Giełda kryptowalut zondacrypto przechodzi kryzys zaufania wywołany trwającymi od kilku tygodni opóźnieniami w wypłatach środków. Sytuacja tłumaczona przez zarząd problemami technicznymi, stała się przedmiotem interwencji Prokuratora Generalnego oraz medialnych doniesień o utracie płynności. Na samej platformie doszło do rynkowej anomalii - cena bitcoina spadła o 20% poniżej globalnej wyceny.


Z inicjatywy Prokuratora Generalnego Waldemara Żurka, prokuratorzy zbadają doniesienia o nieprawidłowościach w funkcjonowaniu giełdy kryptowalut zondacrypto. Czynności te są realizowane przez śląski wydział zamiejscowy Prokuratury Krajowej w ramach śledztwa dotyczącego zaginięcia założyciela giełdy BitBay (poprzednika zondacrypto), Sylwestra Suszka. Interwencja śledczych nastąpiła po publikacjach sugerujących, że podmiot może mieć poważne problemy z zachowaniem płynności.
Chociaż zondacrypto wywodzi się z Polski, już lata temu przeniosła się zagranicę. Operatorem giełdy jest estońska spółka BB Trade Estonia OU, której 100% udziałów należy do szwajcarskiej spółki Divisio Holding AG.
Kryzys operacyjny zondacrypto i analogia do fintechu Cinkciarz.pl
Najpierw 2 kwietnia Gazeta Wyborcza, a następnie 6 kwietnia Wirtualna Polska i Money.pl, podały, że klienci giełdy zondacrypto mierzą się z sięgającymi wielu dni opóźnieniami w realizacji wypłat. Giełda miała też od pewnego czasu nie wywiązywać się z niektórych umów sponsorskich. Tych było zaś naprawdę wiele.
Zondacrypto jest oficjalnym sponsorem Polskiego Komitetu Olimpijskiego (PKOl) i emituje token mający wspierać sportowców o nazwie Team PL (TMPL), który posłużył do wypłaty premii dla medalistów ostatnich zimowych igrzysk olimpijskich.

Giełda sponsorowała też m.in. Juventus FC, Atalantę BC, Parmę Calcio 1913, Bolonię FC 1909 i kolarskie Giro d’Italia 2024, a w Polsce - Raków Częstochowę, Pogoń Szczecin i Tour de Pologne. Ambasadorami giełdy byli m.in. Katarzyna Niewiadoma, Wojciech Szczęsny i Giorgio Chiellini.
Aktualna sytuacja zondacrypto w mediach i środowisku inwestorskim jest zestawiana z upadkiem fintechu Cinkciarz.pl jesienią 2024 roku. W tamtym przypadku również informowano o przejściowych problemach technicznych. Skończyło się cofnięciem licencji przez KNF, ucieczką prezesa do USA i wydaniem za nim czerwonej noty Interpolu. Sąd ogłosił upadłość Cinkciarza, a straty klientów zostały oszacowane przez prokuraturę na ponad 125 mln zł.
Afera Zondacrypto, fundacje Ziobry i Wiplera oraz CPAC. Premier uderza w prawicę
Premier Donald Tusk przekazał w środę, że na przełomie października i listopada 2025 r. prezes zarządu Zondacrypto Przemysław Kral dokonał wpłat na rzecz dwóch fundacji: „Instytut Polski Suwerennej” i „Dobry Rząd”. Dodał, że Zondacrypto była też głównym sponsorem polskiej imprezy CPAC.
Prezes zondacrypto Przemysław Kral twierdzi, że opóźnienia to efekt problemów technicznych wynikających z wdrażania zaawansowanych systemów monitoringu, co zmusiło pracowników do manualnej weryfikacji wypłat. Według początkowych deklaracji Krala dostosowanie nowego systemu tak, aby realizował wypłaty w ciągu maksymalnie 48 godzin, miało zostać przywrócone do 12 kwietnia 2026 roku. Obecnie deklarowany termin wydłużył się o kilka dni.
Portfele "gorące" i "zimne", czyli gdzie są rezerwy zondy
Analiza firmy Recoveris, na którą powołała się Wirtualna Polska i Money.pl, wykazała, że średni miesięczny stan bitcoinów w tzw. gorących portfelach (stale podłączonych do sieci) zondacrypto spadł z 55,7 BTC w sierpniu 2024 r. do poziomu 0,18 BTC w marcu 2026 r.. Na początku kwietnia stan ten wynosił zaledwie 0,086 BTC (ok. 21 tys. zł).
Zarząd giełdy odpiera zarzuty o brak pokrycia depozytów, twierdząc, że większość środków (ponad 4,5 tys. BTC) jest bezpiecznie przechowywana w zimnych portfelach (cold storage), odciętych od internetu. Niskie saldo na gorących portfelach ma być świadomą strategią zarządzania ryzykiem.
Prezes zondacrypto nie przedstawia dowodów na istnienie rezerw, powtarzając, że dowodem na uczciwość jego spółki będzie zrealizowanie wszystkich zleconych wypłat.
Jednocześnie dziennikarze "WP" wskazywali, że w okresie od grudnia 2025 r. do kwietnia 2026 r. giełda przetransferowała ok. 21 mln USD na zagraniczną platformę Kraken. Prezes Kral tłumaczył to działalnością market makingową.
Reakcja rynku - panika inwestorów i zapaść tokenów
W związku z doniesieniami o złej sytuacji zondacrypto na giełdzie odnotowano anomalię cenową - podczas gdy globalnie bitcoin kosztuje ok. 255 000 - 260 000 zł, na tej platformie jego cena spadła w pewnym momencie o 20%, do poziomu 205 000 zł.
Zjawisko to wynika z masowej wyprzedaży aktywów przez klientów, którzy najprawdopodobniej próbują zamienić kryptowaluty na waluty tradycyjne (PLN).
Kryzys zaufania uderzył również w wycenę natywnych tokenów giełdy. Token ZND kosztuje w momencie pisania tego tekstu 0,00247 PLN, co oznacza spadek o prawie 99% od szczytu. Zaledwie w sierpniu ubiegłego roku token kosztował ponad 0,4 PLN.
Olimpijski token TMPL radzi sobie lepiej. Jego cena wynosi 0,037 PLN, czyli podobnie jak w okolicy emisji w lutym 2026 roku. Jest to jednak wciąż ponad dwukrotnie poniżej szczytu na poziomie 0,086 PLN.
Status regulacyjny. VASP a licencja CASP
Zondacrypto jest zarejestrowana w Estonii jako podmiot wpisany do rejestru VASP (Virtual Asset Service Provider). Status ten służy jednak przede wszystkim wypełnieniu wymogów AML i nie jest tożsamy z licencją dostawcy usług kryptoaktywów (CASP), którą wprowadza unijne rozporządzenie MiCA.
Licencja CASP nakłada rygorystyczne obowiązki w zakresie separacji aktywów klientów od majątku firmy oraz zakazuje wykorzystywania środków użytkowników na własny rachunek. Prezes Kral deklarował starania o uzyskanie tej licencji. Zondacrypto starała się o jej uzyskanie w Estonii i na Cyprze.
Obecnie giełda musi jednak stawić czoła runowi klientów i atakom ze strony polityków rządzącej koalicji, łączących ją z wetem prezydenta Nawrockiego do ustawy o rynku kryptoaktywów. Dogodnej amunicji dostarczył fakt, że zondacrypto sponsorowała konferencję CPAC Polska. Wielu komentatorów pomija jednak prawdę, że zawetowana ustawa nie miałaby większego wpływu na działalność giełdy, podlegającej estońskim przepisom.
Oprac. Michał Misiura






























































