Wielomiesięczna batalia Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów o ograniczenie wysokości tzw. spreadów (czyli różnicy pomiędzy kursem walut, po jakich banki udzielają kredytów hipoteczne, a kursem, po jakim przeliczana jest potem wysokość raty), nie przyniosła na razie żadnego rezultatu. - Zawyżanie tzw. spreadu to stosowana od kilku miesięcy sprytna metoda banków, by w ukryty sposób podwyższyć faktyczny koszt kredytu - mówi Paweł Majtkowski, ekspert firmy Finamo.
W skrócie mechanizm wygląda następująco: bank stosuje zaniżony kurs przy wypłacie kredytu, a wyższy przy spłacie raty. Załóżmy, że Kowalski chce pożyczyć równowartość 300 tys. zł we frankach na 30 lat, a kredyt oprocentowany jest na 4 proc. Bank przelicza mu kwotę ze złotych na franki w oparciu o ustalony przez siebie kurs kupna, który jest zwykle znacznie niższy niż kurs w kantorach. Z kolei, kiedy Kowalski ma spłacić ratę - jej wysokość wraz z należnymi odsetkami bank przelicza z franków na złote po kursie sprzedaży. Niestety, ten kurs jest znacząco wyższy, np. wynosi 2,85 zł za franka. W efekcie Kowalski zamiast zapłacić ok. 1432 zł raty, jak sobie wyliczył, zaciągając kredyt, dowiaduje się, że musi wyłożyć 1540 zł.
Niestety, jak wynika z przedstawionego wczoraj przez UOKiK raportu, kredytodawcy nie informują klientów o zasadach, na jakich ustalają wysokość spreadu. Urząd skontrolował umowy, regulaminy i tabele opłat i prowizji w 17 wybranych polskich bankach. - Kredytobiorcy nie są informowani, w jaki sposób jest ustalana różnica między kupnem a sprzedażą walut, w efekcie, podpisując umowę, nie mogą wyliczyć precyzyjnie kwoty, którą będą musieli spłacać - mówi Małgorzata Krasnodębska-Tomkiel, prezes UOKiK.
Co gorsza - jak wynika z analiz wspomnianej wcześniej firmy Finamo - trik ze spreadami jest obecnie coraz intensywniej wykorzystywany: w większości polskich banków różnica pomiędzy ceną kupna a ceną sprzedaży jest obecnie znacznie większa niż przed rokiem, np. w Deutsche Banku spread wynosił 3,36 proc., a obecnie sięga już 9,97 proc.
Niewiele pomogła także zmiana prawa dająca klientom możliwość spłacania rat np. walutami kupionymi w kantorze. Z raportu wynika, że banki zniechęcają klientów, m.in. stosując wysokie opłaty za aneksy zmieniające walutę spłaty kredytu. Na przykład w Banku Millennium czy Santander Consumer Bank opłata ta sięga 500 zł.
O tym, że problem ten jest coraz poważniejszy, świadczy rosnąca liczba skarg na banki. W ubiegłym roku do UOKiK napłynęło ich aż 10 tys., o jedną czwartą więcej niż w2007 r.
UOKiK chce zmusić banki, by precyzyjnie zapisywały w umowach, w jaki sposób ustalają wysokość spreadu. - Mogłaby to być informacja na przykład o tym, jaka maksymalnie marża będzie stosowana w porównaniu do średniego kursu NBP - proponuje Monika Stec, dyrektor Departamentu Polityki Konsumenckiej UOKiK.
W kwietniu urząd złożył pozew w Sądzie Ochrony Konkurencji i Konsumentów przeciwko bankowi Millennium. Zaskarżył zapis w umowie, zgodnie z którym bank może dowolnie kształtować kurs walut. Wygrana mogłaby pomóc zmusić banki do bardziej precyzyjnych zapisów w umowie. - Pozytywny i prawomocny wyrok sądu oznaczałby, że postanowienie zostanie wpisane do rejestru klauzul niedozwolonych. Moglibyśmy wówczas nałożyć kary na banki, które stosują podobne niedozwolone zapisy - mówi prezes UOKiK.
Polska: Joanna Pieńczykowska


































































