W grudniu w Stanach Zjednoczonych przybyło tylko 103 tysiące nowych miejsc pracy, choć ekonomiści spodziewali się wzrostu o 150 tysięcy. W całym 2010 roku zatrudnienie zwiększyło się o 1,1 mln, podczas gdy w czasie recesji pracę straciło 7,9 mln Amerykanów. W tym tempie powrót do stanu zatrudnienia z grudnia 2007 roku zająłby więc jeszcze sześć lat.
Źródło: dane amerykańskiego Biura Statystyki Pracy. Opracowanie: Bankier.pl
Opublikowane w piątek dane musiały być szokująco słabe dla wielu inwestorów z Wall Street. Mediana prognoz zakładała wzrost zatrudnienia o 150 tysięcy, ale najwięksi optymiści liczyli nawet na 240 tys. Apetyt zaostrzył środowy raport ADP, który oszacował liczbę nowych miejsc pracy na 297 tysięcy. Poza kryzysoodporną branżą medyczną zatrudniano tylko pracowników tymczasowych: te dwie kategorie odpowiadały za przeszło połowę ogólnego wzrostu zatrudnienia. Nie potwierdziły się wskazania indeksu ISM: sektor przetwórczy zatrudnił zaledwie 10 tysięcy nowych pracowników.
Tym razem znacznie bardziej pozytywne wnioski płynęły z równoległego badania ankietowego, przeprowadzonego na losowej próbie 50.000 amerykańskich gospodarstw domowych. Sondaż ten pokazał wzrost zatrudnienia o 297 tysięcy – czyi dokładnie tyle, co raport ADP. Równocześnie aż 260 tysięcy Amerykanów wypadło z rynku pracy – czyli po prostu przestało poszukiwać zatrudnienia. Dlatego też liczba bezrobotnych spadła o 556 tysiąca, do 14,5 miliona. Stopa bezrobocia obniżyła się w związku z tym z 9,8% do 9,4%.
Mimo niewielkiej poprawy dostępne statystyki pokazują, że sytuacja na amerykańskim rynku pracy wciąż jest bardzo napięta. Wzrost wydajności pracy i wysokie zyski przedsiębiorstw nie przekładają się na większe zatrudnienie, a 16,7% Amerykanów nie może znaleźć pracy w pełnym wymiarze godzin. W miejscu stoi też średni czas pracy (zaledwie 34,3 godziny w tygodniu) oraz wynagrodzenia (+1,9% rdr).
Krzysztof Kolany
Bankier.pl
Zobacz też:
» Naftowa katastrofa i gazowe eldorado
» Czy Niemcy opuszczą strefę euro?
» Drapacze chmur wróżą krach w Chinach
» Naftowa katastrofa i gazowe eldorado
» Czy Niemcy opuszczą strefę euro?
» Drapacze chmur wróżą krach w Chinach
































































