REKLAMA
TYLKO NA BANKIER.PL

Zmarł generał Waldemar Skrzypczak. MON: to ogromna strata dla bliskich i rodziny wojskowej

2025-07-21 18:26, akt.2025-07-22 06:47
publikacja
2025-07-21 18:26
aktualizacja
2025-07-22 06:47

W wieku 69 lat zmarł generał broni w stanie spoczynku Waldemar Skrzypczak; w 2005 roku był dowódcą Wielonarodowej Dywizji Centrum-Południe w ramach IV zmiany PKW w Iraku, a w latach 2006–2009 dowódcą Wojsk Lądowych. O jego śmierci poinformował w poniedziałek wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz.

fot. Krystian Maj / / FORUM

To ogromna strata dla bliskich i dla naszej rodziny wojskowej – podkreślił minister obrony.

„Dotarła do nas smutna informacja o śmierci generała Waldemara Skrzypczaka. To ogromna strata dla bliskich i dla naszej rodziny wojskowej. Profesjonalizm, oddanie Ojczyźnie, patriotyzm - te słowa przychodzą na myśl, gdy wspominamy Pana Generała” – napisał Kosiniak-Kamysz na platformie X.

„Dziękuję za tysiące wyszkolonych żołnierzy, za dowodzenie nimi w kraju i na misjach. Za doświadczenie, którym do końca Pan Generał dzielił się z młodym pokoleniem. Dziś nasze myśli i modlitwy są z pogrążoną w żałobie Rodziną” – dodał szef MON.

Do informacji o śmierci gen. Skrzypczaka odniósł się także szef MSWiA Tomasz Siemoniak. „Z ogromnym żalem przyjąłem wiadomość o śmierci generała Waldemara Skrzypczaka. Blisko współpracowaliśmy, gdy pełniłem funkcję ministra obrony narodowej, był moim zastępcą. Patriota i urodzony Dowódca. Kochał Wojsko, a żołnierze kochali Jego. Cześć Jego Pamięci!” - napisał minister na platformie X.

Generał Waldemar Skrzypczak urodził się 19 stycznia 1956 r. w Szczecinie. Był absolwentem Wyższej Szkoły Oficerskiej Wojsk Pancernych w Poznaniu i Akademii Sztabu Generalnego WP w Warszawie. Ukończył kurs zarządzania zasobami strategicznymi w Studium Podyplomowym Monterey w Kalifornii, USA.

W latach 2006–2009 był dowódcą Wojsk Lądowych; w 2009 r. podał się do dymisji, zarzucając biurokracji w MON, że utrudnia zakupy najpotrzebniejszego dla żołnierzy sprzętu.

Od 2011 był doradcą ministra obrony narodowej Tomasza Siemoniaka, w latach 2012-2013 był podsekretarzem stanu w Ministerstwie Obrony Narodowej; w 2005 roku był dowódcą Wielonarodowej Dywizji Centrum-Południe w ramach IV zmiany PKW w Iraku. Był odpowiedzialny za zminimalizowanie liczby ataków rebeliantów na tym terytorium. Po objęciu stanowiska dowódcy Wojsk Lądowych w 2006 zwiększył liczbę żołnierzy stacjonujących w Afganistanie.

Skrzypczak stawał w obronie żołnierzy oskarżonych ws. Nangar Khel. W 2007 r. w wyniku ostrzału z broni maszynowej i moździerza wioski Nangar Khel w Afganistanie na miejscu zginęło sześć osób, dwie zmarły w szpitalu. Prokurator oskarżył o zbrodnię wojenną w sumie siedmiu żołnierzy. Skrzypczak, w czasie, gdy doszło do tragedii w Afganistanie, był dowódcą Wojsk Lądowych.

W 2011 r. Wojskowy Sąd Okręgowy w Warszawie uniewinnił wszystkich siedmiu żołnierzy, a apelacje rozpoznawała Izba Wojskowa SN. W 2012 r. SN prawomocnie uniewinnił najwyższego rangą z podsądnych kpt. Olgierda C. oraz dwóch szeregowych. Do ponownego rozpoznania wróciła natomiast wówczas sprawa czterech członków plutonu, który został wysłany przez kpt. C. pod Nangar Khel: dowódcy plutonu ppor. Łukasza Bywalca, jego zastępcy chor. Andrzeja Osieckiego, plut. Tomasza Borysiewicza oraz szer. Damiana Ligockiego (zgadzają się na podawanie swych danych).

W ponownym procesie pierwszej instancji prokuratura wojskowa żądała kary 8 lat więzienia dla Bywalca, 12 lat – dla Osieckiego, 8 lat – dla Borysiewicza i 5 lat dla Ligockiego. „Oskarżeni działali z zamiarem umyślnym; co najmniej godzili się na śmierć cywili” – mówił wtedy prokurator. WSO uznał tę sprawę nie za zbrodnię wojenną, lecz za nieprawidłowe wykonanie rozkazu i skazał za to trzech oskarżonych na kary więzienia w zawieszeniu, zaś wobec Ligockiego warunkowo umorzył postępowanie, uznając jego winę.

Apelacje złożyły i prokuratura, i obrona. Oskarżyciel chciał ponownego procesu o zbrodnię wojenną, a obrona walczyła o całkowite uniewinnienie.

W lutym 2016 r. trzyosobowy skład Izby Wojskowej Sądu Najwyższego uznał wyrok I instancji za prawidłowy i utrzymał go w mocy.

„Bardzo się cieszymy, że zapadł taki wyrok, bo zamyka on sprawę, która była przedmiotem zainteresowania całej armii przez blisko trzy lata” – powiedział dziennikarzom w czerwcu 2011 r., odnosząc się do decyzji sądu.

Generał Skrzypczak patrzył w oczy i mówił, jak jest

Odważny, honorowy, empatyczny – tak o zmarłym w poniedziałek gen. Waldemarze Skrzypczaku mówią przyjaciele. Niezależnie od tego, czy w mediach, czy wobec przełożonych: patrzył w oczy i mówił, jak jest. To jeden z najbardziej charyzmatycznych dowódców – ocenił gen. dyw. w st. spocz. Bogusław Pacek.

Generał Waldemar Skrzypczak był jedną z najważniejszych postaci współczesnych Sił Zbrojnych RP – charyzmatycznym dowódcą, który przeszedł wszystkie szczeble kariery wojskowej, doświadczonym strategiem wojennym i jednym z najbardziej rozpoznawalnych komentatorów spraw obronnych w Polsce. Przez lata uosabiał nie tylko profesjonalizm wojskowy, ale też cywilną odwagę w publicznym zabieraniu głosu na temat bezpieczeństwa kraju.

Od Kołobrzegu do Akademii Sztabu Generalnego

Urodził się 19 stycznia 1956 r. w Szczecinie, ale dzieciństwo i młodość spędził w Kołobrzegu, gdzie jego ojciec służył jako żołnierz 32 Pułku Zmechanizowanego. Śladami ojca podążył wcześnie – wstąpił do Wyższej Szkoły Oficerskiej Wojsk Pancernych w Poznaniu, a następnie ukończył Akademię Sztabu Generalnego Wojska Polskiego w Warszawie. W późniejszych latach doskonalił swoje kompetencje na kursach m.in. w USA i Wielkiej Brytanii. Od początku kariery uchodził za żołnierza z krwi i kości – pragmatyka, który nie boi się zmian i nowych wyzwań.

– To był wspaniały człowiek, oddany wojsku i żołnierzom. Potrafił słuchać i potrafił rozmawiać. To rzadko któremu oficerowi się zdarza – powiedział PAP gen. br. w st. sp. Jarosław Kraszewski. – Zawsze do mnie mówił „Młody”. Młody, pamiętaj, decyzję trzeba podejmować bardzo szybko, po to, żeby mieć czas na odkręcenie jej skutków. I ja to do dzisiaj stosuję – dodał.

Opowiedział, że po zakończeniu służby gen. Skrzypczak „podejmował szereg prób bycia prawdziwym emerytem, który to nie ma żadnych trosk, rozterek, ale zawsze upomina się o niego żołnierz”.

– No bo on był żołnierzem od urodzenia, jak to mówią: urodzony w kamaszach – zaznaczył gen. Kraszewski.

Dowódca, który przeszedł cały szlak

Kariera wojskowa Skrzypczaka trwała od 1976 do 2009 r. i obejmowała wszystkie kluczowe poziomy dowodzenia. Zaczynał jako dowódca plutonu i kompanii w 8 Pułku Czołgów w Żaganiu, następnie dowodził m.in. 32 Pułkiem Zmechanizowanym, 11 Dywizją Kawalerii Pancernej i 16 Dywizją Zmechanizowaną. Jego przełomowym momentem było objęcie dowództwa Wielonarodowej Dywizji Centrum–Południe w Iraku w 2005 r. Misja w Iraku przyniosła mu nie tylko uznanie, ale też wyjątkową perspektywę na realia współczesnych konfliktów zbrojnych.

W 2006 r. został Dowódcą Wojsk Lądowych RP – najwyższej formacji bojowej w kraju. Właśnie wtedy jego nazwisko zaczęło szeroko funkcjonować w debacie publicznej.

– On należał do elity polskich dowódców – ocenił gen. dyw. w st. sp. Bogusław Pacek.

Dodał, że pamięta, jak jego poprzednik na stanowisku, generał Edward Pietrzyk, typował go na swojego następcę – „właśnie dlatego, jak podkreślał, że jest osobą nietuzinkową, o ponadprzeciętnych cechach dowódcy, prawdziwym liderem”.

– A dzisiaj o prawdziwych liderów nie jest łatwo – zaznaczył.

Pacek podkreślił też, że jego przyjaciela cechowała wielka odwaga.

– Pamiętam nasz wspólny wyjazd do Iraku, jeszcze zanim został tam dowódcą, w gronie kilku generałów. Mieliśmy dużo czasu, żeby rozmawiać o wojsku, o problemach, trochę się pożalić – wspomniał.

Opowiedział, że w czasie tej jednej wizyty czterokrotnie do nich strzelano: kiedy lecieli śmigłowcem, podczas jazdy samochodem i dwa razy bez osłony jakiegokolwiek pojazdu.

– Zaimponował mi wówczas spokojem, rozwagą, podejściem do żołnierzy. To był wzór, jak się w takich trudnych momentach zachowywać. Nie dlatego, że jesteś generałem, ale dlatego, że jesteś żołnierzem – wskazał.

Generał, którego kochali żołnierze

W sierpniu 2009 r. Skrzypczak złożył dymisję na znak protestu przeciwko – jak to określił – „ignorancji i niekompetencji cywilnych decydentów” wobec potrzeb wojska. Bezpośrednią przyczyną była śmierć polskiego żołnierza w Afganistanie. Zdaniem generała – „polskim żołnierzom odebrano sprzęt, na którym umieli walczyć, i dano coś, czego nie znali”.

Publiczna krytyka kierownictwa MON odbiła się szerokim echem. Jak mówił: „To nie generałowie przegrywają wojny, tylko politycy, którzy każą im walczyć bez narzędzi”.

W wywiadzie dla „Dziennika” gen. Skrzypczak wyraził przekonanie, że śmierci Polaka można było uniknąć, gdyby wojsko miało rozpoznawcze bezpilotowce większego zasięgu i lepiej uzbrojone śmigłowce. Zarzucił ministerialnej biurokracji, że kupuje nie ten sprzęt, który jest najpotrzebniejszy. Pytał, kiedy nadejdzie czas, że żołnierze przestaną żyć w atmosferze podejrzeń, w atmosferze histerii, posądzania o nieudolność, o słabe wyszkolenie, brak dyscypliny.

Dymisja Skrzypczaka była jednym z najgłośniejszych przypadków starcia wojskowej niezależności z politycznym zarządzaniem armią w III RP.

Jako dowódca Wojsk Lądowych Skrzypczak bronił także żołnierzy oskarżonych o zbrodnię wojenną – ostrzelanie wioski Nangar Khel w Afganistanie, gdzie zginęło sześć osób, w tym kobiety i dzieci. Po ujawnieniu sprawy generał wielokrotnie zapewniał, że wierzy w niewinność żołnierzy. Mówił, że w razie przegrania przez nich procesu rozważy odejście z armii. Gdy sąd w pierwszej instancji uznał, że oskarżeni żołnierze są niewinni, Skrzypczak nie krył satysfakcji.

– Generałowie czasu pokoju nie mają okazji wykazywać się odwagą w walce z przeciwnikiem, ale czasami dużą odwagą jest także mówienie tego, co niepopularne, tego, co może przynieść utratę stanowiska, utratę jakichś apanaży, przywilejów. Generał Skrzypczak tego nigdy nie brał pod uwagę – podkreślił w rozmowie z PAP gen. dyw. w st. spocz. Bogusław Pacek.

Powiedział, że bardzo cenił w nim jego odwagę cywilną.

– Niezależnie od tego, czy to było w mediach, czy wobec przełożonych, czy wobec podwładnych: po prostu patrzył w oczy i mówił, jak jest. No na pewno był to jeden z najbardziej charyzmatycznych dowódców na przestrzeni ostatnich dziesięcioleci – ocenił.

Sprawę Nangar Khel gen. Pacek nazwał „trudnym momentem w polskiej historii, nie tylko w życiu Waldka Skrzypczaka”, ponieważ „od polskich żołnierzy, którzy pojechali tam dlatego, że wysłało ich tam państwo, żeby realizowali zadania, to państwo się od nich odwróciło”.

– Generał Skrzypczak stanął twardo po stronie żołnierzy, ale tak naprawdę stanął po stronie wojska – ocenił gen. Pacek.

Jego postawę doceniali także zwyczajni żołnierze, którzy, w opinii Packa, go uwielbiali.

– General Skrzypczak, jako chyba jedyny generał w Wojsku Polskim, był nie tylko szanowany, bo to określenie można dopasować do wielu dowódców, ale po prostu kochany przez żołnierzy – powiedział gen. Pacek.

Wspomniał, że kiedy Skrzypczak pojawiał się wśród nich, witał się z szeregowymi, „to rozmawiał z nimi tak, jakby rozmawiał z własnymi dziećmi, troszczył się o nich. Pamiętał imiona żołnierzy, czasami sprzed wielu lat, co zawsze budziło ogromny szacunek i radość”.

– Prywatnie był to człowiek wielkiego serca, wielkiej empatii, chociaż z tej strony ludzie może nie znali go za bardzo – dodał.

Ekspert, który nie milczał

Po odejściu z wojska Skrzypczak nie zniknął z życia publicznego. Wręcz przeciwnie – zyskał renomę niezależnego eksperta ds. wojskowości. W latach 2011–2013 pełnił funkcję wiceministra obrony narodowej, odpowiadając za modernizację armii. Po zakończeniu pracy w MON regularnie komentował sprawy obronności w mediach. Jego analizy – szczególnie po agresji Rosji na Ukrainę – były szeroko cytowane. Ostrzegał przed konsekwencjami braku przygotowania NATO na możliwy konflikt regionalny i apelował o realne wsparcie dla Ukrainy i opozycji na Białorusi.

W 2023 r. jego wypowiedzi o możliwym wsparciu dla ewentualnego powstania na Białorusi wywołały międzynarodowe reperkusje, m.in. reakcję Łukaszenki. Skrzypczak nie wycofał się jednak z tego, co powiedział: „Wojna nie zaczyna się wtedy, kiedy padnie pierwszy strzał. Wojna zaczyna się w głowie – a my nie możemy być głusi i ślepi” – wskazał wtedy.

W 2010 r. opublikował książkę „Moja wojna” – osobisty i bezkompromisowy zapis doświadczeń ze służby. Pozycja ta uznawana jest za jedno z najciekawszych świadectw współczesnego dowódcy Wojska Polskiego.

W ostatnich latach ciężko chorował.

– Mieliśmy okazję się spotykać, rozmawiać o jego chorobie. Zdawał sobie sprawę z tego, że jest ciężko, ale, jak to generał Skrzypczak: głowa do góry, cała naprzód – opowiedział jego przyjaciel gen. Pacek.

Jak wspomniał, „Waldek nie chciał w ostatnich dniach swojego życia pokazywać swojej słabości, wprawdzie mówił do ludzi najbliższych, że może to są jego ostatnie rozmowy, ale szedł tak, jak żołnierz, do ostatniego momentu, z podniesioną głową”.

Gen. Pacek podkreślił, że Waldemar Skrzypczak do ostatniego dnia myślał o wojsku.

– O armii, o tym, żeby było w niej lepiej. Widział rzeczy, które należy zmieniać. Po prostu żył wojskiem – zaznaczył i dodał: „był człowiekiem wielkiego honoru i, przede wszystkim, ogromnej odwagi”.

Generał Skrzypczak do końca życia pozostał aktywny w mediach i debacie publicznej. Zmarł 21 lipca 2025 r. w wieku 69 lat. Jego śmierć wywołała szeroki oddźwięk, a kondolencje składali m.in. minister obrony narodowej, byli współpracownicy i żołnierze.

Waldemar Skrzypczak zapisał się w historii jako dowódca, który nie bał się mówić prawdy, nawet jeśli była niewygodna. Łączył pragmatyzm pola walki z wizjonerstwem strategicznym. Dla wielu był „głosem armii” – niezależnym, ostrym, ale zawsze zatroskanym o bezpieczeństwo Polski.

– Przejdzie do historii jako człowiek wielkiej klasy, wielkiej wiedzy i wspaniały dowódca – podkreślił gen. Pacek.

Mira Suchodolska (PAP)

mir/ joz/ mhr/

rbk/ par/ mhr/

Źródło:PAP
Tematy
Światłowód z usługami bezpiecznego internetu
Światłowód z usługami bezpiecznego internetu
Advertisement

Komentarze (16)

dodaj komentarz
to_i_owo
Świeć Panie nad jego duszą

Ale głupoty to gadał straszne
peluquero
Jeżeli chodzi o bzdury które wygadywał na początku konfliktu to sumarycznie dorównywał w tym Kasparowowi i Millerowi (pierwszy gadał o utylizacji Putina przez wywiad w maksymalnie pół roku, drugi o ataku i wojnie nuklearnej)
incitatus
A miał odbić dla nas Królewiec. Nie dowiózł i już nie dowiezie...
nierzad
jego spostrzeżenia były trafniejsze niż wojaka Szwejka
hadwao
Nic tak nie zabija jak nadmiar pieniędzy. Gdyby miał emeryture na poziomie 2500 zł pożyłby jeszcze.
klimaciarz
Każdego to czeka, więc niech mu ziemia lekką będzie...muszę przyznać, że będzie mi brakowało jego skeczy z zakresu wojskowości...
prs
Russkie..nie bojajcie..

Jest wielu myslacych podobnie jak general..
..nie jestescie zbyt wymagajacy by was ograc..

..lol..
od_redakcji
Panie bądź łaskaw i przyjmie go do królestwa swego. Amen Ps. Straszny z niego bojar był, a jakie miał prognozy w wojnie z Rosja Ukraina. I kop w kalendarz. Amen taterka

Powiązane: O tym mówią ludzie

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki