Zmasowany atak rosyjskich dronów na Kijów w nocy z niedzieli na poniedziałek spowodował lokalne pożary, w tym w jednym z parków - poinformował na Tlegramie mer ukraińskiej stolicy Witalij Kliczko. Było to już trzeci atak rosyjski na Kijów ciągu kolejnych trzech nocy.


Do gaszenia pożarów i poszukiwania ewentualnych ofiar skierowano straż pożarną i ekipy ratunkowe - dodał Kliczko.
Według lokalnych źródeł, na które powołuje się Reuters, fragmenty zestrzelonego drona wznieciły pożar w parku Muromiec w dzielnicy Desnianskij, w północno wschodniej części Kijowa. W ogniu stanęła też część trawników na nabrzeżu Dniepru.
Świadkowie mówili o odgłosach wybuchów, ktore mogły świadczyć o otwarciu ognia przez systemy obrony powietrznej. W nocy z soboty na niedzielę rosyjski atak uszkodził kilka budynków i linie energetyczne. W niedzielę eksplozja lotniczej bomby kierowanej w Charkowie zraniła kilka osób.
Zdaniem władz miejskich Kijowa, Moskwa intensyfikuje ataki próbując zniszczyć przed nadchodzącą zimą krytyczną infrastrukturę niezbędną do ogrzewania.

"Przeciwnik (...) wysłał na Ukrainę 80 dronów uderzeniowych typu Shahed i innych niezidentyfikowanych bezzałogowców, które wystartowały z kierunku (okupowanego) Berdiańska (oraz rosyjskich) Kurska i Primorsko-Achtarska" – przekazało w komunikacie na Telegramie dowództwo Sił Powietrznych ze sztabem w Kijowie.
"Potwierdzono strącenie 50 wrogich dronów w obwodach: kijowskim, sumskim, odeskim, chersońskim, mikołajowskim, żytomierskim, czerkaskim, czernihowskim i kirowohradzkim. 27 wrogich bezzałogowców utraciło łączność w różnych regionach Ukrainy" – poinformowało dowództwo (https://t.me/ComAFUA/489).
Z Kijowa Jarosław Junko (PAP)
jjk/ szm/ jm/


























































