Państwowa Inspekcja Pracy przygotowuje się do egzekwowania nowych, rozszerzonych kompetencji, które zaczną obowiązywać w samym środku nadchodzącego sezonu wakacyjnego. Podpisana przez prezydenta ustawa miała wejść w życie po 3 miesiącach, a to oznacza, że inspektorzy w hotelach czy restauracjach w kurortach turystycznych pojawią się już w lipcu. Dla branży HoReCa, opierającej swój model biznesowy na elastycznym zatrudnieniu, oznacza to konieczność szybkiej reorganizacji i możliwego wzrostu kosztów operacyjnych. Eksperci ostrzegają, że zmiany umów-zleceń w etaty mogą bezpośrednio przełożyć się na portfele turystów, podnosząc ceny wypoczynku w Polsce nawet o kilkanaście procent.


Kontrole umów-zleceń coraz bliżej
Największa zmiana w przepisach dotyczy sposobu, w jaki inspektorzy PIP będą mogli kwestionować formę zatrudnienia. Dotychczas wymagało to długotrwałych postępowań sądowych, natomiast teraz inspektor będzie mógł – w drodze decyzji administracyjnej – stwierdzić, że umowa-zlecenie powinna być umową o pracę. Procedura zakłada w pierwszej kolejności wydanie polecenia dobrowolnego przekształcenia umowy, jednak brak reakcji ze strony pracodawcy może skutkować nałożeniem sankcji. Nieuzasadnione stosowanie kontraktu cywilnoprawnego zamiast etatu będzie zagrożone grzywną w wysokości do 60 tys. zł.
Kontrolerzy zyskają również potężne narzędzia analityczne, które pozwolą na precyzyjne typowanie podmiotów do sprawdzenia. PIP otrzymał dostęp do baz danych Zakładu Ubezpieczeń Społecznych oraz Krajowej Administracji Skarbowej, co umożliwi typowanie firm na podstawie algorytmów. W skali kraju do obsługi nowych przepisów zaplanowano nabór na 100 nowych etatów dla kontrolerów. Formułowana jest już lista pytań kontrolnych, a pierwsze działania w terenie mają ruszyć wraz z początkiem lipca tego roku.
Ponad 1,5 miliona osób pod lupą inspektorów PIP
Skala zjawiska, którym zajmie się PIP, jest znacząca, co potwierdzają dane Głównego Urzędu Statystycznego. Według stanu na 30 września 2025 r. pracę wyłącznie na podstawie umów-zleceń i pokrewnych wykonywało w Polsce ok. 1,5 mln osób, co w porównaniu z analogicznym okresem roku poprzedniego stanowi wzrost o 5,4%. Najwięcej osób, bo aż 326,5 tys. (21,7% ogółu), odnotowano w sekcji „Administrowanie i działalność wspierająca”, obejmującej m.in. agencje pośrednictwa pracy, natomiast drugą pod względem liczebności grupą jest handel i naprawa pojazdów, gdzie pracuje 10,5% wszystkich zleceniobiorców w Polsce.
Jeśli chodzi o sekcję Zakwaterowanie i gastronomia, na koniec września 2025 r. na umowach-zleceniach i pokrewnych pracowało tam nieco ponad 99 tys. osób, jednak liczba ta nie uwzględnia np. studentów czy pracowników zatrudnionych równocześnie na innych umowach (np. na etacie).
Branża HoReCa obawia się zamiany zleceń w etaty
Branża hotelarska i gastronomiczna należy do sektorów najbardziej narażonych na skutki nowych uprawnień PIP ze względu na model biznesowy, który opiera się na dużej zmienności zapotrzebowania na personel - w szczycie sezonu często musi być podwajany. Jak wskazują przedstawiciele branży, w wielu obiektach nawet 70–80 proc. personelu to pracownicy sezonowi lub osoby zatrudnione na umowach cywilnoprawnych, najczęściej pokojowe, pomoce kuchenne oraz personel kelnerski, a zamiana umów cywilnoprawnych na umowy o pracę może doprowadzić do wzrostu ceny doby hotelowej:
- Bez elastycznych form zatrudnienia prowadzenie działalności byłoby bardzo trudne. Zatrudnienie wszystkich na stałą umowę znacząco podniosłoby koszty prowadzenia działalności. W efekcie cena doby hotelowej mogłaby wzrosnąć o kilkanaście procent. Oczywiście branża rywalizuje ze sobą, ale jeżeli 80% obiektów opiera swoją działalność na pracy sezonowej, to wszystkie staną przed trudną decyzją podniesienia cen. Zrobi to prawdopodobnie 4 na 5 podmiotów – mówi Patryk Bińkowski – dyrektor hotelu i prezes spółki Hotelove Sp. z o.o., doradca hotelowy i przedstawiciel branży hotelarskiej z woj. zachodniopomorskiego.
Izba Gospodarcza Hotelarstwa Polskiego jeszcze w trakcie prac nad ustawą negatywnie zaopiniowała pomysł przekształcania umów, zwracając uwagę, że branża turystyczna w dużym stopniu bazuje na elastycznych formach zatrudnienia, które są pożądane przez obie strony umowy:
W turystyce, a w szczególności w hotelarstwie charakteryzującym się sezonowością i zmiennym obłożeniem pokoi, powszechne są elastyczne formy zatrudnienia bazujące na umowach cywilnoprawnych, które są często preferowane przez samych świadczących usługi. Decyzja inspektora pracy sprzeczna ze zgodną wolą obu stron będzie naruszeniem konstytucyjnych swobód obywatelskich. Umowy cywilnoprawne nie są dla nikogo gorszą ani mniej korzystną formą zatrudnienia niż umowy o pracę. Powszechnym zjawiskiem w naszej branży jest praca na rzecz kilku zleceniodawców jednocześnie (np. gastronomia, sprzedaż i marketing, zarządzanie). Kwestionowane przez IGHP projektowane regulacje stworzą nieuzasadnione utrudnienia w swobodnym kształtowaniu stosunków prawnych, które jest prawem polskich obywateli. – czytamy w liście IGHP do marszałka Sejmu RP Włodzimierza Czarzastego oraz Ireneusza Rasia, sekretarza stanu w Ministerstwie Sportu i Turystyki.
Kontrole w środku sezonu wakacyjnego utrudnią pobyt w hotelu?
Eksperci podkreślają, że kontrola w środku sezonu wakacyjnego to największy problem z nowymi kompetencjami PIP, bowiem mogą prowadzić do dezorganizacji pracy obiektów turystycznych. Konieczność odrywania menedżerów od bieżących obowiązków w celu kompletowania dokumentacji kadrowej może generować napięcie, które odczują zarówno pracownicy, jak i goście hotelowi. Branża hotelowa i restauracyjna przed nadchodzącym sezonem pozostaje niepewna, bowiem działania powinna podjąć wcześniej, inaczej musi liczyć się z utrudnieniami w szczycie sezonu urlopowego.
Najbliższe miesiące pokażą, jak nowe przepisy sprawdzą się w praktyce.
Nowelizacja ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy została już opublikowana i zacznie obowiązywać w środku sezonu wakacyjnego. To niepokojący moment dla branży hotelarskiej. Nowe przepisy uderzają w model działania oparty na elastycznym zatrudnieniu.
Hotelarstwo jest silnie sezonowe. Latem liczba gości rośnie gwałtownie. Wiele obiektów musi wtedy podwoić zatrudnienie. Po sezonie zapotrzebowanie równie szybko spada. W praktyce oznacza to, że w wielu obiektach większość zespołu stanowią pracownicy sezonowi lub osoby na umowach cywilnoprawnych. W niektórych obiektach to nawet 70–80 proc. personelu. Bez takiej elastyczności nie da się dobrze i z zachowaniem rozsądnych cen obsłużyć szczytu turystycznego.
Nowe uprawnienia PIP wprowadzają duże ryzyko operacyjne. Inspektor może zakwestionować formę zatrudnienia w trakcie kontroli. Dla hotelu oznacza to konieczność reakcji. A kontrola może pojawić się w szczycie sezonu. To moment, gdy obiekt działa na pełnych obrotach. Trzeba wtedy angażować kadrę, kompletować dokumenty i tłumaczyć model współpracy. To dezorganizuje pracę i zwiększa napięcie w zespole. Ostatecznie odczuwają to goście.
Przejście na etaty większości pracowników dla branży oznaczałoby wzrost kosztów. Może to podnieść ceny noclegów o kilkanaście procent. A ponieważ podobny model działa w większości obiektów, podwyżki obejmą cały rynek. Nie tylko najdroższe kurorty. Także miejsca, które do tej pory były tańszą alternatywą.
Są jednak rozwiązania, które pozwolą nie zwiększać kosztów i równocześnie dostosować się do nowych przepisów. Część firm rozważa współpracę z agencjami pracy lub outsourcing usług. Relacja między agencją pracy tymczasowej a pracownikiem jest uregulowana odrębnymi przepisami, co ogranicza ryzyko jej zakwestionowania. Pracownik formalnie zatrudniony przez agencję, może wykonywać zadania np. w hotelu nawet przez 1,5 roku.
Najbliższe miesiące pokażą, jak nowe przepisy sprawdzą się w praktyce.
Radosław Susłowicz, mecenas z Instytutu na Rzecz Rozwoju HR w Polsce
Agencje pracy alternatywą dla zatrudnienia w hotelach i restauracjach
W obliczu nowych regulacji przedsiębiorcy poszukują modeli zatrudnienia, które zminimalizują ryzyko zakwestionowania formy współpracy przez Inspekcję. Jednym z rozwiązań zyskujących na popularności jest korzystanie z usług agencji pracy tymczasowej lub outsourcingu procesowego. W pierwszym przypadku hotel czy restauracja nie zatrudnia pracownika sezonowego bezpośrednio, dzięki czemu minimalizuje ryzyko, że PIP podważy formę zatrudnienia. Outsourcing usług, na przykład sprzątanie pokoi czy obsługa techniczna, przesuwa odpowiedzialność za zatrudnionego na firmę zewnętrzną, co dla branży HoReCa oznacza większą przewidywalność kosztów i bezpieczeństwo prawne w trakcie ewentualnej kontroli.
Warto pamiętać, że choć nowe przepisy nie oznaczają całkowitego zakazu stosowania umów cywilnoprawnych, to wyraźnie przesuwają granice ich legalnego wykorzystania w gałęziach gospodarki charakteryzujących się sezonowością. Nadchodzące lato dla hoteli i restauracji będzie wyzwaniem, jeśli bowiem już teraz nie przemyślą zmiany formy zatrudnienia swoich pracowników, muszą liczyć się z kłopotami w sezonie.




























































