Były rzecznik Huti Ali al-Buchajti powiedział w sobotę w wywiadzie dla izraelskiego portalu Mako, że jemeński ruch przygotowuje z Iraku ataki na instalacje saudyjskiego koncernu naftowego Aramco. Ocenił też, że Huti chcą pobierać opłaty od statków w Bab al-Mandab i mogą dążyć do zdobycia broni chemicznej.


We wrześniu jemeńscy rebelianci Huti przeprowadzili ofensywę, która przyniosła im największe zdobycze terytorialne od 2022 r. Po zajęciu terenów przy cieśninie Bab al-Mandab zyskali możliwość zakłócania żeglugi na jednym z najważniejszych szlaków morskich świata.
Według Buchajtiego Huti boją się, że Izrael rozpocznie przeciwko nim pełnoskalową wojnę podobną do działań przeciwko proirańskiemu Hezbollahowi w Libanie. Mają też obawiać się, że Izrael będzie w stanie zlokalizować i wyeliminować przywódcę ruchu Abd al-Malika al-Hutiego i innych dowódców.
W związku z tym rebelianci mają przygotowywać broń o większym zasięgu i precyzji z myślą o przyszłej konfrontacji z Izraelem. Jego zdaniem mogą również próbować stworzyć zapas broni chemicznej lub biologicznej, który miałby służyć odstraszaniu Izraela.
Al-Buchajti uważa też, że po umocnieniu kontroli nad cieśniną Bab al-Mandab, przez którą w normalnych warunkach przepływa 12 proc. światowego handlu, w tym około 8 proc. światowego transportu ropy, Huti mogą zacząć pobierać opłaty od przepływających statków. Uzyskane w ten sposób środki mogliby przeznaczać na zakup uzbrojenia i dronów, a nawet budowę w Jemenie zakładów produkujących taki sprzęt.

Były rzecznik ruchu powiedział również, że w ostatnich walkach na zachodnim wybrzeżu Jemenu zaangażowanie Iranu było większe niż podczas wcześniejszych kampanii. Według niego Irańczycy uczestniczyli w planowaniu działań i pomogli Huti włamać się do systemów łączności sił przeciwników. Wsparcia technologicznego mieli również udzielać członkowie Hezbollahu.
Ali al-Buchajti był rzecznikiem Huti w latach 2013-2015, zanim zerwał z ruchem i udał się na emigrację.
Jemen apeluje o mobilizację w walce z Huti
Raszad al-Alimi, który stoi na czele Rady Prezydenckiej uznawanych przez społeczność międzynarodową władz Jemenu, zaapelował w piątek o powszechną mobilizację do walki z rebeliantami Huti. Zapowiedział też amnestię dla tych, którzy opuszczą szeregi wspieranego przez Iran ugrupowania.
"Wzywam synów naszego wielkiego narodu do przyłączenia się do powszechnej mobilizacji (…) i do zjednoczenia się wokół sił zbrojnych oraz służb bezpieczeństwa" - powiedział al-Alimi w stolicy Arabii Saudyjskiej, Rijadzie.
W swoim orędziu zapewnił też, że wszyscy ci, którzy począwszy od soboty porzucą szeregi Huti lub przestaną udzielać im wsparcia, zostaną objęci amnestią, którą w bliżej nieokreślonej przyszłości mają ogłosić jemeńskie władze.
W ostatnich tygodniach Huti nasilili ataki na jemeńskie siły rządowe oraz ich saudyjskich sojuszników. Rebelianci kontrolują stolicę kraju, Sanę, a także całe jemeńskie wybrzeże Morza Czerwonego. Rząd ma siedzibę w leżącym na południowym zachodzie kraju Adenie i kontroluje w większości południe i wschód kraju.
Od dwóch tygodni Huti kontrolują też w większości cieśninę Bab al-Mandab, która łączy Morze Czerwone z Zatoką Adeńską i dalej Oceanem Indyjskim i jest alternatywną trasą dla eksportu saudyjskiej ropy naftowej i gazu ziemnego. Od ponad pół roku Iran blokuje natomiast główny szlak eksportu tych surowców z państw Zatoki Perskiej, czyli cieśninę Ormuz. (PAP)





























































