REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Afera w schronisku w Sobolewie. Prawniczka żąda wyłączenia lokalnej prokuratury

2026-01-28 12:53, akt.2026-01-28 13:01
publikacja
2026-01-28 12:53
aktualizacja
2026-01-28 13:01
Dodaj Bankier.pl w Google

Mec. Katarzyna Topczewska poinformowała PAP, że przygotowuje zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa znęcania się nad zwierzętami przez kierownika schroniska w Sobolewie (pow. garwoliński). Zapowiedziała też złożenie wniosku o wyłączenie prokuratury w Garwolinie z prowadzenia sprawy.

Afera w schronisku w Sobolewie. Prawniczka żąda wyłączenia lokalnej prokuratury
Afera w schronisku w Sobolewie. Prawniczka żąda wyłączenia lokalnej prokuratury
fot. Pawel F. Matysiak / / FORUM

W sobotę ok. godz. 12 obrońcy praw zwierząt zebrali się przed urzędem gminy w Sobolewie, gdzie domagali się poprawy warunków życia psów w schronisku, z którym gmina ma podpisaną umowę. Następnie przenieśli się pod bramy sobolewskiego schroniska, a w pewnym momencie sforsowali płot i zaczęli spontanicznie zabierać przebywające tam psy.

Po godz. 15 premier Donald Tusk oraz Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji poinformowali o zamknięciu schroniska.

Na miejscu pozostały organizacje prozwierzęce, które jeszcze w nocy i nad ranem w niedzielę zabierały stamtąd psy.

Polskie prawo nie jest przygotowane na takie sytuacje. Nie ma przewidzianych w prawie procedur, co się dzieje w sytuacji, gdy zostanie wydana decyzja o likwidacji schroniska z rygorem natychmiastowej wykonalności - powiedziała PAP mec. Katarzyna Topczewska, która brała udział w akcji.

Prawniczka będzie pełnomocniczką Dolnośląskiego Inspektoratu Ochrony Zwierząt (DIOZ) w sprawach związanych ze schroniskiem w Sobolewie.

Wakacje na giełdzie

Chaos podczas ewakuacji i luka w przepisach

Wyjaśniła, że początkowo zwierzęta miały zostać pod opieką policjantów i urzędników gminy do poniedziałku, aby gmina znalazła dla nich nowe placówki.

- Nie wiem, czy oni znaleźliby miejsce dla tych zwierząt nawet w ciągu kilku tygodni. Policja cały czas musiałaby zabezpieczać ten teren. Poprosiłam więc o rozmowę z wójtem. Negocjacje w sprawie przekazania zwierząt pod opiekę Dolnośląskiego Inspektoratu Ochrony Zwierząt, które zaoferowało pomoc, trwały pięć godzin, po których podpisaliśmy umowę. W pomoc zaangażowały się również inne mniejsze i większe organizacje - powiedziała.

W niedzielę wojewoda mazowiecki Mariusz Frankowski poinformował o zakończeniu akcji przekazywania psów z zamkniętego w sobotę obiektu. Według danych wojewody 146 pozostałych w schronisku zwierząt zostało przekazanych do schroniska w Wojtyszkach. Wcześniej wojewoda informował, że w Sobolewie przebywało ich ok. 180.

- Nie wiemy, ile dokładnie było zwierząt w schronisku. Dostaliśmy informację od wójta, że około 180. Zabraliśmy 144 psy i dwa koty, więc szacujemy, że zabranych przez obecnych na miejscu zostało około 30 zwierząt - powiedziała mec. Topczewska.

Rozmówczyni PAP zaapelowała, aby osoby, które w chaosie ratowały psy, zabierając je ze schroniska, zgłaszały się do organizacji. - Zwierzęta te są bardzo lękliwe, w związku z czym opieka nad nimi może być bardzo wymagająca. Niektóre z nich mogą wymagać leczenia - podkreśliła.

Prawniczka uważa, że odzyskanie uratowanych zwierząt ułatwi zbieranie materiału dowodowego do zawiadomienia do prokuratury.

Oskarżony od 8 lat, a umowa wciąż ważna

Prowadzący schronisko Marian D. został oskarżony o znęcanie się nad zwierzętami, a postępowanie w tej sprawie trwa osiem lat. Mimo tej wiedzy, jak powiedziała mec. Topczewska, wójt gminy Sobolew Maciej Błachnio regularnie przedłużał z nim umowę dzierżawy gruntu, na którym funkcjonowało schronisko.

- Właściciel prowadził schronisko za pieniądze podatników, a nie urzędników. Płacił 500 zł za dzierżawę prawie dwóch hektarów terenu gminnego - podkreśliła.

Mec. Topczewska zamierza złożyć zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa znęcania się nad zwierzętami przez kierownika schroniska w Sobolewie w okresie, którego nie obejmuje prowadzone już postępowanie wobec Mariana D.

- Zawiadomienie będzie też obejmowało przestępstwa urzędnicze niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy publicznych. W pierwszej kolejności na pewno będą to pracownicy inspekcji weterynaryjnej oraz wójt. Złożę też wniosek o wyłączenie prokuratury w Garwolinie z prowadzenia tej sprawy, bo mam poważne wątpliwości co do obiektywizmu tego organu i tamtejszej policji - wyjaśniła.

Prawniczka przekazała, że wszelkie dowody w schronisku na jej wniosek zostały zabezpieczone przez technika kryminalistyki.

W ocenie mec. Topczewskiej przepisy o funkcjonowaniu schronisk powinny zostać wzmocnione - należy nałożyć na gminy ścisły obowiązek kontrolny, a także wzmocnić i urealnić system kontroli prowadzonej przez Państwową Inspekcję Weterynaryjną.

- Sobolew bardzo dobrze pokazał, że ta kontrola PIW była po prostu iluzoryczna - wskazała.

Systemowa patologia: "Martwe dusze" i podwójne czipowanie

Dodała, że ujednolicić należy system rozliczania gmin ze schroniskami za odławianie i pobyt zwierząt. Obecnie schroniska mogą rozliczać się ryczałtowo (otrzymywać środki za każde przyjęte zwierzę) lub według stawki dziennej za pobyt zwierzęcia. W ocenie prawniczki obie formy przy obowiązujących przepisach są wadliwe. W przypadku patologicznych schronisk stawka ryczałtowa sprawia, że w ich interesie nie jest utrzymywanie zwierząt przez dłuższy czas. Z kolei stawka dzienna rodzi ryzyko, że będą one celowo przetrzymywane jak najdłużej.

- Dochodzi do tego, że gminy czasami płacą za zwierzęta, których już dawno nie ma w schroniskach, bo właściciele nie odnotują ich śmierci. Zwierzęta, za które schroniska rozliczają się w formie ryczałtowej, bywają uśmiercane na papierze i nie wiadomo, co się z nimi później dzieje. Zdarzały mi się przypadki skrajnie patologiczne, gdy np. zwierzę miało w ciele kilka transponderów (czipów - PAP) i parę gmin płaciło schroniskom za tego samego psa - powiedziała.

Zdaniem adwokatki dla wszystkich schronisk należy jednak wprowadzić stawkę dzienną, a dodać obowiązki kontrolne.

- Organy powinny śledzić, co się ze zwierzętami dzieje, od ich odłowienia do ich śmierci albo adopcji. Takich kontroli obecnie nie ma - zaznaczyła.

Wojewoda mazowiecki przekazał w niedzielę, że oczekuje w tym tygodniu wyjaśnień w sprawie sytuacji sobolewskiego schroniska od Powiatowego Inspektoratu Weterynarii w Garwolinie, które prowadziło nad nim nadzór.

W poniedziałek rozpoczęła się kontrola Najwyższej Izby Kontroli w urzędzie gminy w Sobolewie w sprawie tamtejszego schroniska. Kontrolerzy we wtorek weszli na teren zamkniętego w sobotę obiektu.

Krzysztof Blusiewicz (PAP)

kblu/akar

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (1)

dodaj komentarz
yaro800
I to jest obraz ziobrowej prokuratury. 8 lat prowadzenia postępowania! Osiem lat. To jest skandal nad skandale, poza stanem tych zwierząt. Głowy powinny polecieć w kierownictwie tej prokuratury i wśród ich przełożonych

Powiązane: Ochrona zwierząt

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki