Po raz pierwszy od wielu lat Apple zrewidowało w dół swoje prognozy
przychodów. To kolejny cios w i tak mocno przecenione ostatnio akcje kalifornijskiej
spółki. Cena akcji spółki spada o blisko 10 proc.
W liście do inwestorów producent iPhone’ów określił prognozowany poziom przychodów za kwartał zakończony 29 grudnia na 84 mld dol. To mniej zarówno od oczekiwań rynku (91,5 mld dol.) jak i od wcześniejszych zapowiedzi (89-93 mld dol.). Jak podkreślają amerykańskie media, Apple po raz ostatni „nie dowiózł wyniku” w 2002 r.
- Kiedy omawialiśmy nasze prognozy na miniony kwartał, wiedzieliśmy, że będą obciążone wpływem czynników makroekonomicznych oraz specyficznych dla naszej spółki – napisał Tim Cook, prezes Apple'a. Do tych czynników zaliczone zostały: przesunięty moment premiery nowych modeli iPhone’a, który wpłynął na porównania rok do roku, umocnienie dolara oraz pogorszenie koniunktury na rynkach wschodzących.
- Chociaż spodziewaliśmy się w tym obszarze wyzwań, to nie przewidzieliśmy skali spowolnienia gospodarczego, szczególnie na obszarze Chin i Hongkongu. W rzeczywistości niemal za 100 proc. spadku przychodów odpowiada tamten region (…) – pisze dalej Cook, przypominając, że ostatnie dane o chińskim PKB pokazały najwolniejszy wzrost od 25 lat oraz podkreślając problem wojny handlowej.
- Sądzimy, że klimat gospodarczy w Chinach ucierpiał na rosnących napięciach handlowych z USA. Rosnąca niepewność wpłynęła na rynki finansowe oraz zachowania konsumentów. Jak pokazują dane rynkowe, spadek sprzedaży smartfonów w Chinach i Hongkongu był szczególnie mocny – dodał Cook.
Przechodząc do kwestii, które w minionym okresie poszły po myśli Apple’a, Tim Cook podkreślił m.in. rekordowe poziomy sprzedaży odnotowane w innych krajach zaliczanych do rynków wschodzących: Meksyku, Malezji, Wietnamie oraz Polsce. Kalifornijska firma wciąż liczy także na mocne wyniki sprzedaży w USA, Kanadzie, Niemczech, Włoszech, Hiszpanii, Holandii i Korei Południowej.
Jak nie trudno się domyślić, zrewidowane prognozy wyników nie spodobały się inwestorom. W handlu posesyjnym akcje Apple’a potaniały o blisko 8 proc., negatywnie odbijając się na notowaniach kontraktów na główne indeksy. Warto przypomnieć, że w ciągu ubiegłego kwartału akcje spółki z nadgryzionym jabłkiem w logo straciły 30 proc.
Już podczas czwartkowej sesji walory spółki taniały o ponad 9 proc., schodząc do poziomu niewiele ponad 143 dolarów za akcję. Przecena Apple'a odbiła się na kondycji głównych indeksów - o 16:10 S&P tracił 1,9 proc., a Nasdaq 2,3 proc.
Michał Żuławiński
































































