nie należy puszczać jej aż do momentu, gdy partner nie będzie bezpieczny bądź na szczycie, bądź na stanowisku asekuracyjnym, w tym momencie zawiodła. W razie upadku partner, ubezpieczając drugą osobę, powinien zatrzymać upadek, "wybierając" i trzymając linę. W tej sytuacji jednak zawiódł.
Jak wyglądał wypadek? Partner Smitha szedł pierwszy, pokonując bezproblemowo ścianę. Wówczas przyszła kolej na poszkodowanego. Nie miał on większych trudności do czasu ostatniego uchwytu na szczycie ściany. Wówczas jego palce ześlizgnęły się i zaczął spadać. Czekał na moment szarpnięcia, w którym jego lot zostaje wyhamowany. Lina jednak poruszała się swobodnie, a on sam upadł an ziemię.

W wyniku uderzenia uszkodzony został rdzeń kręgowy. Przeszedł intensywną rehabilitację. Wciąż cierpi na powtarzające się infekcje i ból. I choć kontynuuje studia medyczne, to wciąż potrzebuje pomocy.
Przeczytaj także
Sąd zarzucił partnerowi zaniedbanie. Sam oskarżony mówił, że puścił linę i ani nie zwracał uwagi na trening Rossa Smitha ani z nim nie porozmawiał, że go nie asekuruje. W 2018 roku jego wspinaczkowy partner wziął pełną odpowiedzialność za wypadek. Ale obie strony do tej pory nie były w stanie uzgodnić kwoty odszkodowania. 1 mln zł, zdaniem poszkodowanego, ma mu pomóc w zapewnieniu samodzielności, zakupie specjalnego sprzętu, który umożliwi mu spędzanie jak najwięcej czasu na świeżym powietrzu. Lekarze są też zgodni, że mógłby wykorzystać zaawansowany technologicznie egzoszkielet.
Obydwaj mężczyźni są studentami Uniwersytetu w Newcastle i członkami tamtejszego klubu alpinistycznego. Wypadek wydarzył się, kiedy Ross Smith był na pierwszym roku medycyny, a jego o rok starszy partner - na geologii.
aw




























































