„Szef Związku Zawodowego Pracowników Przemysłu Miedziowego, największej organizacji pracowniczej, kojarzonej jednoznacznie z lewą stroną sceny politycznej, nie owija w bawełnę. — Wybijemy zarządowi samoloty z głowy — mówi Ryszard Zbrzyzny. Jak? Tego powiedzieć nie chciał, ale łatwo się domyślić, że ostatecznym orężem byłby straszak w postaci strajku. Tym bardziej że związkowiec i zarazem poseł SLD dziś nie ma złudzeń — jego zdaniem, taka inwestycja mogłaby nawet pogrążyć miedziowego kolosa.” – czytamy w „Pulsie Biznesu”.
„Co ciekawe, nawet Solidarność, która jest dość przychylna obecnemu zarządowi, jest przeciwna wyprowadzeniu miedziowych milionów i wydania ich na akcje LOT. Jej szefowie komentują sprawę z nadzieją, że informacje się nie potwierdzą. — Gdzie miedź, a gdzie samoloty? Mamy co prawda dwa helikoptery i jeden samolot, ale co z tego… — komentuje Józef Czyczerski, przewodniczący Solidarności i członek rady nadzorczej KGHM. Dodaje, że można byłoby rozważać taką inwestycję jedynie w ramach pomniejszenia dywidendy. Jednak jego zdaniem, KGHM zdecydowanie nie powinien wychodzić poza ramy swojej podstawowej działalności, czyli produkcji miedzi.” – czytamy dalej w „Pulsie Biznesu”.
"Obecni szefowie spółki wydali jedynie komunikat, który wbrew pozorom daje wiele do myślenia. „W związku z doniesieniami prasowymi KGHM oświadcza, że nie otrzymała oferty zakupu 25,1 proc. akcji PLL LOT od syndyka masy upadłościowej Swissairu i tym samym nie komentuje tej sprawy” – podaje „Puls Biznesu”.
Państwowy przewoźnik LOT znajduje się obecnie w kiepskiej sytuacji. Strategia resortu skarbu przewiduje wprowadzenie spółki na giełdę i powiększenie jej kapitałów o ok. 30 proc., z zachowaniem kontroli państwa nad spółką. PLL LOT boryka się także z wyborem prezesa, na którego ministerstwo skarbu chce wybrać swojego człowieka.
Więcej informacji w dzisiejszym „Pulsie Biznesu”, w artykule autorstwa Ewy Szczecińskiej pt. „Związkowcy mówią: wybijemy wam samoloty z głowy”.



























































