REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Amerykanie coraz bliżej „zamknięcia rządu”

Krzysztof Kolany2017-04-27 12:37główny analityk Bankier.pl
publikacja
2017-04-27 12:37
Dodaj Bankier.pl w Google

Jeśli do piątku do północy Kongres nie podniesie limitu długu publicznego, rząd Stanów Zjednoczonych czeka „zamknięcie” – czyli ograniczenie funkcjonowania do niezbędnego minimum. Byłaby to druga taka sytuacja w ciągu ostatnich pięciu lat.

Amerykanie coraz bliżej „zamknięcia rządu”
Amerykanie coraz bliżej „zamknięcia rządu”
fot. UPI Photo / eyevine /

Limit długu publicznego USA  został „zrestartowany” 15 marca. Zatem od ponad miesiąca Stany Zjednoczone nie mogą się dalej zadłużać. A ponieważ jedyne supermocarstwo funkcjonuje na kredyt (roczny deficyt przekracza pół biliona dolarów), to po osiągnięciu ustawowego limitu zadłużenia  administracji Donalda Trumpa szybko kończą się pieniądze.

fot. / / YAY Foto

Od kilku tygodni Departament Skarbu korzysta z rozwiązań „awaryjnych” pozwalających na normalne funkcjonowanie władzy wykonawczej. Ale te możliwości wyczerpią się w piątek, 28 kwietnia. Jeśli do tego dnia obie izby Kongresu nie uchwalą podwyższenia limitu zadłużenia, to czeka nas tzw. zamknięcie rządu.

To awaryjna procedura, w ramach której Biały Dom opłaca tylko najpilniejsze wydatki: obsługę długu publicznego, wojsko i kluczowe urzędy. Na bezpłatne i przymusowe urlopy trafiają setki tysięcy pracowników federalnych: zamykane są muzea, parki narodowe i inne instytucje, bez których można się obejść. Ostatni raz taka sytuacja wydarzyła się we wrześniu 2013 roku, gdy Republikanie sparaliżowali administrację Baracka Obamy. Wcześniej do „zamknięcia rządu” dochodziło w latach 1995 i 1996 za prezydentury Billa Clintona oraz w roku 1978 za czasów Jimmy’ego Cartera.

Ale obecna sytuacja jest bardziej wyjątkowa, ponieważ republikańska większość w obu izbach Kongresu może „wyłączyć światło” własnemu prezydentowi! Co więcej, sprawa jest powszechnie znana przynajmniej od początku marca i do tej pory nie została rozwiązana. Ostatnio rosną jednak szanse na terminowe przyjęcie niezbędnej (czyżby?) legislacji.

Wakacje na giełdzie

Jak odwlec nieuchronne?

Aby uniknąć kontrowersji, prezydent Trump zasygnalizował gotowość do rezygnacji  z zapisania w budżecie wydatków na budowę muru na granicy z Meksykiem. Kwestia ta zostanie odroczona do września. Prezydent musiał nieco ustąpić ze względu na opór części republikańskich kongresmenów, którzy sprzeciwiają się zwiększeniu długu publicznego. Dlatego Biały Dom potrzebuje poparcia przynajmniej części Demokratów. A ci muru nie zaakceptują za żadne skarby.

Według doniesień CNN obecnie najbardziej prawdopodobny scenariusz jest taki, że uda się uniknąć zamknięcia rządu. Przynajmniej w kwietniu. W grze jest bowiem propozycja przegłosowania krótkoterminowego planu finansowego pozwalającego na normalne funkcjonowanie rządu do 5 maja. Dzięki temu Kongres miałby dodatkowy tydzień na osiągnięcie porozumienia.

Dyskusja toczy się nie o to, czy podnieść limit zadłużenia (tego chcą prawie wszyscy w Kongresie), ale które wydatki zrealizować, a które nie. Prezydent Trump i większość Republikanów chciałaby zaprzestać dotowania Obamacare (której w marcu nie udało się zlikwidować), a Demokraci nie chcą słyszeć o wstrzymaniu dotacji dla organizacji aborcyjnych ani o finansowaniu budowy meksykańskiego muru. Bardzo niewielu jest takich, którzy stawiają właściwą diagnozę: że problemem USA są permanentne deficyty fiskalne i potężny (niemal 20 bilionów USD) dług publiczny.

Ucieczka do przodu

Tymczasem prezydent Donald Trump najwyraźniej nie zamierza przejmować się „cyferkami” (czyli 14-cyfrrowymi liczbami opisującymi dług publiczny) i realizuje plan „ucieczki do przodu”. W środę Biały Dom przedstawił zarys wielkiej reformy podatkowej zakładającą największą obniżkę podatków dochodowych od 30 lat. Zgodnie z przedwyborczymi obietnicami Trump planuje obniżenie stawek podatkowych, podniesienie kwoty wolnej od podatku i wyeliminowanie większości ulg i zwolnień, aby drastycznie uprościć zajmujący niemal 75 tysięcy stron (!) amerykański kodeks podatkowy. Nieoficjalnie mówi się też o realizacji równie rewolucyjnej reformy podatku od przedsiębiorstw, obniżającego górną (i w praktyce główną) stawkę CIT-u z 35% do 15% i likwidującą wszystkie ulgi, dzięki którym międzynarodowe korporacje płacą efektywną stawkę w wysokości 13,4%.

Zabawne jest to, że te same agendy, think-tanki i eksperci, których do tej pory nie martwił 20-bilionowy dług USA i którzy domagają się podniesienia jego limitu, teraz lamentują, że podatkowe reformy Trumpa wygenerują od biliona (jeśli uwzględnić skutki oczekiwanego przyspieszenia wzrostu gospodarczego) do dwóch bilionów (nie uwzględniając wpływu podatków na wzrost gospodarczy) dolarów dodatkowego długu publicznego w ciągu... 10 lat. Czyli 100-200 mld USD rocznie przy rocznym deficycie rzędu 570 mld USD.

Przed nami arcyciekawa rozgrywka w amerykańskiej polityce, w której stawką są biliony dolarów zysków (i strat) dla amerykańskiej gospodarki i rządu USA. Z punktu widzenia giełdowych inwestorów najlepszym rozwiązaniem byłaby obniżka podatków i zwiększenie limitu długu publicznego. Brak takiego porozumienia skutkowałby poważnymi turbulencjami na Wall Street, która od listopada zdążyła uwzględnić w cenach akcji obniżkę CIT-u.

Źródło:
Krzysztof Kolany
Krzysztof Kolany
główny analityk Bankier.pl

Absolwent Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu. Analityk rynków finansowych i gospodarki. Analizuje trendy makroekonomiczne i bada ich przełożenie na rynki finansowe. Specjalizuje się w rynkach metali szlachetnych oraz monitoruje politykę najważniejszych banków centralnych. Inwestor giełdowy z 20-letnim stażem. Jest trzykrotnym laureatem prestiżowego konkursu Narodowego Banku Polskiego dla dziennikarzy ekonomicznych. W 2016 roku otrzymał także tytuł Herosa Rynku Kapitałowego przyznawany przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Telefon: 697 660 684

Tematy
MG HS Hybrid+ z rabatem do 15 000 zł! Już od 122 900 zł.
MG HS Hybrid+ z rabatem do 15 000 zł! Już od 122 900 zł.

Komentarze (32)

dodaj komentarz
~ytry
skoro dlug jest taki duzy to sam juz powinien sie o siebie martwic.
~Tur
Krzychu, uwielbiam Cię czytać, chociaż często inwestuję inaczej:). Ale taka jest giełda. Pozdrawiam
~P6
Ciekawe, nie spodziewałem się tak dobrego tekstu. Oby tak dalej
~Eskimos
DJ na minimalnym plusie, chyba nikt nie wierzy, że do tego może dojść.
Na pewno ciekawa będzie końcówka sesji w Stanach gdy zaczną pozbywać się akcji .
~Alex
Dopoki glownym towarem eksportowym US jest zielony papier, dopoty nic im nie grozi.
~Kris
Lubię komentarze Prawicowo upośledzonych
~Hmmmm
Lewactwo nabroiło,Trumpa obwinią.
~niepelnosprawny_org
dolar? hm...., też obniżka podatków sie szykuje, skrzetnie przed waznym wydarzeniem, ale na dolarze nic ciekawego...
~bizbiz
USA kiedyś zbankrutuje gorzej niż Grecja. I skończy się American dream.
~Jestem_robotem
Gimbaza komentuje, ale loty!

Powiązane: USA: giełdy i gospodarka

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki