Górnictwo włączone do energetyki będzie ograniczało zdolności transformacyjne energetyki, która musi iść w stronę zielonej energii. Restrukturyzacji energetyki węglowej powinna podjąć się ARP, która do takich celów została stworzona w latach 90. – mówi Arkadiusz Krężel, były prezes ARP w latach 1991-2006, wcześniej 11 lat doświadczeń w górnictwie węgla kamiennego, główny mechanik w KWK Kazimierz – Juliusz, obecnie doradca zarządu Boryszewa.


Michał Niewiadomski: 10 kwietnia Minister przemysłu Marzena Czarnecka poinformowała o pomyśle przypisywania kopalń do elektrowni, w ślad za czym notowania energetycznych spółek skarbu państwa zanurkowały na giełdzie. Niecały miesiąc później na Europejskim Kongresie Gospodarczym w Katowicach minister poinformowała, że państwo jest zainteresowane przejęciem od spółek aktywów węglowych, w związku z czym akcje poszły do góry. Huśtawka nastrojów i koncepcji.
Arkadiusz Krężel: To pokazuje, że rząd nie ma sprecyzowanego, konkretnego pomysłu na sektor węglowy. Górnictwo włączone do energetyki będzie ograniczało zdolności transformacyjne energetyki, która musi iść w stronę Odnawialnych Źródeł Energii, a także atomu. Głównym problemem naszej polityki gospodarczej jest to, że nie potrafi się rozdzielić funkcji regulacyjnej od zarządczej, w związku z tym tworzone są kolejne resorty. Tam, gdzie ministerstwa biorą się za zarządzanie i kontrole pieniądza mamy same wpadki.
M.N.: Poprzednia ekipa rządowa proponowała wydzielić elektrownie węglowe spółek skarbu państwa do jednego podmiotu, czyli Narodowej Agencji Bezpieczeństwa Energetycznego. Ostatecznie ówczesny Sejm nie zajął się tym projektem, a obecna koalicja wycofała w lutym projekt z Sejmu. Minister przemysłu poinformowała o alternatywie dla NABE, a w resorcie aktywów państwowych powstał właśnie zespół ds. wydzielenia aktywów węglowych ze spółek skarbu państwa.
Jeśli chodzi o energetykę związaną z węglem brunatnym, to tego nie da się rozdzielić od układu kopalnia – elektrownia, mam tu na myśli Bełchatów i Turów. Te aktywa należy postrzegać jako restrukturyzowane do finalnego zamknięcia. Druga część to węgiel kamienny.

Powinniśmy powrócić do modelu, który został sprawdzony. Ponad 30 lat temu powołano Agencję Rozwoju Przemysłu do działań antykryzysowych i restrukturyzacyjnych. Są dwa obszary, które są stricto strategicznymi, z którymi państwo ma duże problemy – pierwszy to energetyka wraz z górnictwem, a drugi to przemysł zbrojeniowy. To są dwa bardzo trudne i wymagające rozsądnej restrukturyzacji obszary gospodarki, które powinny być efektywnie prowadzone przez najbliższych 10- 15 lat w zupełnie wydzielony sposób.
Agencja Rozwoju Przemysłu powinna zostać wydzielona z PFR-u jako samodzielny podmiot, powinna ograniczyć swoją działalność w zakresie małej i średniej przedsiębiorczości i skupić się na działaniach, które są obecnie kluczowe, ale nikt się nie chce ich podjąć zarówno z uwagi na skalę działalności jak i problemy społeczne zwykle z takimi procesami.
Model restrukturyzacji górnictwa musi być oparty na wiedzy, która latami była gromadzona przez ARP. To agencji powierzono duży zakres odpowiedzialności w czasach rządów Jerzego Buzka, gdy wicepremier Janusz Steinhoff prowadził reformę w tym sektorze. Wokół oddziału katowickiego ARP, który jest skarbnicą wiedzy na temat aktualnej sytuacji w górnictwie, powinna być budowana struktura zarządcza aktywów górniczych zarówno węgla kamiennego jak i brunatnego. A kwestie regulacyjne powinno pełnić ministerstwo przemysłu.
Gdy państwo przeznacza limity finansowe na realizację tych projektów, to one idą na podwyższenie kapitału agencji jako zadania celowe – tak jak przed laty ARP była dofinansowywana środami z prywatyzacji po to, by miała środki na procesy restrukturyzacyjne.
M.N.: Mówi Pan, że łączenie kopalń z elektrowniami spowolni transformację energetyczną. To kiedy kopalnie powinny być zamykane i co powinno o tym decydować? Janusz Steinhoff od lat powtarza, że dwa czynniki wpływają na decyzję o być albo nie być kopalni – geologia i ekonomia. Wydajność w górnictwie jest na niskim poziomie, rośnie udział OZE w miksie energetycznym, czy proces zamykania kopalń nie powinien zostać przyspieszony?
Życie i ekonomia zweryfikuje tempo odchodzenia od węgla. Ten obszar był wyłączony z możliwości prywatyzacji w szerszym zakresie, a zainteresowanie przecież było. Projekty zagranicznych inwestorów były neutralizowane przez nieudzielanie koncesji – znane są przykłady australijskich firm i inwestorów w zagłębiu lubelskim i dolnośląskim. Z uwagi na geologię aktywność górnicza będzie się przesuwać ze Śląska właśnie w rejon Lubelszczyzny.
To będzie w perspektywie nasz rezerwuar bezpieczeństwa, dopóki węgiel będzie miał zastosowanie w energetyce. Ten region miał potencjał zasilać również opartą w dużym stopniu na węglu energetykę ukraińską, której kopalnie są w dużym stopniu zniszczone przez wojnę. Lubelski węgiel ma nie tylko lepsze warunki geologiczne, ale i zdecydowanie wyższe poziomy wydajności możliwe do uzyskania w porównaniu ze Śląskiem. To, co miało przewagę w logice ekonomicznej państwa, to była możliwość realizacji kosztownej instalacji wydobywczej za cudze pieniądze.
Te kopalnie, które nie będą w stanie sprostać wyzwaniom, nie zwiększą wydajności i efektywności funkcjonowania, nie będą w stanie osiągać progu opłacalności będą musiały w końcu być zamknięte. Stan, w którym dotujemy górnictwo – ostatnio ma iść kroplówka w wysokości ponad 7 mld zł – jest z punktu widzenia ekonomicznego mocno kontrowersyjny i wywołał sporo opinii krytycznych ze strony prywatnych firm, zajmujących się działalnością górniczą, a nie mających żadnych szans na takie dofinansowanie ponieważ są prywatne i muszą respektować warunki, jakie narzuca rynek.
M.N.: Aktywa węglowe ma skupić państwo. Tylko kto w tym „hospicjum” będzie pacjentów motywował do zmian, podając codziennie obfitą kroplówkę?
Żaden odpowiedzialny zarząd nie powinien pozwolić na taki stan. Jeżeli jako państwo dochodzę do pewnego momentu, gdzie nie jestem pewny powodzenia danej inwestycji, bo są cały czas straty, to pierwszą kwestią, którą robię, jest prywatyzacja, czyli tzw. kryterium prywatnego inwestora. Jest aktywo, które wystawiam na sprzedaż, i jeśli nie ma zainteresowania prywatnych podmiotów, to przenoszę podmiot do Spółki Restrukturyzacji Kopalń i likwiduję. Znam kilka takich projektów gdzie, zamiast trafić na formułę kapitałowo-efektywnościową i prywatyzacyjną, tak jak kopalnia Krupiński czy Makoszowy, od razu przeniesiono do SRK i koniec.
Restrukturyzacja polega na stworzeniu możliwości do ewentualnego wykorzystywania tych aktywów przez ludzi, którzy się ta tym lepiej znają. Jeżeli PG Silesia, prywatny zakład, który ma dużo gorszy węgiel i dużo gorsze warunki od innych, jest w stanie spinać swoją produkcję przez tyle lat, to oznacza, że taka prywatyzacja determinuje większą chęć do restrukturyzacji kosztowej i ograniczania nieuzasadnionych wydatków.
Mamy do czynienia z rozmyciem odpowiedzialności, bo energetyką i górnictwem zajmuje się kilka ministerstw. Powinien być jeden wskazany podmiot, który ma nie tylko środki na ten cel, ale i ponosi pełną odpowiedzialność za proces restrukturyzacji. To zadanie powinna realizować ARP.































































