REKLAMA

1000 zł dla każdego! Czy nas na to stać?

Łukasz Piechowiak2015-08-19 06:00główny ekonomista Bankier.pl
publikacja
2015-08-19 06:00
1000 zł dla każdego! Czy nas na to stać?
1000 zł dla każdego! Czy nas na to stać?

1000 zł miesięcznie dla każdego dorosłego Polaka niezależnie od tego, czy posiada dochód, czy nie? Taki postulat socjalny coraz częściej można usłyszeć z ust polityków, ekonomistów i społeczników. Czy może się on urzeczywistnić? Czy stać nas na to? A może byłby to gwóźdź do trumny polskiej gospodarki?

W Polsce mamy ok. 24,5 mln obywateli w wieku produkcyjnym. Nietrudno policzyć, że gdyby każdemu państwo wypłacało 1 tys. zł miesięcznie w ramach bezwarunkowego dochodu podstawowego (BDP), to łączne koszty, nawet po uwzględnieniu powrotu części wypłaconych środków do budżetu państwa w formie podatku VAT i akcyzy, wyniosłyby ponad 250 mld zł rocznie. Na ten moment nie stać nas nawet na 100 zł miesięcznie.

1000 zł dla każdego! Czy nas na to stać?

Łączne zaplanowane dochody budżetu państwa w 2015 roku wynoszą nieco ponad 297 mld zł, a wydatki 47 mld zł więcej.

Na ten moment nie ma absolutnie żadnej ekonomicznej możliwości wprowadzenia bezwarunkowego dochodu podstawowego w wysokości 1 tys. zł miesięcznie, bo inaczej w krótkim okresie doprowadziłoby to nasz kraj do finansowej ruiny.

Nie oznacza to, że nie warto zastanowić się nad słusznością wprowadzenia BDP w przyszłości. O minimalnym dochodzie gwarantowanym wspominał ostatnio m.in. socjolog Jan Sowa, autor książki „Inna Rzeczpospolita jest możliwa”. Ale to nie on jest twórcą idei gwarantowanych świadczeń. Dwa lata temu podobną propozycję wysunęło ugrupowanie polityczne Dom Wszystkich Polska, ale źródeł należy szukać już w propozycjach XVII wiecznych filozofów. Bardziej wnikliwi mogą cofnąć się do wczesnego średniowiecza. Analogii do BDP można szukać nawet w rzymskim zwyczaju rozdawania chleba.

W 2013 roku o BDP zrobiło się głośniej za sprawą organizacji Basic Income Earth Network, której inicjatywa zyskała akceptację Komisji Europejskiej oraz poparcie części europosłów.

Bezwarunkowy dochód podstawowy a minimalny dochód gwarantowany

Bezwarunkowy dochód podstawowy polega na wypłacie każdemu dorosłemu obywatelowi świadczenia w ustalonej wysokości, która w teorii ma zapewnić mu możliwość zaspokojenia swoich podstawowych potrzeb życiowych. Ta forma wsparcia jest bezwarunkowa i dotyczy każdego obywatela niezależnie od osiąganego przez niego dochodu, innymi słowy – zarówno bogatych, jak i biednych.

Z kolei minimalny dochód gwarantowany (MDG) to świadczenie, które w teorii wypłacane jest obywatelom, którzy spełniają określone warunki, np. ich dochód z pracy jest za mały lub nie mogą podjąć zatrudnienia. Innymi słowy, MDG obejmuje tylko biednych, podczas gdy BDP – wszystkich obywateli. Idea zarówno MDG, jak i BDP opiera się na tym, że korzystanie z tych świadczeń nie wiąże się z koniecznością opłacania wcześniej składek.

Niuanse semantyczne można pozostawić naukowcom – idea, która coraz głośniej przebija się w mediach raczej dotyczy bezwarunkowego dochodu podstawowego, który dotyczyłby wszystkich obywateli, a nie tylko najbiedniejszych.

Pokonać ubóstwo

MDG w szczątkowej formie obowiązuje w Polsce w postaci np. rent dla osób niepełnosprawnych od urodzenia. Ewentualnie jako MDG można interpretować świadczenia wypłacane uchodźcom lub imigrantom, którzy jeszcze nie podjęli pracy. Na świecie znajdziemy wiele przykładów wsparcia socjalnego dla najuboższych, które w swoim kształcie są zbliżone do postulatów MDG lub BDP. W USA funkcjonuje słynny Food Stamp Program, czyli tzw., „kupony na zakup żywności”, z których korzysta ponad 45 mln Amerykanów.

Najbardziej zbliżona do idei MDG jest brazylijska Bolsa Familia, która obejmuje ok. 12 mln najbiedniejszych rodzin w Brazylii, osiągających miesięczny dochód poniżej 140 reali miesięcznie (70 USD. Każda z nich otrzymuje na dzieci co najmniej 70 reali (ok. 35 USD) miesięcznie pod warunkiem, że rodzice będą je posyłać do szkół oraz systematycznie wysyłać do lekarza na badania okresowe.

Program jest chwalony m.in przez Bank Światowy, bo dzięki warunkom zmuszającym rodziców do posyłania dzieci do szkół i lekarzy zwiększa się szansę młodych Brazylijczyków na zdobycie zawodu i wyjście z biedy, która jest główna przyczyną wysokiej przestępczości w tym kraju.

Ciekawostką jest fakt, że bezpośrednie transfery dla ludności wypłacane są głównie kobietom (otrzymują one specjalne karty, które uprawniają je do pobrania określonej kwoty z banku). To nie jest zaskoczenie, bo wśród 93% uprawnionych do pomocy rodzin to kobiety stanowią "głowę rodziny".

Bolsa Familia to zaadaptowany na brazylijskie warunki mniej znany meksykański program Oportunidades. Szacuje się, że dzięki Bolsa Familia zasięg ubóstwa zmalał z 22% społeczeństwa poniżej 10%. Dane są okrutne, bo w Brazylii wystarczy zarabiać więcej niż 200 dolarów miesięcznie, by nie być kategoryzowanym jako ubogi. W Polsce nie jest dużo lepiej - singiel zarabiający więcej niż 1,2 tys. zł netto miesięcznie już nie jest "statystycznym biedakiem".

Czy bogatemu potrzebna jest pomoc socjalna?

Czy bogatemu potrzebna jest pomoc w postaci bezwarunkowej wypłaty, np. 50 euro miesięcznie, co stanowi tylko ułamek jego dochodów? Oczywiście nie, ale tutaj znów zagłębiamy się w filozofię równości i sprawiedliwości społecznej, bo przecież jak wypłacać wszystkim to wszystkim, tylko skąd wziąć na to pieniądze?

Gdyby BDP miało jakiekolwiek szanse wprowadzenia w przyszłości, wiązałoby się z poważną reformą podatkową państwa, a także rewizją  jego wydatków. Skoro każdy otrzymywałby określoną kwotę, której celem byłoby zabezpieczenie socjalne obywateli, to doszłoby do likwidacji ulg podatkowych, zaprzestania wypłaty innych świadczeń (w tym macierzyńskich), zasiłków dla bezrobotnych itp. Nie byłoby potrzeby utrzymywania KRUS-u, państwowego funduszu rentowego, wcześniejszych emerytur. Coś za coś. Pytanie tylko, czy każdy by na tym skorzystał?

Jan Sowa w wywiadzie dla Wp.pl słusznie zauważa, że po wprowadzeniu minimalnego dochodu gwarantowanego, przy równoczesnej likwidacji wszystkich ulg podatkowych, bogaci straciliby więcej, niż wynosiłaby wartość otrzymanych przez nich świadczeń.

Nie mam pewności, czy biedni też by nie stracili, bo, przykładowo, Polak otrzymujący 1,2 tys. renty raczej nie byłby zadowolony z faktu, że jego i tak niskie świadczenie zamieniono na 1 tys. zł minimalnego dochodu gwarantowanego. Innymi słowy, gwarantowany dochód minimalny zyskałby akceptację społeczną tylko wtedy, gdyby miał charakter świadczenia dodatkowego - na wypłatę równowartości 1 tys. zł miesięcznie nie będzie nas stać jeszcze przez kilkadziesiąt lat. Jednak nic nie stoi na przeszkodzie, by dzisiaj przetestować inne bardziej realne pomysły np., wprowadzenie kwoty wolnej od wszystkiego.

Sprawiedliwa redystrybucja

Wielka popularność ekonomisty Tomasa Piketty’ego i jego tez dotyczących pogłębiających się nierówności ekonomicznych pokazuje, że zwiększenie nacisku na „sprawiedliwszą” redystrybucję bogactwa jest konieczne. 100 najbogatszych ludzi na świecie posiada majątek większy niż 50% światowej populacji!

Libertarianie sądzą inaczej twierdząc, że darmowe świadczenia obciążają gospodarkę, hamują wolę człowieka do rozwoju oraz kreują patologie objawiające się m.in. poprzez nadmiernie roszczeniowe postawy społeczeństwa wobec państwa. Nie ma systemu idealnego, ale fakt historyczny jest taki, że gdy różnica między bogatymi i biednymi zaczyna przekraczać pewien „próg bólu” to ci, którzy nie mają nic do stracenia, odbierają posiadaczom nie tylko majątki, ale i życia. Dlatego dobre, skuteczne i efektywne zabezpieczenie socjalne społeczeństwa tak naprawdę leży w interesie najbogatszych.

Źródło:
Tematy
Wybierz BMW X5 w leasingu 106%

Wybierz BMW X5 w leasingu 106%

Komentarze (139)

dodaj komentarz
~bookbis
Idea zarówno MDG, jak i BDP opiera się na tym, że korzystanie z tych świadczeń nie wiąże się z koniecznością opłacania wcześniej składek.

gdyby to była prawda to w wielu miesiacach nie byłabym głodna bo nie musiałabym opłacac skladki zus, ale panstwo nasze gwarantuje dochod minimalny nielicznym nie tym ktorzy z racji jakiejs
Idea zarówno MDG, jak i BDP opiera się na tym, że korzystanie z tych świadczeń nie wiąże się z koniecznością opłacania wcześniej składek.

gdyby to była prawda to w wielu miesiacach nie byłabym głodna bo nie musiałabym opłacac skladki zus, ale panstwo nasze gwarantuje dochod minimalny nielicznym nie tym ktorzy z racji jakiejs wyzszej ideologii panstwa musza co miesiac oddawac cały zarobek do Zus by innym żyło sie lepiej
~TANDEM
Nareszcie Łukasz P. pisze do rzeczy, a nie od rzeczy. Ciekawe jak długo ???
~Mateusz
Łukasz Piechowiak - główny socjalistycznej (albo populista) bankier.pl
~Zofia
Zróbmy referendum - czy chcesz 1000 miesięcznie czy 10 000? Lud ma prawo decydować.
~AWAS
Hiszpański WBK czy portugalski Millennium?
~Stany_blog
A nie lepiej dać każdemu pracę z rozsądną płacą? A nie tylko setki, tysiące, może nawet Miliony za nicnierobienie.. Już Wałęsa dawał nam po 100milionów (starych złotych), już PIS dawał na 3mln mieszkań, już robili nam tu drugą Japonię, Irlandię.. dajcie Polakom być Polakami, z odpowiednią ilością wypracowanych złotówek! AMEN!
~cx
A może wystarczy pozwolić ludziom legalnie zarabiać do jakiejś określonej kwoty bez obciążeń podatkowych, ZUS itd. Czy państwo musi naprawdę zabierać ludziom pieniądze nawet wtedy kiedy jest to kwota poniżej egzystencji.
~kelner odpowiada ~cx
Niestety. W krajach gdzie podatnik nie płaci ZUS-u podatek (pomijając VAT) wynosi: 50%. Żywność drożeje. Lekarstwa na receptę. Dolar idzie w górę. Złoto już wykupili. Awas? 3300/90+5

Powiązane: Bieda w Polsce

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki