Państwo musi reagować surowymi karami dla sprawców fałszywych alarmów — powiedział premier Donald Tusk podczas niedzielnej odprawy z częścią ministrów. Po tym, jak w sobotę, po fałszywym alarmie, służby siłowo weszły do mieszkania członka rodziny prezydenta Karola Nawrockiego, część polityków PiS chce dymisji szefa MSWiA.


O zdarzeniu poinformował w sobotę wieczorem rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz. „Dziś doszło do kolejnego fałszywego zgłoszenia przez numer 112. Tym razem dotyczyło to rodzinnego domu Prezydenta RP w Gdańsku. Służby pod nieobecność domowników wyważyły drzwi i weszły do mieszkania” - napisał na X.
Dodał, że „od kilkunastu dni służby są paraliżowane przez fałszywe zgłoszenia uderzające w dziennikarzy oraz osoby publiczne związane z prawicą” oraz że „przez kilkanaście dni rządzący nie potrafią odpowiednio zareagować”. Leśkiewicz ocenił, że „dziś atakowane są osoby znane publicznie, za chwilę to zagrożenie może dopaść każdego” i „dlatego potrzeba zdecydowanej reakcji”.
Fałszywy alarm u rodziny prezydenta Nawrockiego
Państwowa Straż Pożarna podała, że w sobotę o godz. 19.30 do służb wpłynęły dwa zgłoszenia. Pierwsze „wskazujące na możliwość wystąpienia pożaru w mieszkaniu oraz zagrożenia życia osób znajdujących się wewnątrz”, drugie dotyczyło nagłego zatrzymania krążenia. Poinformowała też, że „po przybyciu na miejsce i przeprowadzeniu rozpoznania kierujący działaniem ratowniczym podjął decyzję o siłowym wejściu do lokalu”, a „w wyniku sprawdzenia mieszkania nie stwierdzono zagrożenia pożarowego ani obecności osób poszkodowanych”.
„Lokal był pusty” – podali strażacy.

Premier Donald Tusk na platformie X napisał, że doszło do „kolejnej telefonicznej prowokacji”. Dodał, że jest „w stałym kontakcie z ministrami i służbami, przekazał także wyrazy solidarności Prezydentowi”.
Jak poinformował, na niedzielę zwołał „odprawę Rządu”. We wpisie podkreślił, że „działania prowokatorów są wymierzone w bezpieczeństwo państwa. W nas wszystkich”. „Użyjemy wszystkich dostępnych metod, aby zidentyfikować i wyłapać sabotażystów, niezależnie od tego, skąd są i kto nimi kieruje” – zapewnił premier.
Jeszcze w sobotę, późnym wieczorem, w MSWiA odbyła się „pilna narada” służb pod przewodnictwem szefa MSWiA Marcina Kierwińskiego.
MSWiA podało, że „Centrum Powiadamiania Ratunkowego przekazało zgłoszenie zgodnie z obowiązującą procedurą bezpośrednio do Straży Pożarnej, Policji i ratownictwa medycznego”, a służby ratunkowe pojawiły się niezwłocznie. „Na miejscu zdarzenia kierujący akcją strażak, po rozpoznaniu sytuacji, podjął decyzję o siłowym wejściu do mieszkania, należącego do rodziny Prezydenta RP” - podał resort.
Ministerstwo zaznaczyło, że „każde powiadomienie traktowane jest przez służby ratownicze z najwyższą powagą i wymaga natychmiastowej reakcji”.
Burza po siłowym wejściu służb do rodziny prezydenta
W nocy z soboty na niedzielę rzecznik MSWiA Karolina Gałecka poinformowała na X, że mieszkanie, którego dotyczyło zgłoszenie, nie należy do prezydenta RP, lecz do członka jego rodziny. „W związku z tym adres ten nie jest objęty ochroną SOP" - napisała. Wiceszef MSWiA Czesław Mroczek wyjaśnił później, że „prezydent nie zgłosił tego lokalu, jako lokalu, w którym przebywa, wykonuje swoje życiowe funkcje”. W związku z tym — jak wskazał — mieszkanie nie było objęte ochroną SOP-u.
W niedzielę rano w siedzibie Rządowego Centrum Bezpieczeństwa w Warszawie odbyła się zapowiedziana przez Tuska odprawa z udziałem m.in. szefa MSWiA Marcina Kierwińskiego, wicepremiera ministra obrony narodowej Władysława Kosiniaka-Kamysza, wicepremiera ministra cyfryzacji Krzysztofa Gawkowskiego i ministra koordynatora służb specjalnych Tomasza Siemoniaka.
Chciałbym bardzo wyraźnie podkreślić, że wszystkie służby podległe paniom, panom powinny dołożyć maksymalnych wysiłków, żeby dokonać identyfikacji osób, które się tym zajmują i tymi prowokacjami i jak najszybciej doprowadzić do ich zatrzymania — powiedział Tusk, zwracając się do ministrów i przedstawicieli służb.
Zaapelował też do pozostałych uczestników spotkania, by „każda informacja na temat działań państwa w tej sprawie, jeśli nie musi być tajna, żeby była skutecznie komunikowana, tak by przecinać możliwie szybko falę spekulacji i niemądrych przypuszczeń”.
Prezydent oczekuje wyjaśnień ws. interwencji służb w mieszkaniu jego matki
Szef BBN Bartosz Grodecki oświadczył, że prezydent Karol Nawrocki oczekuje wyjaśnień ws. interwencji służb w mieszkaniu jego matki. Jest to kolejne fałszywe zgłoszenie w ostatnim czasie i potrzebne są mechanizmy, które ograniczą tego typu incydenty - podkreslił Grodecki.
Grodecki powiedział też, że po pierwszym smsie dotyczącym pożaru, który został przez strażaków na miejscu wykluczony, można było domniemywać, że drugie zgłoszenie również jest nieprawdziwe. - Na dzisiaj, po tych rozmowach, po tych skrawkach informacji, które mam, wydaje się, że najsłabszym punktem była właściwa ocena informacji, która spłynęła pod numer 112 - dodał.
Przekazał również, że policja miała informację o tym, że pod tym adresem mieszka matka prezydenta.
Tusk zapowiada surowe kary za fałszywe alarmy
Premier zaznaczył, że jeszcze w nocy był w bezpośrednim kontakcie z prezydentem. - Minister Kierwiński także rozmawiał z przedstawicielami kancelarii prezydenta. Umówiliśmy się, co innego praktyka oczywiście, że nikt nie będzie robił z tego polityki, bo tu chodzi i o ochronę ludzi, i o ochronę potencjalnych ofiar takich prowokacji, ale też o ochronę dobrego mienia straży pożarnej czy policji — dodał Tusk.
Premier zwrócił uwagę, że w takich przypadkach państwo musi reagować surowymi karami dla sprawców. - Więc trzeba się zastanowić, dlaczego prawo, które jest teoretycznie bardzo surowe, nie odstrasza sprawców takich prowokacji. To jest szczególnie ważne pytanie, bo przygniatająca część tych fałszywych zgłoszeń to są głupie dowcipy, bardzo często nieletnich — podkreślił.
Wiceminister w MSWiA Czesław Mroczek na briefingu prasowym po zakończonej odprawie poinformował, że przedstawiciele resortu oświadczyli, że sprawcy tych zdarzeń nie pozostaną bezkarni. Przekazali też premierowi informacje o działaniach podjętych przez służby w tej sprawie.
- Otrzymujemy takich zgłoszeń o zagrożeniu życia bądź zdrowia ludzi wiele; w tym roku to jest ponad blisko 1,2 tys. zgłoszeń, z czego w 80 proc. dotarliśmy do ludzi, którzy byli w zagrożeniu zdrowia i życia — poinformował Mroczek.
Opozycja domaga się dymisji w rządzie
Na platformie X sprawę skomentowali politycy. Niektórzy domagają się dymisji szefa MSWiA czy ministra koordynatora służb specjalnych.
Prezes PiS Jarosław Kaczyński ocenił, że „zawsze, gdy kruszy im się grunt pod nogami, stosują te same metody: prowokacje, insynuacje zmierzające do zastraszenia przeciwników politycznych i ich rodzin”. „Kolejna granica została przekroczona: zaatakowano mieszkanie matki prezydenta” - napisał.
Przemysław Czarnek ocenił, że wejście służb do mieszkania członka rodziny prezydenta, to „już kolejna prowokacja na przestrzeni ostatnich dwóch tygodni po wielkich prowokacjach przeciwko dziennikarzom (telewizji — PAP) Republiki i wPolsce 24”. - Tusk udaje Greka, zwołuje naradę rządu w tej sprawie, żeby przeciwdziałać prowokacjom. Otóż jedyne, co możecie zrobić pozytywnego na tej naradzie rządu, to powiedzieć (Marcinowi — PAP) Kierwińskiemu, że jest to jego ostatnie spotkanie w ramach rządu. Do dymisji natychmiast — powiedział na nagraniu wiceprezes PiS.
Mateusz Morawiecki napisał, że „najście służb na rodzinny dom Pana Prezydenta Karola Nawrockiego to skandal, hańba i kompromitacja państwa”. „Ta sprawa musi zostać natychmiast wyjaśniona, a odpowiedzialni muszą ponieść konsekwencje. Bo jeśli nie potrafią ochronić Prezydenta, to jak mają ochronić zwykłych obywateli? Tusk powinien się wstydzić i odejść — żadne buńczuczne wpisy nie przykryją tej kompromitacji państwa pod jego rządami” - dodał były premier.
Szef KPRP Zbigniew Bogucki stwierdził natomiast, że „służby pod rządami premiera Donalda Tuska i ministra Marcina Kierwińskiego wyłamały drzwi w prywatnym domu Prezydenta RP po fałszywym alarmie”. „To najbardziej czytelny dowód totalnej kompromitacji rządzących po serii fałszywych zgłoszeń. Oni w zakresie nadzoru nad służbami są dyletantami wystawiającymi na szwank nasze bezpieczeństwo i powagę Państwa Polskiego” - napisał.
Szef rządu odnosząc się do tych publikacji, ocenił, że „nazywać interwencję straży pożarnej, która zareagowała na informację o możliwym pożarze i zagrożeniu ludzkiego życia »brutalnym atakiem służb na prezydenta« to skrajny cynizm lub skrajna głupota”. „Kompromitujecie się, Przemysław Czarnek, Mateusz Morawiecki, Zbigniew Bogucki” - napisał na X.
Poza premierem sprawę na X skomentowali też szef MSWiA oraz minister cyfryzacji, którzy przekazali, że policja i straż pożarna mają obowiązek sprawdzić każde zgłoszenie, jeśli istnieje choćby ryzyko zagrożenia zdrowia lub życia.
„Dezinformacja i fake newsy destabilizują bezpieczeństwo publiczne, wprowadzają niepewność. Nie pomagajmy tym, którzy chcą wywołać chaos. Weryfikujmy informacje” - podkreślił Gawkowski.
Z kolei Kierwiński napisał, że „nazywanie działania zgodnego z procedurami atakiem jest czymś obrzydliwym. Są tacy, którzy ze wszystkiego chcą zrobić oręż polityczny, ale tu chodzi o procedury, które co dzień ratują życie”.
Politycy PiS: Minister Kierwiński powinien podać się do dymisji
Szef MSWiA Marcin Kierwiński powinien podać się do dymisji, bo „nie panuje nad służbami i nie jest w stanie zapewnić Polakom bezpieczeństwa” - ocenili politycy PiS po informacjach o wejściu służb do mieszkania matki prezydenta Karola Nawrockiego. Rzeczniczka MSWiA Karolina Gałecka odpowiada, że służby zadziałały prawidłowo.
Do sprawy odnieśli się na poniedziałkowej konferencji prasowej zorganizowanej przed MSWiA politycy PiS: Piotr Uściński i Agnieszka Wojciechowska van Heukelom, którzy poinformowali o rozpoczęciu interwencji poselskiej w MSWiA. - To bardzo źle, że państwo nie radzi sobie z dbałością o mienie i o bezpieczeństwo najważniejszych osób w państwie. Wejście służb do mieszkania prezydenta oznacza, że po prostu państwo nie jest w stanie zabezpieczyć się przed prowokacjami - stwierdził Uściński.
Polityk zwrócił uwagę, że tych prowokacji w ostatnim czasie było dużo. - Zaczęło się od prywatnego mieszkania redaktora Tomasza Sakiewicza. Przypomnijmy, że po wtargnięciu tam służb, po zakuciu w kajdanki asystentki pana Sakiewicza, nie było żadnej reakcji ze strony rządu, nie podjęto żadnych działań, aby spróbować wyjaśnić sprawę i jak najszybciej dorwać tych przestępców, którzy dokonują tych fałszywych zgłoszeń - mówił poseł PiS.
Według niego „te działania przypominają czasy minione, czasy PRL-u, prześladowanie opozycji, wtargnięcia do przedstawicieli opozycji, najtrudniejsze karty z historii Polski” - Dlatego pan minister Kierwiński powinien się poddać do dymisji, bo po prostu nie panuje nad służbami, nie panuje nad całą sytuacją, nie jest w stanie zapewnić bezpieczeństwa, prywatności Polakom - oświadczył poseł PiS.
Zaznaczył, że „nie można z drzwiami i z futryną wywalać drzwi do mieszkania prezydenta”. - To po prostu w demokratycznym kraju nie powinno mieć nigdy miejsca. Dlatego idziemy dziś do pana ministra Kierwińskiego z interwencją poselską, chcemy mu zadać konkretne pytania, co robił w ostatnim czasie, żeby nie dać się prowokować i żeby jak najszybciej tych prowokatorów złapać - przekazał Uściński.
Wojciechowska van Heukelom zwróciła uwagę, że „po wielu dniach tego typu akcji okazało się, że powiadamiający wysyłają te SMS-y na specjalne numery SMS dla osób głuchoniemych”. - Wczoraj taką informację przekazał jeden z generałów jednej ze stacji telewizyjnych, co nas bardzo zaintrygowało. Dlatego będziemy chcieli zapytać pana ministra Kierwińskiego, jak to jest, że przez tyle dni służby nie robiły nic, nie ustaliły tego skromnego faktu, a teraz, kiedy już zrobiła się gruba afera, po tym jak Donald Tusk zabrał wreszcie głos w tej sprawie, okazuje się, że bardzo trudno jest ustalić osoby, które dzwonią, bo to są specjalne numery - stwierdziła posłanka.
Rzeczniczka MSWiA Karolina Gałecka potwierdziła PAP, że rzeczywiście politycy PiS przebywają w poniedziałek w MSWiA z interwencją poselską. Gałecka podkreśliła jednocześnie, że wszystkie służby podległe MSWiA: Straż Pożarna, Policja zadziałały w sytuacji sobotniego zgłoszenia, prawidłowo.
- Ponieważ w momencie, kiedy doszłoby do zbagatelizowania zgłoszenia o zagrożeniu zdrowia i życia i potencjalnie sytuacja miałaby inny obrót i doszłoby do sytuacji ofiary śmiertelnej wówczas myślę, że posłowie z PiS-u mieliby teraz zupełnie inną narrację i oskarżali ministra o niekompetentne podejście do sprawy - zaznaczyła rzeczniczka MSWiA.
Podkreśliła, że „zgodnie z przepisami, w momencie, kiedy jest zagrożenie zdrowia i życia służby mają prawo, a wręcz obowiązek wejść i nikt nie sprawdza informacji do kogo należy mieszkanie, ponieważ jest to kwestia ratowania zdrowia i życia”.
- Wszystkie służby podległe nie tylko MSWiA, ale również zgodnie z dyspozycją pana premiera, służby podległe ministrowi cyfryzacji, służby specjalne, działają bardzo intensywnie i wykonują mozolną, ciężką i trudną pracę, żeby ustalić i zatrzymać osoby, które są odpowiedzialne za te kaskadowe zgłoszenia, które wpływają w ciągu ostatnich dni w różne miejsca - powiedziała Gałecka.
(PAP)





























































