Wydarzeniem dnia był debiut akcji ZE PAK. Energetyczna spółka nie zelektryzowała warszawskiego parkietu. Po godzinie 16. akcje ZE PAK były notowane po 25,95 zł, a więc o 0,95% poniżej ceny emisyjnej. Inwestorzy biorący udział w ofercie publicznej musieli być zawiedzeni, bo to kolejne IPO w ramach „akcjonariatu obywatelskiego”, na którym nie dało się zarobić.
Akcje ZE PAK-u były drugim najbardziej aktywnym walorem na całej GPW - podczas pierwszego dnia notowań właściciela zmieniło przeszło 10% akcji spółki. Jeszcze większe zainteresowanie inwestorów zgromadziły papiery Telekomunikacji Polskiej. Na półtorej godziny przed zamknięciem notowań wartość obrotu akcjami TP S.A. przekroczyła sto milionów złotych, co stanowiło niemal jedną trzecią obrotu na całej GPW.
Kurs TP S.A. przy wysokich obrotach bronił okrągłego poziomu 12 złotych, w trakcie dnia schodząc nawet do 11,90 zł i wyznaczając najniższy nominalny poziom od 2003 roku. Po uwzględnieniu wypłaconych dywidend kurs TP S.A. znalazł się na najniższym poziomie od trzech lat.
Przy niewielkich obrotach na całym rynku i solidnych wzrostach na giełdach zachodnioeuropejskich (DAX zwyżkował o blisko 1%) zarówno WIG jak i WIG20 pozostawały nieznacznie powyżej poziomów z poniedziałkowego zamknięcia. Indeksy małych i średnich spółek traciły w granicach 0,1-0,2%. Wyraźnie widać, że nieobecność inwestorów z Nowego Jorku paraliżuje krajowych graczy i odcina płynność warszawskiej giełdzie.
Krzysztof Kolany
Bankier.pl
































































