Kurs najpopularniejszej kryptowaluty osiągnął najwyższy poziom od miesiąca i oscyluje wokół 4,6 tys. dolarów. Jeszcze w połowie września 2017 r., po serii niepomyślnych informacji, przede wszystkim z chińskiego rynku, znajdował się poniżej linii 3 tys. dolarów. Po tym dołku nie pozostał już żaden ślad.
Od historycznego szczytu notowań dzieli bitcoina nieco ponad 400 dolarów – 9 października kurs najpopularniejszej kryptowaluty przekroczył 4600 dolarów. Rekord odnotowano zaledwie kilka tygodni temu, na początku września. Później jednak na rynek trafiła seria niepomyślnych informacji.
Najpierw, w pierwszych dniach września 2017 r., chińskie władze zakazały przeprowadzania ICO, czyli pierwotnych ofert kryptotokenów. W kolejnych dniach podobnymi restrykcjami objęto działalność giełd obracających wirtualnymi walutami. W połowie września kolejne platformy informowały o zaprzestaniu działalności, a kurs bitcoina zanurkował spadając poniżej 3 tys. dolarów.
Minęło zaledwie kilka tygodni, a po zniżkach nie ma już śladu. Kurs powrócił do poziomu sprzed miesiąca, chociaż w międzyczasie w ślady Chin poszła Korea Południowa, ogłaszając rychłe wprowadzenie zakazu przeprowadzania ICO. Na początku października pojawił się jednak pozytywny impuls ze strony wielkich amerykańskich banków. Nieoficjalne informacje o przygotowaniach Goldman Sachs do uruchomienia działu zajmującego się handlem kryptowalutami pokazały, że nie wszystkie instytucje podzielają zdanie szefa JP Morgan głoszącego, że „bitcoin to oszustwo”.
Szybka „rekonwalescencja” bitcoina ożywiła spekulacje o możliwym starcie kolejnej wzrostowej serii. Część komentatorów obserwujących rynek nie wyklucza, że wkrótce kryptowaluta może zaatakować historyczny szczyt. W najbliższych tygodniach można jednak spodziewać się zawirowań związanych z wprowadzeniem w życie propozycji powiększenia wielkości bloku.






























































