Nie powiodła się próba umocnienia złotego. Kurs euro po dotknięciu najniższych poziomów od miesiąca ponownie ruszył w górę. Wszystko to odbywa się w ramach obowiązującego od kwietnia trendu bocznego.


Po dyplomatycznej ofensywie prezydenta Donalda Trumpa w sprawie Ukrainy wielu spodziewało się pozytywnego wpływu na złotego. I faktycznie początkowo złoty nieco zyskał. Kurs euro zdołał nawet spaść poniżej 4,24 zł i znaleźć się najniżej od miesiąca. Ale już w środę rano obserwujemy odwrót na parze euro-złoty.
O 10:15 euro kosztowało 4,2510 zł i było o 0,8 grosza droższe niż dzień wcześniej. Nadal jednak wszystko rozgrywa się blisko środka kanału, w którym kurs EUR/PLN utrzymuje się od kwietnia. Chodzi o przedział 4,20-4,30 zł. Przez poprzednie cztery miesiące kurs euro ani razu nie spróbował ataku na dolne ograniczenie tego zakresu. Wszystkie próby zejście zatrzymywały się w pobliżu 4,23 zł.
- W naszej opinii, inwestorzy przynajmniej w Europie, w dalszym ciągu będą obserwować rozwój wypadków dotyczących ewentualnego zakończenia wojny na Ukrainie, a w szczególności czy ze strony Rosji pojawią się konkretne sygnały, że spotkanie W. Putina i W. Zełenskiego w perspektywie najbliższych tygodni jest możliwe do zorganizowania. Pojawienie się takich sygnałów może wspierać dalszą aprecjację złotego i skutkować pokonaniem wsparć na 4,24 EUR/PLN, co otworzyłoby drogę w kierunku strefy 4,23-4,22 – nie tracą nadziei na umocnienie złotego stratedzy PKO BP.
Z kolei przeciwko złotemu przemawia rosnące ryzyko nowelizacji budżetu, jakie pojawiło się po publikacji fatalnych danych o wpływach podatkowych za lipiec. A przypomnijmy, że wciąż nie znamy projektu ustawy budżetowej na rok 2026, który dla finansów publicznych będzie jeszcze trudniejszy niż rok bieżący.

Na krótką metę decydujący wpływ na losy złotego może mieć jednak postawa decydentów w Rezerwie Federalnej. Rynki finansowe są niemal pewne przynajmniej 25-punktowej redukcji stopy funduszy federalnych na wrześniowym posiedzeniu FOMC. Ale część ekonomistów wskazuje na ryzyko utrzymania obecnych stóp w obliczu podwyższonej i rosnącej inflacji CPI w USA.
Tutaj sytuacja może się wyklarować w piątek, gdy głos zabierze szef Fedu Jerome Powell. Natomiast jeszcze dziś wieczorem poznamy protokoły z lipcowego posiedzenia Komitetu, na którym aż dwóch jego członków zagłosowało przeciwko utrzymaniu stóp procentowych na niezmienionym poziomie. Był to pierwszy taki przypadek od 1993 roku, aby aż dwóch członków zarządu Fedu zagłosowało przeciwko przewodniczącemu.
Wciąż brak też średnioterminowych rozstrzygnięć na parze euro-dolar, gdzie od początku lipca nie obserwujemy już nowych szczytów. W rezultacie kurs USD/PLN kształtował się na poziomie 3,6526 zł i był o grosz wyższy niż we wtorek wieczorem. Oddaliła się w ten sposób szansa na przetestowanie 4-letniego minimum z początku lipca leżącego na poziomie 3,5858 zł.
Podobnie rzecz ma się z frankiem szwajcarski, o poranku wycenianym na 4,5203 zł. To także o niemal grosz powyżej wtorkowego kursu odniesienia oraz poziom o 2 grosze wyższy od dolnego ograniczenia obowiązującego trendu bocznego.
KK































































