Po wielkim rozczarowaniu w sierpniu także statystyki za wrzesień okazały się nad wyraz słabe. Wzrost zatrudnienia okazał się zdecydowanie mniejszy od oczekiwań analityków, czemu jednak towarzyszył głęboki spadek stopy bezrobocia.


Liczba etatów w sektorach pozarolniczych (ang. non-farm payrolls) we wrześniu była o 194 tys. wyższa niż w sierpniu – poinformowało rządowe Biuro Statystyki Pracy (BLS). Rynkowy konsensus kazał się spodziewać przyrostu zatrudnienia o 500 tys. Można więc mówić o sporym rozczarowaniu.
Miesiąc temu amerykańskie „payrollsy” potężnie rozczarowały: zamiast 750 tys. nowych etatów przybyło tylko 235 tys. Dziś sierpniowy rezultat został jednak skorygowany w górę do 366 tysięcy. Natomiast dane za lipiec pokazały przyrost aż 1053 tys. etatów (po rewizji w górę z 943 tys. etatów), co było wówczas pozytywną niespodzianką. Statystyki za czerwiec przyniosły wiadomość o 962 tys. nowych etatach (po rewizji z 938 tys. i pierwotnie raportowanych 850 tys.), co wtedy było wynikiem zdecydowanie lepszym od rynkowego konsensusu.
Sektor prywatny utworzył 317 tys. nowych miejsc pracy, podczas gdy oczekiwano 460 tys. W sektorze publicznym ubyło 123 tys. stanowisk. Za większość przyrostu zatrudnienia we wrześniu odpowiadał sektor usługowy, który wydłużył listy płac o 265 tys. etatów. W budownictwie przybyło 22 tys. miejsc pracy, a w przemyśle 26 tys.
Stopa bezrobocia (agregat U-3) obniżyła się do 4,8% wobec 5,2% w sierpniu. Ekonomiści spodziewali się spadku tego wskaźnika tylko do 5,1%. Dla porównania, w lutym 2020 roku bezrobocie wynosiło zaledwie 3,5%. Niezależne od danych urzędowych badanie aktywności ekonomicznej ludności wskazało na wzrost liczby pracujących o 526 tysięcy, przy spadku liczby bezrobotnych (czyli aktywnie poszukujących pracy) aż o 710 tys. To właśnie z tych danych wynikał spadek stopy bezrobocia. Wskaźnik zatrudnienia podniósł się o 0,1 pkt. proc., do 58,7%. Niestety za sprawą wzrostu liczby Amerykanów biernych zawodowo (o 338 tys.) wskaźnik aktywności zawodowej obniżył się z 61,7% do 61,6%.
Zaskoczeniem był też szybki wzrost płac. Przeciętna stawka godzinowa w USA wzrosła o 0,6% względem sierpnia i była o 4,6% wyższa niż rok temu. Ekonomiści spodziewali się dynamiki płac na poziomie 0,4% mdm i 4,6% rdr.
Generalnie sam raport BLS nie był aż tak słaby, jakby to wynikało z samych statystyk przyrostu zatrudnienia, co po części było efektem znaczącej redukcji etatów w sektorze publicznym. Na plus należy odnotować przyspieszający wzrost płac oraz silny spadek liczby bezrobotnych przy wciąż solidnym przyroście liczby pracujących.
Dość spokojna była też reakcja rynków finansowych. Po publikacji danych z amerykańskiego rynku praccy dolar zaczął się osłabiać względem euro, ale był to ruch stosunkowo spokojny (z 1,1565 do 1,1572 po kwadransie od publikacji). Bez większych zmian pozostały też notowania kontraktów na indeks S&P500.
Z jednej strony wyraźnie słabszy od oczekiwań rynku przyrost zatrudnienia może posłużyć Rezerwie Federalnej za pretekst do opóźnienia procesu ograniczania skupu obligacji (QE). Z drugiej jednak strony szybki spadek stopy bezrobocia i dynamiczny wzrost płac grozi narastaniem spirali cenowo-płacowej i w konsekwencji wzrostu i tak już bardzo wysokiej inflacji CPI.





























































