

Niemal w całej Unii Europejskiej wzrosło obciążenie podatkami. W niektórych krajach rząd zabiera obywatelom prawie połowę wypracowanego przez nich dochodu – wynika z danych Eurostatu.
W 2012 roku tylko w sześciu krajach Unii Europejskiej relacja podatków do produktu krajowego brutto uległa obniżeniu. Poprawa nastąpiła w Portugalii, Wielkiej Brytanii, Słowacji, na Litwie, w Szwecji oraz Rumunii. Równocześnie obciążenie podatkami wzrosło w 23 krajach UE.
Najgorzej było na Węgrzech, gdzie udział podatków w PKB podskoczył o blisko dwa punkty procentowe. Podatkową śrubę mocno docisnęli władcy Włoch, Grecji, Francji, Belgii i Luksemburga. Nieprzypadkowo to właśnie te kraje notowały w ostatnich latach bardzo słabą koniunkturę gospodarczą, a Francja i Włochy odczuły brak wzrostu PKB w pierwszym kwartale 2014 roku.
Wśród wszystkich krajów UE najbardziej obciążeni podatkami są Duńczycy, którzy muszą oddać fiskusowi 48,1% wypracowanego dochodu narodowego. Niewiele lepiej jest w Belgii (45,4%), Francji (45%) oraz Finlandii, Szwecji i Włoszech, gdzie skala opodatkowania przekracza 44% przy unijnej średniej na poziomie 39,4%.
Opodatkowanie gospodarki najniższe jest w Irlandii oraz kilku nowych krajach członkowskich UE. Poniżej progu 30% znajdują się jedynie Litwa, Łotwa, Bułgaria, Słowacja, Rumunia oraz Irlandia. Polska plasuje się równo z Estonią i Hiszpanią, gdzie udział danin publicznych w PKB wynosił 32,5%.
Według danych Heritage Foundation średni udział podatków w PKB na całym wiecie wynosi 22,3%. Na 174 monitorowanych państw w 144 skala opodatkowania nie przekracza 30% PKB. Wśród 30 krajów, gdzie państwo odbiera ponad 30% dochodu narodowego, aż 19 leży w Europie.
Według danych Eurostatu w krajach UE od 73% do 93% wpływów podatkowych pochodzi z opodatkowania pracy i konsumpcji – czyli od podatków płaconych przez zwykłych Kowalskich. Według obliczeń Eurostatu praca najmocniej opodatkowana była w Belgii i we Włoszech, gdzie rząd zabierał średnio 42,8% przychodu. Najwięcej zostawiały władze Malty, Portugalii Bułgarii i Wielkiej Brytanii, które zadowalały się „zaledwie” jedną czwartą pensji. Dla Polski stawka ta została wyliczona na 33,9%, w co wliczają się przymusowe „składki” na ZUS oraz podatek dochodowy






























































