Przyszłe emerytury stoją pod znakiem zapytania. Raczej możemy być pewni, że państwo zagwarantuje nam wypłatę świadczeń, ale trudno przewidzieć w jakiej będą one wysokości. Tymczasem znów pojawił się pomysł, by wprowadzić w Polsce emeryturę minimalną.
Kanadyjski system emerytalny ma bardzo wielu zwolenników w Polsce. Godzi on socjalne obowiązki państwa wobec obywateli z liberalną doktryną konieczności zadbania o własny interes. System ten polega na tym, że państwo gwarantuje obywatelowi emeryturę na bardzo niskim poziomie minimum socjalnego. Jeżeli ktoś chce mieć wyższe świadczenie, to musi sam odkładać na nie pieniądze.
![]() | »Tak się zarabia w Europie. Polska w grupie biedaków |
Zbyt skomplikowany, aby uprościć
Polski system emerytalny składa się z trzech filarów. Do tego dochodzą specjalne grupy branżowe tj. górnicy, służby mundurowe, rolnicy czy nauczyciele, którzy posiadają szereg dodatkowych uprawnień, tzw. przywilejów. Do tego należy doliczyć permanentną reformę emerytalną, która polega na demontażu II filaru opartego na Otwartych Funduszach Emerytalnych.
To wszystko sprawia, że polski system emerytalny jest niezwykle skomplikowaną strukturą i tak naprawdę większość Polaków nie wie, na co może liczyć w przyszłości - emerytalny węzeł gordyjski, którego nie da się przeciąć bez strat. Utrudnia to przeprowadzenie solidnej reformy, która uprościłaby system. Nie da się jej przeprowadzić bezboleśnie bez konieczności dofinansowania w postaci olbrzymich środków z budżetu państwa.
Kiepska kondycja finansów publicznych uniemożliwia podjęcie takich działań bez zwiększenia zadłużenia państwa. Według niektórych danych wprowadzenie modelu kanadyjskiego z emeryturą minimalną należną każdemu po osiągnięciu wieku emerytalnego niezależnie od przepracowanego okresu, kosztowałoby Skarb państwa około 1,5 biliona złotych.
Przyszłość jest nieprzewidywalna
Wielu Polaków wolałoby otrzymać zapewnienie, że za stosunkowo niską składkę otrzymają środki, które umożliwią im przeżycie, niż co miesiąc wpłacać do ZUS-u duże pieniądze, które wcale nie gwarantują im wysokiej emerytury.
Z jednej strony rząd zapewnia, że dopóki państwo znajduje się w dobrej kondycji, dotąd przyszli emeryci mogą czuć się bezpiecznie i ich świadczenia będą wysokie. Z drugiej, mamy ekonomistów, którzy ostrzegają, że przyszłe emerytury będą śmiesznie niskie. Przyszłość jest nieprzewidywalna.
Łukasz Piechowiakl.piechowiak@bankier.pl





























































