Poniedziałkowe przedpołudnie przyniosło zdecydowane osłabienie złotego względem euro i dolara. Ale najsilniejszy ruch widoczny był na parze funt-złoty, gdzie brytyjska waluta podrożała o prawie pięć groszy.


[Aktualizacja] O 17:30 za euro na rynku międzybankowym trzeba było zapłacić 4,4425 zł, a więc o ponad dwa grosze więcej niż przed weekendem.
Cena dolara wzrosła do 3,9661 zł, osiągając najwyższy poziom od 10 marca. Frank szwajcarski kosztował 3,9984 zł, czyli o ponad dwa grosze więcej niż w piątek.
Najszybciej drożejącą walutą przedpołudnia był funt szterling, którego notowania podskoczyły o blisko 5 groszy, do 5,7460 zł (godz. 11.30), niemal wyrównując lokalne szczyty z ubiegłego tygodnia. O godz. 17:30 cena funta wynosiła 5,7413.
Dla pary funt-złoty kluczowym poziomem jest 5,77 zł, gdzie znajduje się opór w postaci 61,8% zniesienia spadków z okresu grudzień-kwiecień.

Rozstrzygająca dla notowań funta powinna być sytuacja na parze euro-funt, na której w ramach dyskontowania potencjalnego Brexitu rynek wyrysował tzw. formację głowy z ramionami.
Ewentualne potwierdzenie tej formacji oznaczałoby spadek kursu EUR/GBP, czyli umocnienie funta i w konsekwencji (przy stabilnym kursie EUR/PLN) możliwość wzrostu kursu brytyjskiej waluty nawet w pobliże 6 zł.






























































