Tegoroczny budżet okazał się być oparty na zbyt optymistycznych założeniach i to zarówno pod względem tempa wzrostu PKB, jak i tempa inflacji - powiedział w czwartek prezes Narodowego Banku Polskiego Marek Belka.
Belka w TVP Info dodał, że nowelizacja ustawy budżetowej to nie tragedia. "Wszyscy się tego spodziewaliśmy" - podkreślił.
![]() | » Belka: gospodarka będzie radzić sobie lepiej niż przewiduje NBP |
"Ta dziura budżetowa powstała mniej więcej w połowie w konsekwencji spowolnienia na świecie, a w połowie to konsolidacja budżetu" - powiedział.
Dodał, że w latach 2011-2012 budżet strukturalny spadł o 5 pkt proc. PKB; "to musiało się odbić zasadniczo na tempie wzrostu gospodarczego". "Nie chcę powiedzieć, że ta konsolidacja nie była konieczna, tylko ona, jak widzimy w całej Europie, prowadzi do bardzo niekorzystnych zjawisk gospodarczych i to wystąpiło także w Polsce" - mówił.

Marek Belka odpowiedział także na oskarżenia Jacka Rostowskiego pod adresem Rady Polityki Pieniężnej. Rostowski mówił w Polskim Radiu, że między innymi spóźnione i zbyt łagodne obniżki stóp procentowych przyczyniły się do problemów budżetowych.
Prezes NBP i przewodniczący Rady Polityki Pieniężnej nie czuje się winny problemów budżetowych, które jego zdaniem mają dwie przyczyny. Są to: pogorszenie koniunktury w Europie oraz konsolidacja budżetu w latach 2011 - 2012, która była konieczna, ale na krótką metę spowolniła gospodarkę.
Marek Belka uważa, że Rada dobrze wywiązuje się ze swoich obowiązków zapewniając stabilność poziomu cen sytuacji finansowej. Dodaje, że głębsze cięcia stóp procentowych mogłyby zdestabilizować sytuację gospodarczą, ale nie pomogłyby rządowi w problemach budżetowych.
Zniesienia wszystkich progów oszczędnościowych zbędne
Marek Belka uważa, że obecnie nie ma potrzeby dalszego zaciskania pasa i cięcia wydatków budżetowych, jednak trwałe zniesienie wszystkich progów ostrożnościowych uznałby za błąd.
"Akurat w sytuacji obecnej (...) kraj nie potrzebuje dalszych oszczędności budżetowych i obniżki wydatków, mówiąc krótko tzw. austerity, czyli tych cięć budżetowych, dlatego, że rynki kapitałowe traktują nas bardzo dobrze. Właściwie wszystkie potrzeby pożyczkowe państwa minister finansów już zaspokoił, więc nie ma co bawić się w masochizm" - powiedział w czwartek w TVP Info Belka.
Jak podkreślił, nie radziłby zniesienia wszystkich progów ostrożnościowych, bo dyscyplina budżetowa jest bardzo cenna. Zwrócił uwagę, że dobra polityka budżetowa powinna zacząć się w dobrych czasach, tymczasem u nas zdestabilizowano politykę budżetową kilka lat temu, gdy w okresie dobrej koniunktury obniżono podatki.
Decyzję o zniesieniu trzeciego progu podatkowego i obniżeniu składki rentowej zaproponowała w czasie rządów PiS ówczesna minister finansów Zyta Gilowska, a zmiany te weszły w życie już w czasie, gdy u władzy była koalicja PO-PSL.
Szef NBP uważa, że zawieszenie 50-proc. progu nie będzie krytycznie odebrane przez rynki. Zwrócił uwagę, że agencja ratingowa Moody's uznała, że jest to dla niej właściwie nieistotne, bo wiadomo było o tym wcześniej.
Podkreślił, że jest to "wielki problem polityczny" i "cudowna okazja dla opozycji, by przejechać się po ministrze finansów jak po łysej kobyle". "Teraz pali mu się grunt pod nogami i rozgląda się kogo by tu wziąć, żeby też się po nim też przejechać".
PAP, IAR



























































