

Bank Pocztowy przydzielił 500.000 obligacji, a stopa redukcji dla transzy niepodlegającej gwarancji zapisu wyniosła 10,71 proc. - poinformował bank w komunikacie. Zapisy na obligacje złożyło 709 osób.
Bank oferował obligacje dziesięcioletnie o stałym oprocentowaniu w pierwszym okresie odsetkowym równym 4,5 proc. w skali roku. W kolejnych okresach oprocentowanie obligacji będzie ustalane w oparciu o stawkę WIBOR 6M plus 2,8 punktu procentowego marży. Wartość nominalna jednej obligacji wynosiła 100 zł.
W ramach oferty, bank gwarantował przydzielenie obligacji bez dokonywania redukcji w przypadku zapisów obejmujących nie więcej niż 300 obligacji, złożonych do czasu całkowitego pokrycia puli 30 mln zł. Zapisy powyżej 300 obligacji złożone do czasu całkowitego pokrycia puli, w części przekraczającej 300 obligacji miały zostać zredukowane proporcjonalnie.
Zobacz także
Wszystkie zapisy złożone po przekroczeniu puli podlegały proporcjonalnej redukcji.

Oferującym był Ipopema Securities, a zapisy były przyjmowane w sieci oddziałów Expander.
Zapisy na obligacje Banku Pocztowego, inaczej niż w przypadku obligacji emitowanych przez Alior Bank i Getin Bank, nie cieszyły się tak dużym zainteresowaniem inwestorów i nie zostały skrócone.
Skrócenia zapisów nie było
Skrócenia zapisów nie było, publiczna emisja obligacji Banku Pocztowego jest drugą w tym roku, która mimo możliwości zakończenia przyjmowania zapisów przed wyznaczonym terminem, trwa do samego końca. To dobrze dla rynku i samego banku.
Według przedstawicieli banku wszystko idzie zgodnie z planem, a ten od początku zakładał, że zakończenie zapisów po dwóch dniach ich przyjmowania (w ten sposób kończyły się tegoroczne emisje Alior Banku, Bestu i pierwsza z trzech emisji Ghelamco) jest mało realne. Można się też zgodzić z tezą, że zbyt szybki popyt i znaczące redukcje świadczą o nieodpowiednim dobraniu parametrów oferty, choć można ją także odwrócić i stwierdzić, że na dobrą ofertę popyt szybko się znajdzie, a słabsze trzeba upychać kolanem.
Możliwe są różne strategie, spektakularny sukces pierwszej emisji pozwalał zwykle poprawić parametry w kolejnej. Bank Pocztowy tego argumentu nie ma – zapisy były przyjmowane do ostatniego dnia zaplanowanego terminu, czyli 3 czerwca. W tym roku podobną sytuację obserwowaliśmy tylko raz, ale dotyczyło to trzeciej kolejnej publicznej emisji Ghelamco i wynikało to z nasycenia portfeli inwestorów.
(PAP)
seb/ osz/






























































