Adam Bodnar jest typowany na nowego ministra sprawiedliwości. O takich planach dowiedzieli się dziennikarze RMF.


Borys Budka pytany w środę przez dziennikarzy w Sejmie, czy następcą ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry w rządzie koalicyjnym będzie senator Adam Bodnar, odparł: "Zobaczymy, co zdecyduje koalicja demokratyczna, co zdecyduje premier Donald Tusk".Z pewnością następcą Zbigniewa Ziobry na stanowisku szefa MS będzie osoba, która zna polską konstytucję, ma doświadczenie, jeżeli chodzi o kwestie praworządności - mówił szef klubu KO Borys Budka zapytany o nowego ministra sprawiedliwości. Wczoraj w Sejmie doszło do karygodnych scen, a z ministerstw masowo mają znikać dokumenty.
"Z pewnością następcą Zbigniewa Ziobry będzie osoba, która zna polską konstytucję, ma doświadczenie, jeżeli chodzi o kwestie praworządności, rozumie czym jest trójpodział władzy ,rozumie czym jest niezależność wymiaru sprawiedliwości i posiada odpowiednią wiedzę" - powiedział Budka.
Według niego, "takich osób jest sporo i Donald Tusk z pewnością wybierze najlepszego".
Jak podaje RMF24, Adam Bodnar będzie odpowiadał za ustawowe zmiany w Trybunale Konstytucyjnym, Sądzie Najwyższym i Krajowej Radzie Sądownictwa. Wcześniej Bodnar był nie tylko Rzecznikiem Praw Obywatelskich, ale też nauczycielem akademickim zajmującym się praworządnością.

Na pytanie, czy jeśli władzę obejmie KO, Lewica i Trzecia Droga, zostanie rozdzielona funkcja ministra sprawiedliwości od funkcji prokuratora generalnego Budka, podkreślił, że "taki jest cel". "Na początku oczywiście należy przeprowadzić gruntowne zmiany w prokuraturze" - dodał.
Zachowanie niegodne ministra
Do karygodnych scen doszło na wczorajszym posiedzeniu Sejmu. Zbigniew Ziobro, dotychczasowy minister sprawiedliwości nie utrzymał nerwów na wodzy. Przed głosowaniem nad kandydatami do Krajowej Rady Sądownictwa, na mównicę wkroczył Zbigniew Ziobro. Jego wystąpienie było o tyle zaskakujące, że w pewnym momencie zaczął bronić jak lew Konstytucji, której przez 8 lat rządów Prawo i Sprawiedliwość niekoniecznie miało za świętość.
Opozycja (za chwilę rządząca) zaczęła krzyczeć "będziesz siedział", na co Ziobro odpowiedział: "liczę na was, mam nadzieję, że nie okażecie się fujarami, jak w przypadku głosowania nad Trybunałem Stanu". Kiedy marszałek Hołownia poinformował ministra Ziobrę, że zostało mu 10 sekund do końca czasu, cała opozycyjna strona sali zaczęła odliczać od 10 do 0 i bić brawo.
Przypomnijmy, że ZIobro odniósł się do sytuacji z września 2015 roku. Polityk mógł wówczas trafić przed Trybunał Stanu - wniosek w tej sprawie przygotowała trzy lata wcześniej grupa posłów Platformy Obywatelskiej. Zabrakło wówczas... 5 głosów.
Znikające dokumenty
Szef klubu KO został też zapytany, jak wyglądało "zdawanie" resortu sprawiedliwości, jeśli chodzi np. o niszczenie dokumentów, kiedy on był szefem MS. "W sposób bardzo kulturalny osobiście przekazałem resort panu Zbigniewowi Ziobrze. Natomiast nikomu nie przychodziło do głowy, żeby dopuszczać się takich praktyk, które miały miejsce ostatnio w resorcie chociażby spraw zagranicznych" - podkreślił Budka.
"Jeżeli okaże się, że prawdą jest to, co donoszą media, że były niszczone dokumenty, były niszczone nośniki danych, to za to jest kryminał" - dodał szef klubu KO.
Jak ustaliła Wirtualna Polska, Ministerstwo Spraw Zagranicznych "fizycznie zutylizowało" 400 kilogramów dysków po wyborach do Sejmu. "Do tego w całym październiku zewnętrzna firma odebrała ogromną ilość dokumentacji niejawnej. Resort dopiero po publikacji artykułu przysłał nam odpowiedzi, w których powołuje się na wewnętrzne przepisy ws. niszczenia dokumentów i jej ewidencji" - podaje WP.
PiS toczy walkę o CBA i ABW? "Zabezpiecza się przed odejściem"
O tym, że PiS gra na czas, spekuluje się od dawna. I choć utworzenie rządu przez Mateusza Morawieckiego jest mało ealne, to celem odchodzącej władzy ma być zachowanie kontroli nad CBA i ABW.
BPL: JM/PAP: Edyta Roś






























































