Wartość nowo udzielonych kredytów hipotecznych w II kwartale 2016 r. przebiła wynik z bardzo dobrej końcówki poprzedniego roku. Do kredytobiorców popłynęło łącznie 10,6 mld zł, o 12,45 proc. więcej niż w pierwszych trzech miesiącach roku. Ponad 40 proc. z tej kwoty to zobowiązania udzielone w stolicy. Udział Warszawy zwiększył się w ciągu dwóch lat niemal dwukrotnie.


Drugi kwartał na rynku kredytów hipotecznych od lat jest lepszy dla banków niż zimowe miesiące początku roku. W 2016 r. na to sezonowe ożywienie nałożył się wyścig o dofinansowanie z rządowego programu „Mieszkanie dla młodych”. Z najnowszej edycji raport AMRON-SARFiN wynika, że bankowcom udało się zbliżyć do wyników sprzedaży z bardzo dobrej końcówki 2015 r.
W kwietniu, maju i czerwcu banki udzieliły łącznie 49 tys. nowych kredytów mieszkaniowych. To niemal o 1/10 więcej niż w pierwszym kwartale 2016 r. W porównaniu z poprzednim rokiem wzrost nie jest już tak dynamiczny, ale nadal przekracza 5-procentowy próg (5,62 proc.). Nowe umowy opiewały łącznie na 10,6 mld zł, czyli o 12,45 proc. więcej niż w poprzednim kwartale. W stosunku do II kw. 2015 r. odnotowano wzrost o 5,46 proc.
Średni kredyt to ponad 200 tys. zł
Kredyty denominowane w innych walutach niż złoty już od dłuższego czasu stanowią margines rynku. W II kwartale odpowiadały one za niecałe 1,5 proc. wartości nowych umów. Frank szwajcarski, dominujący w latach hipotecznego boomu, to dziś 0,04 proc. wartości podpisywanych kontraktów. Udział wspólnej waluty kształtuje się nieco poniżej 0,98 proc.
Średnia wartość zaciągniętego w II kwartale zobowiązania hipotecznego w złotych wyniosła 214 tys. zł i była wyższa o 3,24 proc. niż na początku roku. Prawie 38 proc. podpisanych w tym czasie umów opiewało na kwotę od 100 do 200 tys. zł. Co czwarty kredyt mieści się w przedziale 200-300 tys. zł.

Większy wkład własny coraz częstszy
Kredytobiorcy w sporej grupie banków nadal mają możliwość zaciągnięcia zobowiązania z wkładem własnym poniżej 20 proc. Z danych AMRON-SARFiN wynika, że popularność takich kredytów spada. W II kwartale wskaźnik LTV powyżej 80 proc. miało 42,65 proc. nowych umów. To o blisko 5 pp. mniej niż na początku roku.
Kredyty z LTV od 50 do 80 proc. odpowiadały za 36,4 proc. sprzedaży, o 1,5 pp. więcej niż w I kwartale. Coraz częściej kredytobiorcy w niewielkim stopniu posiłkują się bankowym finansowaniem. Zobowiązania, w których klient pożyczał na mniej niż 30 proc. wartości nieruchomości, stanowiły w ostatnim zakończonym kwartale 13,91 proc. kontraktów, aż o 3,05 pp. więcej niż na początku roku.
Nadal najczęściej wybieranym okresem spłaty pozostaje przedział od 25 do 35 lat. Mieściło się w nim niemal 63 proc. nowych zobowiązań.
Warszawa w natarciu – 43 proc. rynku
Jeszcze dwa lata temu Warszawa odpowiadała za 25 proc. wartości nowo udzielonych kredytów hipotecznych. W II kwartale tego roku padł rekord – do stolicy płynie 43,27 proc. łącznej kwoty udzielonego przez banki finansowania. Pozostałe największe miasta dzieli od Warszawy przepaść, a ich udział albo pozostaje stabilny (Łódź, Szczecin, Białystok) albo zmalał (pozostałe miejscowości).
Dobre wyniki sprzedaży kredytów hipotecznych w pierwszej połowie roku mogą sprawiać wrażenie, że 2016 r. bankowcy będą mogli zaliczyć pod tym względem do udanych. Autorzy raportu studzą jednak zapał wskazując, że powtórzenie zeszłorocznych rezultatów może okazać się niemożliwe. Banki zapowiadają zaostrzenie polityki kredytowej, a wstrzymanie przyjmowania wniosków do programu „Mieszkanie dla młodych” oraz zamieszanie z finansowaniem inwestycji na gruntach rolnych to kolejne czynniki, które wpłyną na zmniejszenie popytu na kredyty. Niewykluczone, że druga połowa roku okaże się znacznie gorsza od nawet pesymistycznych przewidywań.































































