Wiele banków ma być od tej pory na cenzurowanym w związku ze zbyt dużymi inwestycjami w rynek paliw kopalnych. Citigroup, Deutsche Bank i JPMorgan Chase najchętniej finansowały aktywność przemysłową, która stoi w sprzeczności z postanowieniami paryskiego porozumienia klimatycznego z ubiegłego roku.
Problem dotyczy zarówno największych podmiotów bankowych Ameryki Północnej, jak i Europy. Giganci inwestowali chętnie w wydobycie węgla czy ropy naftowej, co nie wyszło im na dobre. Pisaliśmy o tym już w artykule: Niskie ceny ropy uderzają w banki na początku roku. Straty to nie jedyna konsekwencja takich decyzji, bo teraz banki mogą trafić na celownik instytucji zajmujących się ochroną środowiska – donosi „The Financial Times”.
Podczas szczyty ekologicznego COP21 w Paryżu ok. 200 krajów podpisało porozumienie w zakresie ochrony środowiska, ale najwyraźniej pochodzące z nich banki nie podzielają tego zaangażowania. Kilka faktycznie zadeklarowało publicznie zmniejszanie finansowania tych gałęzi przemysłu, ale nie najwięksi gracze.
W raporcie organizacji zajmujących się środowiskiem (US Sierra Club, Rainforest Action Network, BankTrack, Oil Change International) jako najbardziej zaangażowane w brudny przemysł wydobywczy i energetyczny wskazano Citigroup, Deutsche Bank i JPMorgan Chase. Pierwszy jako swój konik wybrał operatorów elektrowni węglowych, w które zainwestował 24 miliardy dolarów amerykańskich. Deutsche Bank od 2013 do 2015 roku dostarczył kopalniom węgla 7 miliardów dolarów. JPMorgan Chase specjalizuje się z kolei w finansowaniu firm posiadających duże rezerwy paliw płynnych, których wydobycie wiąże się ze sprostaniem trudnym warunkom (pustynie, pokrywa lodowa) – przeznaczył na nie 38 mld dolarów.
Deutsche Bank i JPMorgan w marcu stwierdziły, że będą powoli wycofywać się z finansowania tej branży w najbogatszych krajach. Dla autorów badaniach to jednak za mało, żeby zrealizować cele ustalone w Paryżu.

Mateusz Gawin




























































