Brazauskas z kolei zapowiada, że litewski rząd nie będzie traktował Orlenu jako poważnego kandydata, dopóki ten nie zagwarantuje, że rocznie będzie mógł dostarczać ok. 10 mln ton ropy.
W środę na Litwie sprawa Możejek i Orlenu na nowo rozgorzała. Wtedy to rząd litewski dostał od płockiego koncernu wspomniany list, w którym podkreśla, że w dalszym ciągu uczestniczy w procesie zakupu Możejek. Dodatkowo dementuje pojawiające się w litewskich mediach informacje, że zarząd Orlenu nie ma zgody rady nadzorczej na inwestycję w litewską rafinerię.
Zaskakuje fakt, że litewski rząd ma wątpliwości co do złożenia przez Orlen oferty kupna. Od kiedy tylko Jukos (właściciel 53,7 proc. akcji zakładu w Możejkach) ogłosił jesienią ubiegłego roku przetarg, Orlen deklarował zamiar odkupienia akcji rafinerii litewskiej również od rządu Litwy. Potem polski koncern zobowiązał Jukos do przedstawienia władzom litewskim swoich planów.
W czwartek prezes rady dyrektorów Jukosu, Wiktor Gieraszczenko, oskarżył litewski rząd o to, że świadomie zwleka z zawarciem transakcji. Według niego Litwa boi się, że Rosja przerwie dostawę ropy dla niej. Brazauskas jest zdania, że to Jukos gra na zwłokę. Litewskie media podają, że przyczyną konfliktu jest zbyt niska cena w porównaniu z kwotą, jaką oferuje Orlen, tj. 1.5 mld dol.
D. B.
Na podstawie: „Rzeczpospolita”
Autor: Robert Mickiewicz, „Brazauskas żąda gwarancji”






























































