Bezrobocie to potężny problem polskiego społeczeństwa. Chociaż bezrobocie rejestrowe obniża się, to niestety dynamika obniżek nie jest oszałamiająca. Obecnie stopa bezrobocia wynosi równo 10%, a to oznacza, że bez legalnej pracy pozostaje ok. 1,5 mln ludzi. Największy kłopot stanowią bezrobotni widniejący w rejestrze dłużej niż rok – jest ich ponad 680 tysięcy.
Z danych GUS-u wynika, że w czerwcu 2015 roku w rejestrze bezrobotnych znajdowało się 682 tys. osób pozostających bez pracy dłużej niż 12 miesięcy. W porównaniu do czerwca 2014 roku jest to 132 tysięcy osób mniej. Jednak największy spadek liczby długotrwale bezrobotnych odnotowano w okresie marzec-czerwiec 2015 roku, kiedy to ubyło ich ok. 70 tysięcy.
W tym samym okresie ogółem liczba bezrobotnych zmalała o 260 tysięcy osób. Wynika z tego, że co czwarty bezrobotny, który został wykreślony z ewidencji, był osobą długotrwale bezrobotną! Tak duża zmiana byłaby niewątpliwie wielkim sukcesem regulatorów polskiego rynku pracy, gdyby nie pewne uzasadnione wątpliwości.
Niektóre osoby wykreślone z ewidencji skarżą się, że straciły status bezrobotnego z przyczyn formalnych – nie stawili się na spotkanie, o którego terminie nie zostali skutecznie powiadomieni, nie przyjęli oferty pracy poniżej ich kwalifikacji, itp. Niestety, spory odsetek z nich to ludzie pracujący „na czarno”, a do Urzędów Pracy zgłaszają się tylko po to, by opłacono za nich składkę zdrowotną. Niemniej znajdą się wśród nich osoby, które zwyczajnie "system" potraktował niesprawiedliwie.

Nie każdy bezrobotny wykreślony z rejestru znajduje pracę
Spadek bezrobocia nie oznacza, że wszystkie osoby wyłączone z rejestru bezrobotnych znalazły zatrudnienie. Prawdopodobnie ok. 30% osób, które wykreślono z ewidencji, bo nie spełnili wymogów formalnych, wyjechali do pracy w innym kraju lub zwyczajnie zaprzestały poszukiwać jakiegokolwiek legalnego zatrudnienia.
Czy w Polsce nie ma problemu bezrobocia?
Z danych Eurostatu wynika, że w Polsce w zasadzie nie ma problemu bezrobocia , które mierzone metodą BAEL (ankiet telefonicznych) wynosi niespełna 8%. Zgodnie z nią, za bezrobotnego uznaje się tylko tę dorosłą osobę, która pracy nie poszukuje lub nie jest gotowa do jej podjęcia w ciągu dwóch tygodni. W Polsce mamy regiony, gdzie nawet bezrobocie rejestrowe jest niezwykle niskie np. w Poznaniu wynosi ono ok. 3,5%. Teoretycznie, w stolicy Wielkopolski pracę ma każdy kto chce ją podjąć (zarobki to kwestia drugorzędna). Jednak mamy też takie regiony, gdzie latami stopa bezrobocia przekracza 30% np. Szydłowiec.
Ciekawym przykładem na rynku pracy jest Nowa Sól. W tym 40 tys. mieście mamy blisko 2 tys. zarejestrowanych bezrobotnych. Jednocześnie Wadim Tyszkiewicz prezydent Nowej Soli powtarza, że nie ma „rąk do pracy”, bo wśród zarejestrowanych bezrobotnych jest duży udział ludzi, którzy pracy nie poszukują (lub pracują w szarej strefie i legalna praca ich nie interesuje). Nowa Sól to w miarę pozytywny przykład, ale na mapie Polski są też mniej przedsiębiorcze miasta, gdzie mamy wysoką stopę bezrobocia i w zasadzie wiele osób nie ma innej możliwość pracy niż „na czarno”.
Przeczytaj także
MPiPS chwali się, że stopa bezrobocia rejestrowanego spadła do 10% w sierpniu 2015 roku. To bardzo ładna i okrągła liczba. Niemniej dynamika spadków z ostatnich dwóch miesięcy jest wyraźnie słabsza niż w 2008 roku, który był najlepszym pod względem stopy bezrobocia okresem na polskim rynku pracy. Sytuacja bardziej przypomina tę z 2013 roku, ale wówczas w II kw. dynamika PKB była o 1 p. proc. niższa niż obecnie. Zatem tak niski spadek stopy bezrobocia na przełomie lipca i sierpnia raczej nie wróży nic dobrego.
Innymi słowy, będzie dobrze gdy bezrobocie rejestrowe we wrześniu spadnie poniżej 10% - jeśli będzie to spadek rzędu 0,1 p. proc. to trzeba będzie się bacznie przyjrzeć wszystkim „zaokrągleniom” tzn. sprawdzić, jaka część z tych 30 tys. wykreślonych z rejestru pracy faktycznie znalazła zatrudnienie.
































































